22.2.16

          Żyję! Ledwo, ale żyję. Nie odzywałam się do Was, ponieważ tak jak mówiłam, zapierdziel uczelniany. Skończyło się ciut lepiej, niż marudziłam w poprzednim poście. Więc analizę wektorową zdałam na 4 (przypomnę, że to najwyższa ocena u mnie, na 5 trzeba było znać dowody twierdzeń - nikt się nie podejmuje :D). Pisemny poszedł mi dosyć słabo, zagiął nas totalnie, bo mieliśmy 1.5h na rozwiązanie 8 zadań, z czego aż trzy dotyczyły ekstremów (zgadnijcie czego właśnie nie powtórzyłam?). Nie zdążyłam w czasie, to jednak był zdecydowanie za duży hardcore, ale pozytywnym zaskoczeniem był ten najgorszy-z-najgorszych egzamin ustny. A przeżywałam go już na tydzień przed... Całą noc nie spałam, bo serce mi tak waliło, że nie mogłam w ogóle zamknąć oczu. Pojechałam więc na uczelnię niczym zombie, na głodniaka, aczkolwiek trochę się uspokoiłam (myślę, że to już było pomieszanie obojętności z rezygnacją oraz zmęczeniem). Szok, bo po dotarciu totalnie nikogo nie było, a miałam jeszcze 30 minut do mojej grupy. No i co? No i weszłam na żywioł. Gdy teraz o tym myślę, musiałam wyglądać na prawdę przekomicznie (niczym zagubione zwierzątko na dworze). Pomyślałam sobie, że to nastał własnie mój koniec, więc padłam na krzesło przed profesorem i czekałam na wyrok. Szok. znowu. Dowiedziałam się, że zdałam egzamin pisemny (tak, pisaliśmy go dzień wcześniej. Tak, sprawdził go w niecałe pół dnia.). A dalej już było tylko lepiej, dostałam zagadnienie 1 i 18 do opisania! Czyli 1, które było najbanalniejsze ze wszystkich i 18- najkrótsze ze wszystkich, a dodatkowo większość odpowiedzi była zawarta w sformułowaniu zagadnienia. Poczułam, że kocham tego człowieka T^T.  Te profity, o których pisałam w poprzednim poście chyba faktycznie się sprawdziły! Aha, po egzaminie automatycznie zrobiłam się MEGA głodna! 

          PS 1: Po mnie i przede mną nikt nie zdał.
          PS 2: Programowanie niestety ujebałam :c. 
          PS 3: Mam najlepszy plan na obecny semestr! + angielski, który mam online. 

a WF dopiero pod od końca marca :3
        Teoretycznie miałam po tym tydzień wolnego. Zaraz po egzaminie pojechałam do Katowic na galę stand-up. Mega się rozluźniłam i uśmiałam do łez. Biedny Artur z pierwszego rzędu, po którym cały czas cisnęli! Sorasski, ja też się cieszyłam z twojego nieszczęścia :'). Najbardziej podobał mi się występ Abelarta Gizy oraz Lotka. Jesteście zajebiści! Niestety następnego dnia trzeba było wracać. Pojechałam na trochę do domu, ale szybko dostałam w chu roboty. Parę dni pierdzieliłam się z robieniem kartek walentynkowych na kiermasz szkolny D:


          Przyznam się szczerze, że pomimo faktu, że już rozpoczęłam nowy semestr w zeszłym tygodniu, dopiero teraz mogę się poobijać. Wiem, że szybko się to skończy, bo dojdzie dużo materiału do ogarnięcia, ale zdążyłam już trochę polamić. Obejrzałam sobie "Hotarubi no mori e", które czekało łohohoho czasu oraz "Death Parade", które nie wywarło na mnie takiego wrażenia, jakie oczekiwałam. Nie wiem, może naskrobię kiedyś recenzję. Zabrałam się również za świeżutkie animu "Boku dake ga Inai Machi" i muszę przyznać, że nieźle mnie wciągnęło. Aczkolwiek mam już swoje domysły co do dalszego przebiegu. Obym się zaskoczyła! A w tak zwanym między czasie rozpoczęłam "Natsume Yuujinchou Shi". Zapowiada się obfity rok po tak dłuuuugaśnej przerwie :).


Postaram się napisać coś konkretnego w następnym poście :v. 

14 komentarzy:

  1. O MATKO TY ŻYJESZ xd
    A tak serio, to cieszę się, ze nie było aż tak źle ♡ oby tak dalej *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję. ;) Strach ma zawsze wielkie oczy, a potem jakoś idzie.
    Serio? Tak wygląda Twój plan? Co to za studia, że tych godzin tak mało?! Jak na magisterce tyle zajęć się ma, to jest super, a Ty tak na II roku, który powinien być najgorszy ze wszystkiego, co się człowiekowi przytrafia podczas czasów nauki?! Pozazdrościć.
    "Boku dake ga inai machi" jest świetne! Bardzo się wciągnęłam. :3 To hit tego sezonu (według mnie). "Ajin" też jest fajny. :)
    "Hotarubi no mori e" było śliczne, a "Death Parade"... Hm, niezłe, ale też nie jakieś tam genialne. ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na matematyce nie ma strasznie dużo przedmiotów. Byłoby jeszcze mniej, ale dopychają nam informatyką. No i mam język online, czyli chodze tylko na zaliczenie. A jakieś dodatkowe odhamiacze zrobiłam na 1 roku. No i w tym semestrze muszę zrobić praktyki, stąd te 2 dni.. no i każdy jeden przedmiot jest na prawde bardzo bardzo trudny :(

      Usuń
    2. Wiesz, u mnie też jest okropnie ciężko, ale dodatkowo mam tych zajęć więcej. Chociaż i tak teraz, na III roku, jest znośnie, ale II rok to była masakra totalna, do dziś mam traumę...

      Usuń
  3. Gratulacje ogarnięcia wszystkiego i powrotu do żywych XD! Ja mam nadzieję w tym tygodniu ponadrabiać anime z okazji l-4, ale najpierw musi mi gorączka trochę zejść X;;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje ogarniecia tego wszystkiego. :)
    Ja muszę w końcu zabrać się za dramy. Na MDL pozaznaczałam sobie ich od cholery, a jakoś nie mam na to weny...
    NIe rozumiem idei zajęć online na uczelni xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu? Jest taki system e-learning, na którym zajęcia odbywają się online (czyt. platforma, na której umieszcza się zadania). To jest dobry sposób dla tych, co nie mają jak sobie wsadzić tych ćwiczeń w plan/ pracują lub po prostu są leniwi, jak ja :P.

      Usuń
  5. Będę mało oryginalna, ale... GRATULUJE OGARNIĘCIA! :3
    ja od jutra zaczynam nowy semestr, który będzie rajdem po starym mieście Krakowa. XD (Od kościółka do kościółka, a na końcu szkółka, czy coś... X>X) Zapowiada mi się dość pracowity semestr, ale też nie taki najgorszy bo mi piąteczek wolny zrobili <3
    Powodzenia na kolejny semestr!
    Miło w końcu coś tu przeczytać :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje :) Twój nowy plan lekcji wygląda bardzo przyjaźnie (dla osób lubiących matmę oczywiście ;))
    Jak wrażenia po Hotarubi no mori e? Ja byłam oczarowana tym filmem, lubię takie klimaty i przypominało mi to trochę Natsume Yuujinchou. Teraz tak bardzo brakuje mi serii z podobnym klimatem.
    Death Parade było dobre na raz, teraz zupełnie zapomniałam o tym anime, ale miało świetny opening.
    W tym sezonie oglądam tylko Boku dake ga Inai Machi, głównie przez to, że w końcu można rozruszać szare komórki prze seansie. Chyba od drugiego odcinka typuję jednego kolesia na mordercę, zobaczymy czy dobrze strzelałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo... to są chyba jak dotąd jedne z najgorszych przedmiotów, szczególnie rachunek. Grrrrr, nienawidzę kombinatoryki szczerą nienawiścią!
      A zabieram się za recenzję, więc na dniach powinna się ukazać :3
      Też typuje osobnika i czuję, że się nie pomylę. W ostatnim odcinku zbyt wymowny znak :P

      Usuń
  7. Szanuję za to, jak ogarniasz to wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham "Hotarubi no mori e", a twój wygląd bloga jest cudowny! Jak tu różowo <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. życzę powodzenia w nowym semestrze~! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję zdania ! Naprawdę udało Ci się jako jedynej? Niesamowite szczęście :DD. Mi tam Death Parade bardzo się podobał tak samo jak Hotarubi. Cały czas nie mogę zapamiętać tytułu "Boku dake" w głowie mam tylko skrót ERASED XD. Obejrzałam dopiero 2 odc., ale jestem pewna że to będzie hit sezonu :P.

    OdpowiedzUsuń

slider