1.7.16

Hirunaka no Ryuusei

   Nowy rok, nowa ja.. a nie, przepraszam, to nie w tym temacie. O czym to ja miałam.. aha, tak, tak. Nowy dom, nowi znajomi. Piętnastoletnia Yosano Suzume, z powodów rodzinnych, zmuszona jest to przeprowadzki z niewielkiej wsi do wujostwa, mieszkającego w wielkim Tokio. Jak przystało na dziewczynę z prowincji, ogrom miasta przytłacza naszą bohaterkę i ta gubi się już pierwszego dnia po przybyciu. Z opresji ratuje ją osobliwy jegomość, wyglądający niczym podręcznikowy hipster. Co ciekawe, tajemniczym wybawcą okazuje się być jej nowy wychowawca! W dodatku baaardzo przystojny i.. wolny! 


   Po lekturze pierwszego tomu, niemal każdy odniósł wrażenie, że autorka mangi - Mika Yamamori - chciała zamknąć całość historii w maksymalnie trzech tomach. Czemu? Tom nie wnosi absolutnie nic nowego w świecie mang dla dziewcząt. Poznajemy naszą bohaterkę, która jest nieco wycofana, ale też nie brakuje jej charyzmy i odwagi. Tuż po tym napotykamy na pierwszego typa i jak się chwilę później można zorientować, nowy obiekt westchnień głównej bohaterki. Wkrótce po tym siada obok nielubiącego dziewczyn (!) chłopaka, dla którego - zgodnie z prawem wszelkich shoujówek - stanie się obiektem zainteresowania, po to by zaprzyjaźnić się z cichą pięknością, skrycie podkopującą dołki pod główną heroiną. Może odstraszyć, prawda? Później zaczyna się to coraz bardziej rozwlekać i oczywiście, komplikować. Ale po kolei. 

   Yosano początkowo wydaje się być nieogarnięta, naiwna i straszliwie leniwa. Jest dosyć ospała, trochę nudnawa i mało jej kobiecej finezji (z drugiej strony czego oczekiwać po piętnastolatce?). Słabo się uczy, jej frekwencja woła o pomstę do nieba, a wszystko to spowodowane jest jej obsesją na punkcie.. "spadającej" gwiazdy. Tak, będąc małą dziewczynką, zgubiła się w drodze do domu. Wówczas była świadkiem pięknego zjawiska, znanego nam jako "spadająca gwiazda" i to w środku dnia! Stąd właśnie polski tytuł mangi "Gwiazda spadająca za dnia". 
Przeprowadzając się w nowe miejsce, nie ma praktycznie żadnych oczekiwań. Tuż po przybyciu dostaje wiadomość, że wujo, u którego ma mieszkać, nie może po nią przyjść i prosi, by ta zrobiła to na własną rękę. Swoją drogą pogratulować pomysłu, dając takie zadanie komuś, kto 1) ma zerową orientację w terenie, 2) jest tutaj nowa i nie zna okolicy. Gdy po tych perypetiach trafia (jakoś) do nowego domu, okazuje się, że wspomniany wyżej dziwnie ubrany facet jest bliskim przyjacielem jej wuja. Z tego też powodu ma częstszy kontakt ze swoim nauczycielem i gołym okiem widać, że mężczyzna także darzy ją ogromną sympatią. Gdy są sami, zwraca się do niej pieszczotliwie "Chun-chun" (w polskim tłumaczeniu: ćwir-ćwir).

  Satsuki Shishio, czyli nasz nauczyciel jest modelowym wzorem idealnego wychowawcy. Interesuje się życiem swoich wychowanków, ingeruje w klasowe problemy, jest wyrozumiały, pomocny i uwielbiany przez wszystkich uczniów. Kto by nie chciał mieć takiego nauczyciela? Prywatnie mieszka sam w niewielkim mieszkaniu, jest świeżo po rozstaniu z dziewczyną, które mocno ugodziło go od wewnątrz. W wolnym czasie odwiedza w kawiarni swojego przyjaciela Yukichiego, a zarazem krewnego Suzume.
Jako nauczyciel jest profesjonalistą i perfekcjonistą. Bacznie oddziela życie prywatne od zawodowego. Niestety ta linia zaczyna zanikać, gdy spędza coraz więcej czasu z Suzume. Zdaje sobie z tego sprawę, ale jednocześnie nie jest w stanie nad tym zapanować. Bliższa relacja z uczennicą godzi w jego dumę i stara się ją jak najdokładniej zakamuflować, tak samo jak swoje personalne uczucia i intencje. Świadomie kontroluje, by nie zrobić o krok za daleko w tej niezręcznej, i co najważniejsze, zakazanej relacji.

  Nasz kanon kluczowych bohaterów zamyka blond włosy Daiki Mamura, chłopak z sąsiedniej ławki. Sprawia wrażenie wyjątkowo oschłego i oziębłego, ale w rzeczywistości skrywa chyba najdziwniejszą fobię na świecie - boi się dziewczyn. Spojrzenie, a nie daj Boże, dotknięcie przez białogłowę oblewa go rumieńcem i zimnymi dreszczami. Jako pierwsza odkrywa jego sekret Suzume i gotowa jest nieść pomoc nieśmiałkowi, nieświadomie powodując, że sam zaczyna się w niej podkochiwać.
Pomimo tej niedorzeczności, Mamura jest najciekawszą postacią w mandze. Swoją fobię wyniósł z domu, kiedy jego matka porzuciła rodzinę, by wdać się w romans ze swoim współpracownikiem. Podczas gdy inne postacie zdają się cofać w rozwoju (inaczej tego nie umiem określić), jego osoba kwitnie i nabiera rozpędu. Zdaje się być jedyną (poza wujem) normalną postacią, widzącą niezdrową relację nauczyciel-uczennica. Chce temu zapobiec i nie dopuścić do jej głębszego rozwoju. W stosunku do Suzume jest bardzo opiekuńczy, ale jednocześnie nie chce być substytutem nauczyciela. Nie ukrywa też swoich uczuć względem Shishio, z którym niejednokrotnie przyjdzie mu się "rozmówić".

  Akcja zwykle rozgrywa się w murach szkolnych, przez co nie wyróżnia się na tle innych szkolnych obyczajówek. Mamy standardowe lekcje, wycieczki oraz festiwale szkolne, a także wyjścia ze znajomymi. Poza tym dostaniemy też kilka scen z uczestnictwem wuja w jego kawiarni.
Fabularnie również się nie wyróżnia. Typowy trójkąt "on ją kocha, a ona kocha innego" z czasem potrafi mocno zirytować. Do samego końca nie wiem, czy ta manga mi się podobała, czy nie. Wciąż miotają mną wahania i sprzeczne uczucia. Logiczne argumenty ścierają się z subiektywną opinią, czego konsekwencją jest to, że nie umiem ustosunkować się w jednym kierunku. Z jednej strony lektura jest lekka, dosyć wciągająca i ze sporym zaciekawieniem sięgałam po kolejne tomy. Z drugiej zaś, na litość boską, ona ma tylko piętnaście lat T^T, jak dorosły mężczyzna może spojrzeć na taką dziewczynkę z jakimkolwiek bardziej intymnym uczuciem. Jakby na świecie zabrakło już kobiet. Nie wiem, może na starość robię się zbyt zrzędliwa i mniej tolerancyjna (albo to z nimi jest coś nie tak). Zakończenie mangi bardzo przewidywalne, ale też satysfakcjonujące. W epilogu dostaniemy krótki bonus, jak potoczyły się losy naszych bohaterów w przyszłości. Fajna sprawa!

 Za polskie wydanie tejże mangi odpowiedzialne jest wydawnictwo Waneko, które przetłumaczyło tytuł na "Gwiazda spadająca za dnia". Najbardziej czego byłam ciekawa, to jak poradzą sobie z rozmieszczeniem tak długiego tytułu na obwolucie. W oryginale, napis był finezyjnie rozrzucony, co dawało na prawdę śliczny efekt. Natomiast w naszym wydaniu użyto czcionki a'la kaligrafia, która dała nieco przytłaczający efekt końcowy. Na szczęście gorzej to wyglądało na projekcie okładki, niż później, gdy już tomik trafił w moje łapki.

Przed każdym rozdziałem dostajemy dodatek, albo mało interesujący tekst od-autorki, albo jakiś szkic postaci. Jedyne, co mi na prawdę przeszkodziło w polskim wydaniu, to chwilami na prawdę bardzo malusi rozmiar czcionki. Trzeba na prawdę dobrze wysilić wzrok przy przeczytać epopeję napisaną drobnym maczkiem. Miejmy nadzieję, że w kolejnych tomach to poprawią. Tak poza tym nie mam do niczego się przyczepić, dobra jakoś druku oraz papieru, niezłe, chwilami zabawne tłumaczenie i całkowicie wyczyszczone onomatopeje, zastąpione powiedzonkami na czasie. Oby tak dalej, a będzie na prawdę doskonale.


Podsumowując. Manga z pewnością spodoba się fankom romansideł i obyczajówek. Nie zabraknie też tu bishów, więc każda znajdzie coś dla siebie. Jeśli nie lubicie połączenia uczeń-nauczyciel, a także trójkątów, albo szukacie czegoś bardziej dojrzałego - nie polecam. Mnie zachęciła głównie kreska, bo musicie przyznać, że jest na prawdę śliczna!

plusy:
+ śliczna kreska,
+ Daiki Mamura,
+ zakończenie,

minusy:
- schematyczność,
- chwilami nadmierny dramatyzm,
- naiwność głównej bohaterki

19 komentarzy:

  1. Chciałam kupić pierwszy tom, ale skoro bohaterka jest naiwna - dziękuję, postoję. XD
    Też mnie zdziwiło to, że dziewczyna ma 15 lat i podoba się nauczycielowi. Gdyby to była miłość platoniczna bohaterki do nauczyciela, to jeszcze, ale tak to jest jakieś takie... niesmaczne, szczególnie jeśli popatrzy się na tego wychowawcę.
    Miałam nadzieję, że to będzie naprawdę fajny romans uczennica-nauczyciel, bo można naprawdę ciekawie to rozwinąć, ale jak widać chyba nie mogę na to liczyć. ;_;
    No i schematy, schematy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, a ostatnimi czasy w wiadomościach słychać coraz więcej o romansach w szkole. Ta manga może mieć zły wpływ :D

      Znaczy nie dowiesz się jak nie spróbujesz. Może to ja jestem jakaś rąbnieta i się nie znam :D W trakcie czytania jakoś mnie to tak nie razilo, dopiero po, gdy zaczęłam to jakoś analizować.

      Usuń
    2. W sumie nie oglądam wiadomości, ale coś tu może być na rzeczy! XD
      Raczej spasuję. Myślałam, że nie jest to takie typowe shoujo, a ciągle podkreślasz schematyczność tego dzieła. Miałam nadzieję na coś nowego, fajnego, a nie odgrzewanie starych kotletów. Po prostu poczekam na inne shoujo, które będzie warte uwagi. :D

      Usuń
    3. Nie powiem, że zrobisz źle :D
      Chyba jeszcze długo przyjdzie nam czekać na jakieś oryginalne cudo, prawie wszystko już było. Tutaj jest bez wyjątku. Niestety ;( Też liczyłam na świetną szojkę, a tu taki chu.. :D

      Usuń
    4. Do telewizji w ogóle mnie nie ciągnie, po półrocznej przerwie obejrzałam przez parę minut Polsat i jakie to wszystko było okropne! Te wszystkie Ukryte Prawdy i inne Szkoły. XD
      Też chyba nigdy nie przeczytałam naprawdę dobrego shoujo, ale bardzo miło wspominam Orange (zakończenie mierne ;_;) i Wampirzycę Karin (zakończenie idealne!). Tak to raczej staram się unikać tego gatunku, bo nieraz jest tak irytujący, że głowa mała.
      No i ja uwielbiam nieszczęśliwe zakończenia, więc większość shoujo automatycznie odpada, ahaha. XDD

      Usuń
    5. Ja generalnie nie mam nawet telewizji u siebie :D Ale wiadomości lubię sobie poczytać/ pooglądać/ posłuchać. Dobrze czasem wiedzieć, co się dzieje dookoła.

      Orange jakoś mnie nie kupił w stu procentach. Manga była w porządku, ale nie rzuciła mną na kolana. Karin natomiast była bardzo fajna, miło wspominam, tym bardziej, że były to czasy, gdy bardzo głęboko siedziałam w tymże świecie :D
      Z nieszczęśliwymi zakończeniami przychodzi mi na myśl NANA, bo akurat jestem świeżo po ponownym czytaniu :P Za to tam jest kupa tragedii i melodramatów :D

      Usuń
  2. Akurat dla mnie dzięki zakończeniu nie jest to schematyczna shojka. Fajnie przeczytać coś, co nie kończy się nieszczęściem tego drugiego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w mojej opinii wszystko, co przed zakończeniem jest bardzo schematyczne :P Ale prawda taka, że dopiero zakończenie (można powiedzieć) mnie usatysfakcjonowało.

      Usuń
  3. Ta fabuła brzmi tak typowo XD Ale natura uczyniła mnie nałogowym pochłaniaczem mang i anime o tematyce shoujo, więc się skuszę XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może nie tyle, co nałogowo, ale (na moje nieszczęście) też często po nie sięgam :D Nie raz zrobiłam sobie przez to krzywdę :D

      Usuń
  4. Ojej, mnie też na początku Bydgoszcz przytłaczała i nie umiałam jeździć tramwajem, rozumiem głowną bohaterkę tak mocno!
    Ciekawa recenzja, to lubię. Nie wiem, czy to gdzieś było, ale jaka jest różnica wieku między bohaterami wątku romantycznego?
    Cóż, są ludzie, którym podoba się czystość nastolatek :D No i może mu się podobać jej brak zmanierowania czy coś. Nie odgadniesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, zagięłaś mnie :D Czytałam to już kawał czasu temu, ale wydaje mi się, że ok 9 lub 10 lat. Sprawdzę jeszcze :D

      Usuń
    2. To wcale nie tak źle :D Między rodzicami mojej koleżanki jest chyba 11, dochowali się już 4 dzieci.

      Usuń
  5. Ostatnio polubiłam takie schematyczne shoujo, więc może przeczytam, chociaż nie przepadam za romansami z taką różnicą wieku... ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytam mang, ale tytuł na półce Empiku przyciągnął mój wzrok, bo jest naprawdę ciekawy. Szkoda, że schemat, ale mam wrażenie, że w świecie mang/anime coś co nie jest schematyczne trafia się może raz na rok i lepiej się przyzwyczaić i czerpać przyjemność z lekkości fabuły niż denerwować się, że czytało się/widziało taką samą historię :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam w wersji angielskiej. Podobało mi się, ale ja nie jestem jakoś specjalnie wymagająca jeśli chodzi o romanse shoujo XD Teoretycznie powinnam już z tego wyrosnąć, ale wciąć łapią mnie takie ckliwe historyjki. Połączenie uczeń-nauczyciel... Nie pamiętam już czy miałam z tym problem wtedy (bo czytałam to dość dawno), ale takie związki jakimś dziwnym trafem mi bardzo odpowiadają XD Kurcze! Nie pamiętam też czy koniec końców chciałam takiego zakończenia, jaki nastał, ale blondas był super, w końcu blondas ;) Nie kupuję już mang, więc nie wiedziałam, że w Polsce ją wydają :o Tak czy inaczej świetna recenzja! Jeśli nie rozumiesz związków z taką różnicą wieku to nie patrz na "P to JK" - krew Cię prawdopodobnie zaleje XD Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polszy wyszedł dopiero drugi tomiacz, to jeszcze troszkę będą czekać na całość :D
      Znaczy nie mam problemów z jakąś sporą różnicą wieku, ale kiedy tu chodzi o nieletnich to jakoś sumienie mówi mi, że to jest niesmaczne :D
      A ja jestem trochę masochistką, więc jak mówisz mi "nie patrz" to właśnie pójdę i to zrobię, hahah :D

      Usuń
  8. Przeczytałam na internetach pierwszy tom i spodobało mi się, więc byłam podekscytowana (jeśli można to tak nazwać XD) wydaniem tego tytułu w Polsce. Kiedy w końcu nastąpiła data premiery, jak zwykle, zorientowałam się, że nie mam ani środków, ani miejsca na kolejną serię w swoim "grafiku", więc na razie wstrzymuję się z kupnem, najpierw chcę uzbierać coś do końca, a dopiero potem pakować się w kolejną mangę :C.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm, raczej sobie odpuszczę. Po shoujo sięgam raczej rzadko, a jeśli już, to staram się wybierać jakieś mniej typowe tytuły (chociaż znalazłoby się parę wyjątków). Kreska rzeczywiście wygląda nieźle, jednak sama historia mnie nie przekonuje. ;)

    OdpowiedzUsuń

slider