4.3.16

Ostatnie nabytki mangowe

          Nie jestem w stanie robić regularnych postów dotyczących moich podbojów mangowych, gdyż część zawsze zostaje w domu, a część siedzi ze mną w Warszawie. Z racji mojej niezbyt urodzajnej pamięci - nie pamiętam nawet, co zostawiłam na domowych półkach. Anyway, w ciągu paru ostatnich dni uzbierała mi się całkiem ciekawy stosik, o którym po krotce napiszę. 


          Przede wszystkim, udało mi się dorwać całą serię mangi "Mars", na którą ostrzyłam sobie zęby już od paru lat. Znalazłam dobrą ofertę "za osiem dyszek", ale nie było w niej siódmego tomu. Pomyślałam, spoko, znajdzie się. Nie sądziłam tylko, że wcale nie będzie to takie proste. Po przeszukaniu internetów, wszelkich grup, aukcji, nigdzie nie mogłam go znaleźć. Postanowiłam, że zajrzę jeszcze do Komikslandii, bo akurat byłam w pobliżu. Szok. Kilka tomów szóstych, kilka ósmych. Fajnie! Szczęśliwie natrafiłam na aukcję pewnego antykwariatu, który akurat wystawił na sprzedaż siódmy tom i to za bagatela - 2.99zł! Nowiutki, nieśmigany i.. na Okęciu. Ludzie, z moich Nowodworów to blisko godzina jazdy - nie warto. Wybrałam więc opcję mniej opłacalną, czyli zwykłą przesyłkę. Trochę sporo, bo wychodziło już koło 12zł (chociaż w Komikslandii sprzedawali tomiacze za dychacza), więc przeszukałam cały sklep, by coś dobrać do tej i-tak-nieopłacalnej-wysyłki. Ale o tym za moment. 
          Nie spodziewałam się jakichś wydumanych "sensejszyn" po tym tytule, a jednak wchłonęłam go w dwa wieczorki międzyuczelniane. Przyznaję, że na jakiś swój dziwny sposób "Mars" jest zjadliwy i... chwycił mnie. Z pewnością fabuła naciągana, często aż za bardzo, ale suma summarum dobrze mi się ją czytało. Cieszę się jednak, że nie zdecydowałam się na zakup kilka lat wcześniej. Prawdopodobnie miałabym zupełnie inne zdanie niż teraz. Czasem warto zaczekać (:


          Wspomniałam o dobraniu czegokolwiek do przesyłki. Z ręką na sercu, przejrzałam kilkadziesiąt stron i niestety nic nie znalazłam, co by mogło uciszyć moje sumienie. Patrzyłam na mangi, ale było kilka losowych tomów raczej tasiemcowych serii, więc sobie je darowałam. Gdy miałam już zrezygnować i po prostu słono przepłacić moją mangę, wstawiono dwie pozycje. Pierwsza: "Życie codzienne w Japonii u progu nowoczesności" L. Frederic oraz druga: "Ikebana" W. Gasperowicz, H. Radwańska. Na nowo zapaliły mi się iskierki w oczkach, tym bardziej, że cena obu książek nie przekraczała pięciu złotych! Poza niezbyt piękną już obwolutą/okładką ( te książki są starsze ode mnie), wewnątrz są w bardzo dobrym stanie, a jedna miała nawet starą kartę biblioteczną (: Pierwszą tylko przekartkowałam, drugą zaś zaczęłam czytać. Jest bardzo przejrzyście i wyczerpująco opisana. Nie brak w niej rysunków i innych dobroci, które umożliwiają łatwy i bardziej zrozumiały przekaz. Jestem baaardzo zadowolona z zakupu.


         W prezencie od Elenthara dostałam dwa kolejne tomy "Kimi ni Todoke". Dosyć zabawna dla mnie sytuacja zaszła, jeśli chodzi o ósmy tom mangi. Na stronie sklepu widniał sobie normalnie i czekał, aż go zamówię. Po czym okazało się, że zwyczajnie go.. nie ma. Ale z faktu, że już opłaciłam zamówienie, musieli mi go jakoś "skołować". Nie wiem jak bardzo sklep był na tym stratny, ale przyszedł mi obklejony taśmami z amazon :D Oferta tego tomu już zniknęła.. podobnie jak w wielu innych sklepach, hihihi. 


          Z kolei El dostał ode mnie dwa tomy "Claymore". Nie mam niestety nic w tym temacie do powiedzenia, ponieważ jeszcze nie zabrałam się za tą serię. Mogę tylko dodać, że brakuje nam już tylko trzech tomów to skompletowania całej mangi :P.


          Do paczki trafił też siedemnasty tom "Shingeki no Kyojin". Szczerze mówiąc czekam już na koniec tej mangi. Zatrzymałam się na tomie czternastym i nie mogę się przemóc, by czytać dalej. Prawdopodobnie jakiś chwilowy przesyt tą serią...

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam sobie oglądać takie mangowe stosiki. Sama chętnie poczytałabym sobie te książki - o życiu codziennym w Japonii i o ikebanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ikebanę" skończyłam, jest na prawdę bardzo ciekawa. Myślę, że zrobię wkrótce jakiś post o tym (:

      Usuń
  2. Też mam całego Marsa na półeczce, ale nie miałam problemu ze skompletowaniem serii - od jednej osoby kupiłam wszystkie tomiki ;3 Manga jest świetna, przeczytałam ją jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie trafiłam na posuchę tomów :'D

      Usuń
  3. Też mam "Marsa" na półce, ale obawiając się problemów z późniejszym zdobyciem brakujących tomów (wciąż poszukuję ostatniego "Paradise Kiss" ;__;) zdecydowałam się nie kombinować i od razu kupiłam całość. Co prawda nie po tak okazyjnej cenie, ale jednak. Fabuła rzeczywiście bywa naciągana, ale można przymknąć na to oko, bo i tak wciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z mangami, których nakład niestety się skończył. Mnie wciąż brakuje pojedynczych tomów różnych tytułów, ale ich brak wynika z mojego lenistwa xD Na szczęście wiem, że są dostępne.

      Usuń
  4. Chyba sama przeszukam kilka pobliskich antykwariatów, kiedy widzę, jakie Ty tam cuda znajdujesz i za jaką cenę. :D
    A na SNK mam przesyt od dwóch lat i absolutnie nie mogłabym tego czytać. Nie wiem nawet, czy zabiorę się za drugi sezon anime. XD
    Ale ogólnie to opłaca Ci się sprowadzać te tomiki? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie znaleźć bardzo ciekawe książki, szczególnie te o kulturze Japonii, których raczej nie znajdziesz na księgarnianych półkach xD
      Sprowadzać zaczął mój chłopak, sporo przed wydawaniem mangi w Polsce. Postanowił, że będzie się już trzymać tego wydania. I stwierdził, że najwyżej więcej zarobi na ewentualnej sprzedaży xD

      Usuń
    2. Ja raz znazlam w antykwariacie Tokyo Toy Box za 4 zl xD. Takze polecam! :D

      Usuń
  5. Zazdroszczę Kimi ni Todoke, u nas raczej tego nikt nie wyda :( Claymore kiedyś namiętnie czytał i skończyłam gdzieś pod koniec historii, jakoś tak zapomniałam o tej serii, a chyba warto poznać jak się skończyła :P

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem dlaczego, ale nigdy nie "podniecało mnie" kupowanie mang. zawsze wolalam posiadac ksiazki. jedno 2tomowe wydanie mam "nie dziekuje" i nie moge sie go pozbyc, bo miejsce na szafce zajmuje. >.< zazwyczaj czytalam mangi w necie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak bardzo chciałabym, aby wydali "Kimi ni Todoke" w Polskce. Kupowałabym <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podziwiam ludzi konsekwentnie kupujących importy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że dorwałaś Marsa i że ci się podobał :D! Jakiś czas temu pisałam w recenzji, że pamiętałam go jako naciąganego i przedramatyzowanego, ale właśnie po upływie czasu i przeczytaniu go znowu stał się naprawdę wartościową lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo widzę, że poszczęściło Ci się z tym Marsem :D. Może też powinnam zacząć się rozglądać za tomikami bo pewnie za kilka kolejnych lat zdobycie go w całości(albo nawet pojedynczo) będzie niemożliwe XD.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedys mialam okazje kupic Marsa po taniosci ale mnie nie przekonal. Po twoim poscie zaluje:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję łupów. Mam prośbę. Mogłabyś podlinkować ten antykwariat? Może mi tez coś wpadnie w oko ;)

    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

slider