28.2.16

Hotarubi no Mori e

          Nastoletnia Hotaru co roku spędza wakacje na wsi, usytuowanej u podnóża gór. Dla większości dzieciaków oznaczałoby to jedną wielką nudę - ale nie dla naszej heroiny. Dziewczyna ma bowiem cel, dla którego chce tam powracać każdego lata. A wszystko zaczęło się, gdy jako sześcioletnie dziewczę, gubi się w lesie, w którym podobno można spotkać youkai. Z opresji ratuję ją bardzo tajemniczy jegomość o imieniu Gin, noszący lisią maskę. Jednakże od samego początku ostrzega, aby go nie dotykała, bo wtedy... zniknie. Czyżby Gin był legendarnym youkai? 


          Z pewnością nikogo nie zdziwi twierdząca odpowiedź.  Bardzo szybko dowiadujemy się, że chłopiec, porzucony jako niemowlę w lesie, trafił pod opiekę jego mieszkańców. Jednakże po latach przebywania wśród leśnych duchów, sam staje się jednym z nich. I aby przetrwać, pod żadnym pozorem nie może go dotknąć człowiek, gdyż w przeciwnym razie zniknie na zawsze. Początkowo jest to trudne do zaakceptowania przez Hotaru. Dziewczynka jest wyjątkowo energiczna, śmiała, ma radosne usposobienie i nie jest w stanie kontrolować swoich emocji, w szczególności tych związanych z okazywaniem uwielbienia do Gina, co często kończy się komiczną sceną, gdzie dostaje gałęzią po głowie. Zdaje sobie jednak sprawę z konsekwencji i za wszelką cenę powstrzymuje się od największego pragnienia - dotknięcia Gina. 

        Dotyk, słowo klucz, opisujące to anime. Zdolność ta jest bez wątpienia jedną z najbardziej oczywistych form kontaktu z drugim człowiekiem. Dotykamy nowo poznanej osoby, poprzez podanie sobie dłoni, na co dzień stykamy się z osobami w zatłoczonym autobusie, czy też niechcący muśniemy kogoś, przeciskając się przez zakorkowane ulice. Poprzez dotyk możemy okazać wiele uczuć, od serdecznego uścisku dłoni, czy przytulenia, aż do najbardziej intymnych relacji. Stało się to czymś tak oczywistym, że na co dzień przestajemy to zauważać. Czy jednak dałoby się normalnie żyć, nie mogąc nigdy dotknąć drugiego człowieka? 


        Nie da się powiedzieć wiele o czterdziestominutowej animacji, która jest ekranizacją mangi, składającej się z czterech krótkich historii. Hotarubi no mori e jest zaledwie jedną z nich. Chociażby ze względu na ten fakt, bohaterowie nie mają rozbudowanej osobowości. Można nawet rzec, że są oni pozbawieni szczegółów oraz zindywidualizowanych cech charakteru. Ale ma to też swój cel - nasi bohaterowie to tylko pretekst do ukazania tej magicznej więzi, która rodzi się pomiędzy (z pozoru) zwyczajnymi, prostymi ludźmi.

      W moim odczuciu anime to skrywa również piękny, ale zarazem smutny wydźwięk. Jeśli spojrzeć na to z innej strony, dostrzegamy, że nasi bohaterowie.. cierpią. Rozłąka przynosi im ogromną tęsknotę. Lato staje się najwspanialszym jak i najgorszym okresem. Z czasem zadaje to straszny ból, bo z jednej strony mogą się spotkać, ale doskonale wiedzą, że za niedługo znów czeka ich długa rozłąka.
           Historia ta zawiera również drugie przesłanie - samotność skrywa się pod wieloma postaciami. Niemożność okazania nawet najprostszego gestu w stosunku do osoby, którą darzymy wielkim uczuciem, przyczynia się do pogłębienia tego uczucia - równie mocno jak i brak tej osoby w naszym codziennym życiu. Stwarza to niejako pustkę i zawieszenie. Jednocześnie udowadnia, że jeden taki najmniejszy gest, jak przytulenie, może całkowicie nadać sens całemu życiu.


     Klimat anime doskonale pogłębia przepiękna leśna sceneria. Nie brakuje jej praktycznie niczego. Wizualnie jest to kunszt dla oka. Całość opiera się o dbałość o najmniejsze detale oraz soczyste, przyjemne w odbiorze kolory, w szczególności wszelakie odcienie zieleni. Animacja jest płynna, nieco uproszczona, ale urzekająca. Podkreśla ten nostalgiczny, łagodny charakter serii. Także postacie zostały prosto narysowane, sprawiają wrażenie miłych i sympatycznych. W tle będzie nam towarzyszyć spokojna, nastrojowa muzyka - głównie instrumenty klasyczne, jak pianino, wspierane pięknym dźwiękiem cykad. Kompozycje te zawsze idealnie wpasowują się w dany klimat poszczególnych scen. 


Anime jest niezwykle ciepłą historią, której nie brak też goryczy. Pokazuje, że życie nie zawsze jest takie piękne, jak nam się wydaje. Skłania do niewymuszonej refleksji. Pełna uroku znajdzie odbiorców wśród fanów okruchów życia. To rodzaj tych opowiastek, które od samego początku dobrze wiemy, jak się zakończą, ale i tak mamy pełną przyjemność z oglądania. Gorąco polecam.

PS - tak, dokładnie w tym czasie, co bazgrałam wam recenzję, Waneko ogłosiło wydanie mangi Hotarubi no mori e. Hah, to wyczucie (: 
PS 2 - jakoś nie mogę wykrzesać odpowiednich słów do pisania recenzji, za co szczerze przepraszam :C

16 komentarzy:

  1. Oglądałam <3 <3 Bardzo mi się podobało, na mangę już się nie mogę doczekać :D :D
    http://www.mirella-view.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ na czasie temat! Równiez mi się podobało, nawet się wzruszyłam. Mangowa wersja tak na mnie nie zdziałała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mangi nie czytałam, więc jestem ciekawa jak to będzie wyglądało ;) :D

      Usuń
    2. To była miła niespodzianka, chyba myślami ściągnęłam :D

      Usuń
  3. Muszę obejrzeć ♡ uwielbiam takie klimaty! ^^ Mam nadzieję, że nie będę na nim płakać jak bóbr ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie obejrzyj, warto znać (:

      Usuń
  4. niewiele już z tego anime pamiętam, manga będzie dobrą okazją, żeby sobie wszystko odświeżyć. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne anime, z pewnością kiedyś jeszcze do niego wrócę. <3
    A na mangę się ucieszyłam, na pewno kupię. :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejku, ostatnio ogladalam to anime. strasznie mnie urzekło. przybila mnie tylko ta koncowka. myslalam, ze inaczej sie skonczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony - anime jest klasyfikowane jako shoujo, a shoujo (pomimo przynależności do płci żeńskiej :p) to nie moja bajka. Z drugiej strony - coś mi mówi, że nie będzie tu standardowej komedyjki szkolnej z romansem, a więc pewnie wkrótce sięgnę po to anime. No i może nawet skuszę się na mangę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham to anime :D Ono jest takie smutne, ale jakże piękne. Oglądałam je właśnie podczas wakacji i wtedy nieco udzielił mi się ten nostalgiczny klimat.
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście świetne wyczucie. :D
    Anime oglądałam dość dawno, ale pamiętam, że mocno się wzruszyłam. A mangę chętnie kupię, jestem ciekawa pozostałych historii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mangi raczej nie kupię, ale na anime od dawna mam ochotę i tylko mnie zachęciłaś :) Gratuluję wyczucia z recenzją :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przyjemna i wzruszająca historia ! <3 U mnie należy do nielicznych, które mogłabym oglądać kilka razy :D. Już nie mogę się doczekać wydania mangi i poznania innych równie nastrojowych historii :).

    OdpowiedzUsuń

slider