30.6.16

destructible.

          Ciężko zacząć pisać tego posta, bo słowa kompletnie nie przychodzą mi do głowy. Jednakże wypadałoby napomknąć coś o mojej długiej nieobecności. Nie będę ukrywać, że studia pochłonęły większość mojego wolnego czasu, co poskutkowało brakiem jakiejkolwiek interakcji z mojej strony (zarówno na blogu jak i na portalach społecznościowych). Będę szczera, przez ostanie tygodnie doskwierał mi tak gówniany humor, że nie miałam kompletnie ochoty na kontakt ze światem. Prawie całkowicie odcięłam się od internetów, więc nieszczególnie też śledziłam, co się w nich dzieje (za co większość z was ogromnie przepraszam). Powoli odnajduję się na nowo, całkiem możliwe, że i tutaj wrócę (o ile ktoś tu jeszcze zagląda).

przybij piątkę, kto tak ostatnio spędzał czas!
          Z życia studenckiego. Dziś jest ostatni dzień sesji letniej, która była dla mnie wyjątkowo łaskawa. Po masakrycznym pierwszym semestrze chyba przyszła do mnie "wiosna". Miałam cztery przedmioty kierunkowe, angielski i WF, niewiele, pewnie większość z was tak pomyślała. Poziomem trudności też nie była to jakaś orka, aczkolwiek to, co sprawiło wiele problemów to niestety brak profesjonalizmu ze strony wykładowców/ ćwiczeniowców, gdyż większość z nich dostała przedmiot, którego kompletnie nie umiała i wcześniej nie nauczała (ah, te braki w kadrze)! Z tego też powodu wszystkiego musieliśmy ryć na własną rękę (pewnie teraz powiecie, że na tym studia polegają), a niestety matematyka wyższa to nie jest coś, co łatwo znajdzie się w necie i pozostaje rozczytywać hieroglify z podręczników :(
Bilans na koniec? Udało mi się być zwolnioną z dwóch przedmiotów (z czego jeden to jak wygrana w totolotku, szczerze współczuję tym, co musieli pisać egzamin), a dla mnie osobiście najgorszy rachunek prawdopodobieństwa, zaliczyłam bez większych problemów! Trochę zajęło mi czasu pisanie projektu na wspominane bazy, bo musiałam stworzyć projekt bazy danych fabryki, produkującej pluszaki. Wyszedł bardzo skomplikowany, ale na szczęście działał bezbłędnie. Aczkolwiek już do końca życia nie chcę mieć nic wspólnego z językiem SQL! 
Największe wtopa i porażka to język angielski i nie, nie dlatego, że był trudny (bo egzamin był banalny), a widzi mi się naszej lektorki, która kilkukrotnie wpuściła nas w maliny sprzecznymi  i niedokładnymi informacjami.. Brawa dla tej pani! 
A jeszcze się pochwalę (?), że w końcu wybrałam specjalizację, którą rozpocznę wraz z przyszłym rokiem akademickim. Zdecydowałam się na matematykę informatyczną, więc moje studia na sam koniec będą po prostu informatyczne (dorzucając moją poprawkę z programowania :P). Ja to jednak jestem masochistką..

          Po marudziłam, ponarzekałam i raczej nic już konkretnego w tym poście nie napiszę. Jestem mocno zmęczona, brak mi jakichś sił do życia. Dobrze, że już wakacje, muszę pilnie podładować swoje baterie. Mam kilka planów, trzymajcie kciuki, bym choć 50% z tego zrobiła. Chcę trochę przysiąść w temacie grafiki komputerowej, gdyż obmyśliłam sobie, że po licencjacie wybiorę się na kurs doszkalający. Myślę, że to dla mnie fajna profesja, tym bardziej, że jakieś tam doświadczenia w tym kierunku już mam. A i uzyskałam błogosławieństwo od władz rodzicielskich :D

hihi, cała ja!
Powoli też się zabieram za zaległości manga-anime. Pobrałam sobie aplikację na telefon - tachiyomi - więc mangi zaczęłam czytać niemalże w ilościach hurtowych. Jeśli jeszcze jej nie macie, polecam! Trochę wpadło mi też pozycji papierowych, ale szczerze mówiąc, sama nie wiem jakie, bo przestałam aktualizować swoją listę. I zrobił się bałagan.. Straciłam rachubę i porobiłam sobie dziury w kolekcji, yhh..
Obejrzałam też kilka anime, ale aktualnie najlepiej wspominam tegoroczne "Flying Witch", przeurooocze! Muszę koniecznie zrecenzować. To chyba było coś, czego mi brakowało w ciągu ostatnich tygodni. Spokój i całkowite wychillowanie. Uwielbiam tego typu serie, szczególnie po ciężkim (umysłowo) okresie w życiu.
Uzależniłam się też od gry Stardew Valley. Ten, kto to stworzył powinien dostać order! Chociaż.. zabrał mi kilka tygodni z życia :D :D Jeśli lubicie marnować czas na farmerskie RPG to ta gra jest stworzona dla was. Poza tworzeniem dochodowego gospodarstwa trzeba rozwiązywać poboczne zagadki mieszkańców wioski, wypełniać ich journale i ogółem rozwijać tzw. social life, by byli nam pomocni (albo po prostu się hajtnąć). Nie zabraknie też wojaży na potwory i poszukiwań zaginionych/ nowych rzeczy.

I utwór, który mi siedzi od jakiegoś czasu w głowie:

Do usłyszenia! 

6 komentarzy:

  1. Jasne, że zaglądamy!
    Wracaj z nową energią i chęcią do pisania notek. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wracaj, jak tylko porządnie odpoczniesz!
    Ja "Flying Witch" mam w planach, również zrecenzować, więc chętnie poczytam, co też Ty masz na jego temat do napisania ;) Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  3. *przybija piątkę*
    Też miałam (mam?) ostatnio beznadziejny humor. Sesja na szczęście zdana (nawet zdecydowanie przeważają piątki, jestem w głębokim szoku), czeka mnie jeszcze obrona. I chyba nią się stresuję na tyle, że nie mogę się jeszcze wyluzować. Marzę o tym, by pojechać na działkę, walnąć się na leżak na tarasie i czytać. Albo spać przez cały dzień. Coś w tym stylu.
    Odpocznij sobie ładnie i jak już najdą Cię chęci i siły do działania, wróć do blogowania. ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak miło się "Cię czyta" :) baz zazdroszczę, sama wiesz (ten 1 pkt) :D i też będę tu zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj z powrotem ! Miło wiedzieć, że powoli wracasz :D. Za Flyning Witch niedługo będę się zabierać, lubię takie spokojne serie :).
    Życzę powodzenia w spełnianiu wakacyjnych planów :D.

    OdpowiedzUsuń

slider