7.7.16

Popełniłam zakupy.

  Za każdym razem, gdy odwiedzam rodziców, stałym punktem wyprawy jest zahaczenie o market chiński (dla tych z Bełchatowa, sklep Neo King przy ul. Dąbrowskiego). Było bardzo gorąco, wysiedzieć w czterech ścianach się nie dało. Z braku produktywności, chwyciłam za telefon i ściągnęłam do nas Pina. Udaliśmy się "szkolnym szklakiem" ku wspominkom, kończąc na owym chińczyku. Można więc powiedzieć, że znowu.. popełniłam zakupy! 


  Ja wiem, ja na prawdę mam coś nie tak z głową, bo nie potrafię przejść obojętnie obok jakiejkolwiek rzeczy, która ma dwoje oczu i słodką minkę. Nie wiem czy to się leczy, miejmy nadzieję, że prędzej się z tego wyrasta (jak na razie nie jestem na tym etapie). Wiedziałam, że mój portfel na tym ucierpi, gdyż za każdym razem wygrzebię w sklepie coś (co tylko i wyłącznie ja tak uważam) co z pewnością mi się przyda. Oczywiście pierwsza rzecz przyciągnęła mnie od razu przy wejściu, gdy zobaczyłam na półeczce portfele. Mam coś takiego, że nienawidzę nosić ze sobą rzeczy. Nie lubię toreb, bo wszystko w nich gubię, a chodzić z wypchanymi kieszeniami też mi się nie uśmiecha. Mam tysiąc pięćset portfeli, ale ten.. ja po prostu musiałam go mieć.  

Ciężko w sumie nazwać ten przedmiot portfelem, bo jest to raczej organizer. Po otwarciu widzimy dwie komory oraz ruchomą przegrodę, w której są kieszonki na karty oraz miejsce na zdjęcie. Lewa komora ma rozciągliwą gumę/tasiemkę dzięki czemu bez problemu możemy tam wsunąć telefon, chusteczki czy chociażby drobne kosmetyki. Druga komora to już tradycyjny portfel. Kieszonka zasuwana na drobne pieniądze i otwarta na banknoty. Do zestawu dołączony jest pasek, który możemy sobie zaczepić na dołączonym haczyku, znajdującym się wewnątrz organizera. A oczywiście co mnie skusiło? Przepiękne obicie! Grafika jest przesłodka, z miejsca przykuła moją uwagę. Był jeszcze dostępny z innym artem, ale ten zdecydowanie wygrał. Aha, i moja starsza kuzynka kupiła sobie dokładnie taki sam :D. Koszt produktu to 24 zł, troszkę dużo, jak na tego typu sklep. Ale z pewnością - nie żałuję (:

  Kolejną rzecz widziałam za każdym razem, gdy byłam z mamą w sklepie. Haha, był to jedyny argument, dla którego go jeszcze wcześniej nie kupiłam (mama by mnie z miejsca zaprowadziła do lekarza). W końcu byłam sama, to sobie pozwoliłam włożyć ten zestaw do koszyka. Były dostępne w trzech wersjach kolorystycznych - żółty, różowy i niebieski - ale w wersji niebieskiej najbardziej spodobały mi się emotki. Kubeczki były zapakowane w fajniutkie pudełko, stylizowane na walizkę. W skład zestawu wchodzą dwa kubki, przykrywki oraz łyżeczki. Fajna sprawa, gdyż mam tendencję do zapominania o uprzednio zrobionym ciepłym napoju, więc jest szansa, że wolniej będzie stygnąć.


  Coś się czaiło za rogiem, miałam od razu takie przeczucie. Zawsze zaglądam do działu z zabawkami - od razu tłumaczę, że z pluszaków akurat się wyleczyłam - bo często rzucają na regały ciekawe przybory biurowe. Tym razem nie było inaczej. Nie wiem po co mi enty notesik, a co dopiero dwa kolejne! Szczęście, że nie było ich więcej, bo wykupiłabym zapewne wszystkie! W każdym razie za cztery złote kupujemy długopis, dwukolorowy, i ten tyci tyci notesik, oczywiście w przesłodkiej odsłonie. Myślałam, że kartki będą gładkie, ale dopiero po otwarciu okazało się inaczej.


  Zakupiłam też sobie oto taki ażurowy organizer na przybory piśmiennicze. Spodobał mi się, bo plastik, z którego jest wykonany jest na prawdę solidny, a ja mam dziwną tendencję do zrzucania wszystkiego z biurka. Oddałam (w końcu) szklanki do kuchni, z których wcześniej korzystałam. Całe szczęście te akurat mi nie spadły na podłogę. Wybór pojemników był ogromny. Kwadratowe, okrągłe, wzorzyste, gładkie i w milionach kolorów. Nie mogłam się zdecydować, więc wzięłam.. pierwszy z brzegu. Dopiero po postawieniu na biurku zorientowałam się, jak fajnie mi pasuje do pudełka, które na nim stoi. Huhu ~

Choć wygląda niewinnie, jest na prawdę pojemny, a ja (jako nieszczęsny zbieracz) mam ogrom wszelkich długopisów czy ołówków. Żeby nie było, te na zdjęciu nie stanowią nawet 1/5 tego, co chowam w szufladzie..

Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła kolejnego długopisu. W sumie nie ma nad czym się rozwijać, dodam tylko, ma gumkę, więc jest to długopis typu ścieralnego (o czym przekonałam się dopiero w domu).

Czekając na Pina na dworcu, udałam się z nudów do Komikslandii, gdzie kupiłam poniższy zeszyt. W przeciwnym razie bym go na pewno nie kupiła, ale zadziałały dwa czynniki: 1- słabość do Totoro, 2 - lubię zeszyty na kołowrotku. Nie powiem, że był tani, kosztował chyba 15 zł (dwa razy większy - 30zł), ale na prawdę nie mogłam się oprzeć. Kartki są w kratkę i każda, u dołu strony, ma wizerunek Totora, co jest na prawdę urocze. Zeszyt ma co prawdę jedną wadę, okładki są dosyć cienkie, więc podejrzewam, że szybko mogą się pozwijać, rozdwoić i, co najgorsze, podrzeć.


  A, zapomniałabym. W chińczyku znalazłam też takie foremki do lodów. Jeszcze ich nie testowałam, ale jak upały znów powrócą, myślę, że niejednokrotnie ich użyję. I proszę, nie mówcie, że przypominają pojemnik na mocz. Już nagadał mi chłopak mojej kuzynki :<


To chyba tyle, jeśli chodzi o bezużyteczne pierdoły. Trzymajcie sklepy z dala ode mnie!

24 komentarze:

  1. Chyba przeprowadzam się do Bełchatowa. U nas w Katowicach nie ma takich super rzeczy w chińskich sklepach! ;_;
    Też mam słabość do wszystkiego, co słodkie. A ten notesik to już w ogóle. Duszę bym za te słodziaśne rzeczy oddała, litości! ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wiesz co Ci powiem? U nas są aż dwa (!) takie sklepy :D Poszłam do drugiego, ale nie miałam już hajsu przy sobie :D Cieszę się, że ktoś mnie rozumie w tej głupocie T^T

      Usuń
    2. CZEMU MI POWIEDZIAŁAŚ O TYM DRUGIM, SZANUJMY SIĘ. D:
      Ranyy, teraz moja dusza nałogowego zbieracza wszystkich chińsko-japońsko słodziaśnych rzeczy cierpi. Tak bardzo chciałabym żyć otoczona tylko takimi słodkimi notesikami i karteczkami, ojejuuuu.
      W ogóle teraz się przyjrzałam notesikowi z Totoro i muszę Ci powiedzieć, że fajnego zwierza tam walnęłaś! :D

      Usuń
    3. Musiałam, po prostu musiałam, haha <3
      Bystre oczko wypaczało, to teraz zdradzę, że miał być to projekt maskotki bloga (mała panda czerwona), ale nie wiem, czy chce mi się ją robić :D

      Usuń
    4. O Ty okrutna!
      Właśnie chciałam zaproponować, żeby zrobić maskotkę bloga! Wygląda mega słodko i na pewno świetnie by tu wyglądała, czy to w nagłówku, czy gdzieś indziej. Teraz będę Cię stalkować, żebyś dokończyła pandę, sama tego chciałaś. Zemsta za te sklepy! XD

      Usuń
  2. Zazwyczaj powstrzymuję się od kupowania takich rzeczy (choć bywa, że przychodzi mi to z trudem T^T). W chińskim sklepie w mojej okolicy jakoś nie zauważyłam takich cudeniek, ale po Twojej notce mam ochotę lepiej się tam rozejrzeć. :D
    Świetny portfel. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze zachęcam mangozjebów do szperania w tego typu marketach, bo można na prawdę wyhaczyć świetne (czasem oryginalne) azjatyckie rzeczy. Gorzej, jeśli ktoś (jak moi) nie potrafi się powstrzymać przed każdą napotkaną słodkością :D

      Usuń
  3. Ty lepiej nie wchodź nigdy na Ali, bo fortunę tam zostawisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie ja niby przepuszczam co chwilę? T^T

      Usuń
    2. Uczcijmy minutą ciszy nasze poległe pieniążki :'3

      Usuń
  4. "chwyciłam za telefon i ściągnęłam do nas Pina"
    a wyglądało to tak:
    - idziesz do chińczyka?
    - jestem po obiedzie
    xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego innego się po nim spodziewać? xDDDD

      Usuń
  5. Dobrze, że nie chodzę do takich sklepów, bo z pustymi rękoma bym z nich nie wyszła ;) W moim rodzinnym mieście są chyba ze 4 chińczyki, a mieścina jest niewielka, ciekawe czy tam też sprzedają takie słitaśne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, ja zawsze w każdym coś znajduję (nawet jeśli jest to "nowe, obce" miejsce) :D

      Usuń
  6. Uwielbiam popełniac zakupy! Ten zestaw kubeczków jest bardzo uroczy, sama bym się także na niego zdecydowała, a wszelkiego rodzaju organizery na długopisy czy inne akcesoria wprost uwielbiam :) W foremki na lody muszę się zaopatrzyć, ciągle o tym zapominam... pozdrawiam, Darin Kr blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kilka podejść do tych kubków, ale w końcu się zdecydowałam, zbyt kjutaśne :D

      Usuń
  7. Jeśli jakimś cudem kiedyś się spotkamy, pójście razem do chińczyka skończyłoby się podwójnym popełnieniem zakupów XD Portfelik śliczny, aczkolwiek ja nie lubię nosić niczego w ręce i wolę torebki, choć przegródka na telefon jest naprawdę wygodna. Zamykane kubeczki również i mnie uratowałyby od picia zimnej herbaty, bo często zapominam, a uwielbiam pić taką gorącą, aromatyczną herbatkę. Długopisik przeuroczy, tak samo jak organizer i zeszyt - na stówę wydałabym te 15 złoty gdybym tam z Tobą była, haha! Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten zeszyt z Totoro jest prześliczny. Nie dziwię się, że mimo ceny go kupiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten zeszyt z Totoro jest prześliczny. Nie dziwię się, że mimo ceny go kupiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czemu w moim chinczyku tego nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dołączam się ogólnego płaczu w komentarzach- dlaczego w moim chińskim też nie ma takich bajerów ;_; Jedynie w Auchan udało mi się znaleźć kiedyś takie urocze mazaki, a później nic ;_;
    Z tego co kupiłaś, najbardziej mi się spodobał (i również by mi się przydał) organizer :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, ale słodkie rzeczy! Q.Q Zazdroszczę, u mnie w chińczyku jakoś takich słodziaków nie widzę. ;_; Choć fakt faktem, że bardzo rzadko tam zaglądam. Może przegapiam okazje?

    OdpowiedzUsuń
  13. Na ogół staram się nie kupować takich uroczych pierdół, bo na nic mi one, a po prostu naciągają mnie na hajs tymi swoimi uroczymi oczętami. Czasem to wymaga siły woli, ale ostatnio udaje mi sięto bardzo dobrze. Z tym, że... tego portfela (czy też organizera) chyba bym sobie nie odpuściła. Jest ideeeaaalny ♥.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jadę do Bełchatowa. Zaraz. :|

    OdpowiedzUsuń

slider