29.11.15

Koniec wszystkiego.

        Żyję. Ledwo, ale żyję. Studia wysysają ze mnie całą energię życiową -  gdy wracam z uczelni nie mam ochoty kompletnie na nic. Wiedziałam, że ten rok będzie ciężki, ale w najgorszych snach nie sądziłam, że będzie AŻ tak źle. Jedno jest pewne: nie chcę kontynuować studiowania matematyki. Doszłam do wniosku, że wytrwam tu do licencjatu (choć może to zająć dużej niż by się tego oczekiwało), ale magisterki nie mam zamiaru robić z tego przedmiotu. Może nawet wcale nie będę jej robić. Na dzień dzisiejszy wymyśliłam sobie, że pójdę na kurs grafiki komputerowej, w końcu zawsze mnie to pasjonowało (zresztą chciałam iść na takie studia) i będę działać w tejże branży. Aczkolwiek zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Pierw chciałabym zdać drugi rok, a ten nie zapowiada się na to. W trakcie roku zmienili też liczbę ECTSów z 6 na.. taaadaaam - 11! I to oczywiście z przedmiotu, z którego zdaje może połowa ludzi. Pieniążki się uczelni kończą i szarpią hajsy skąd tylko się da. UKSfordzie, udało ci się.. Wiecie co jeszcze jest komiczne? Egzamin ustny z analizy wektorowej. Już nie będę się rozwijać nad bezsensem ustnych na kierunkach ścisłych, ale akurat z tego przedmiotu jest to największy bezsens na świecie (tuż obok programowania na kartkach). A jeśli już narzekam to chciałabym pochwalić się swoim wykładowcą (a zarazem ćwiczeniowcem) od topologii. Facet od miesięcy nie zrobił z nami kompletnie nic (łącznie AŻ cztery zadania), a  w środę mamy kolokwium. Pogratulujcie mi.. I mojej grupie, która opłaca gościa, by zrobił im parę zadań, by cokolwiek mieć (i tak wam się one nie przydadzą, bo on sobie wymyśla treści na bieżąco btw..). 
          Aha, i niech zginą za zamknięcie drogi pod uczelnią, przez co nie da się dojechać na kampus. Wyobraźcie sobie, że wszyscy studenci muszą jechać jedną jedyną zastępczą linią Z14.
I serio tak to wyglądało.
           Myślałam nad zamknięciem bloga, jednakże zbyt długo go mam i jest mi po prostu szkoda. A i nie mogę dopuścić myśli, że nie będę miała kontaktu z ludźmi, których dzięki niemu poznałam. Stąd myślę, że notki pojawią się, gdy tylko ustabilizuje mi się sytuacja. Możliwe, że wrócę tutaj z jeszcze większym bólem dupy.. 

          W tzw. międzyczasie wkroczyłam w dwudziestkę. Nie czuję się doroślej, za to mam wrażenie, że stałam się bardziej hmm.. zrzędliwa? Coraz więcej rzeczy mnie irytuje, łatwo wpadam w gniew, a drobny spór budzi we mnie agresję. Nie jest dobrze, bo odbija się to na zdrowiu. I to nie tylko moim.. 
           Chciałam też dla Was napisać recenzje filmu Shingeki no Kyojin, ale skończyło się na tym, że obejrzałam Detroit Metal City po raz n-ty. Recki nie ma, za to odrobinę poprawiłam sobie humor. Jeśli nie brzydzą Was wulgaryzmy, a i nie stronicie od muzyki metalowej to koniecznie musicie obejrzeć to anime. 

To żeby nie zostawić tego postu z takim wylewem żalu, pochwalę się swoimi prezentami urodzinowymi, a nawet (już) świątecznymi (:


Generalnie, jak się zaraz przekonacie, dostałam na prawdę sporą ilość koszulek. Jestem ogromnie zachwycona tymi powyższymi. Lubię nosić getry (ponieważ nie ma na mnie spodni, ale to inna sprawa), a te kociaczki są na prawdę obszerne i długie. Dekolt opada na jedno ramię, odsłaniając drugie, co dodaje takiej lekkości i dziewczęcości.  Koszulki są w jednym rozmiarze, ale gwarantuję, że będą dobre na każdego (chyba, że ktoś chce mieć super obcisłą). Występują w kilku wzorach, dlatego ciężko się zdecydować na jeden. Dodam jeszcze, że materiał jest bardzo delikatny i miły w dotyku, niestety lekko prześwituje, ale akurat mnie to kompletnie nie przeszkadza. Nie są też drogie, za jedną zapłacicie mniej niż 30 zł, a często są też jakieś promocje (:


Podobna historia, do powyższych. Aczkolwiek te są krótsze i mają grubszy materiał. Spodobała mi się ta kieszonka, powodująca efekt trzymania w niej tychże zwierzaków. Czyż nie są urocze te króliczki? Musiałam je mieć :3 


Ostatnie dwie. Ta z prawej skojarzyła mi się z ilustracją z bajki, bardzo uwielbiam tego typu rysunki. Zaciekawiła też mnie forma nadruku, gdyż jest to "namalowane" na przodzie (gdy przyjrzycie się dekoltowi, zauważycie, że obrazek jest "cały", wchodzi na część wewnętrzną ubrania).
Wszystkie koszulki, poza tą fioletową, zostały kupione na Aliexpress. Natomiast Rilakkuma to oryginalna koszulka (nie chcę znać ceny), która na metce miała nawet srebrny certyfikat (wow!). Rozmiar to S, ale z tego, co mi wiadomo jest to młodzieżowa rozmiarówka, więc koszulka jest na prawdę malutka, aż sama zwątpiłam, że będzie na mnie dobra. Ale jest, z czego się dodatkowo cieszę ٩(♡ε♡ )۶



Nie wiem, czy wiecie, ale jestem wielką fanką minionków. Moim ulubionym jest oczywiście Bob. Patrzcie, co mamusia dała! Kochana! wykonanie tego misiaczka jest mistrzowskie, kopia jeden do jednego. 


Na Mikołajki dostałam już prezent. El strasznie się irytował, bo gdy wychodziliśmy to za każdym razem dawałam mu na przechowanie telefon i dokumenty, przez co wiecznie się "obmacywał", czy wszystko jest na miejscu. Zrobił mi ogromną niespodziankę, wręczając torbę-kota. Jest to chyba najbardziej urocza torba, jaką widziałam. Mięciutka, polarowa, i o dziwo, całkiem pakowna. Jest lekka, nawet jak włożycie do niej pierdyliard rzeczy, nadal jest lekka. Ma ciulowy pasek, ale dzięki Bogu zamontowano metalowe haczyki, więc nie rozwali się przy pierwszym użyciu.
Rilakkumowy ciąg dalszy. Elenthar wygrzebał etui na okulary oraz pendrive na moje programy. Zestaw małego programisty jak się patrzy (゜▽゜;).


Żeby było zabawnie otworzyłam też prezent.. gwiazdkowy. Pewnie nie raz już marudziłam, jaką mamy lodówę w mieszkaniu. Ktoś wziął sobie to do serduszka i podarował mi ten oto przecudowny, najpiękniejszy i najcieplejszy szlafrok jaki istnieje na świecie! Ma nawet ogonek! 


I na koniec akcent mangowy. Dostałam dwa tomy Kimi ni Todoke. 1/4 już jest na półce, ale przy obecnej cenie dolara, prawdopodobnie do śmierci nie uzbieram wszystkich zaległych tomów ;_;. Fabularnie wciąż nie wyszło poza anime, aczkolwiek 6 tom wkracza w drugą część historii, kiedy to poznajemy miłość Chizu. Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych tomiaczy (pewnie dlatego, że mało w nim głównych bohaterów). 

21 komentarzy:

  1. Nie ma sensu męczyć się na kierunku, którego się nie lubi. Idź i rób to co lubisz! Życie jest zbyt krótkie! <3
    Kiedy miałaś urodziny? Wszystkiego najlepszego Budyniu <3
    Prezenty są prześliczne <3 te koszulki mnie urzekły <3
    O matko, ile serduszek w jednym komentarzu xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam w sobie kierunek lubię, ale drażni mnie, że dorzucają wiele niepotrzebnych przedmiotów, które nic z matematyką nie mają wspólnego. A reszta to już wina wykładowców, którzy konkretnie zlewają studentów nic nieróbstwem.
      Urodziny miałam 2 listopada, trochę już minęło, ale wciąż mam wrażenie, jakby to było parę dni temu. Dziękuje ślicznie (:

      Usuń
  2. A jechałaś jak był objazd? Bodajże w ten poniedziałek. Masakra. Gorsza od Z14, bo te częściej jeżdżą. Dwa 114 dojechały (kursy pełne, w odstępie może dwóch sekund), a potem długo nic. W końcu się trochę tego nazbierało nim przyjechał następny. Myślałam, że mi torbę urwą jak się rzucili wszyscy! Ale cóż...stare chińskie przysłowie to mądrość.https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/12278908_908021205955368_4050949992228601495_n.png?oh=af318421074ae85f3d5dbf5a66214d59&oe=56DED8C9
    Ja na magisterkę wybieram się zaocznie. Ale nie na ekonomię. Zobaczymy. Znalazłam jedną fajną ofertę stażu, ale chcą na 4 roku.:( takie coś się trafia bardzo rzadko. Za-ko-cha-ła-m się. W dwóch pierwszych koszulkach, torbie i szlafroku. Okropnie marznę przez złe krążenie. Ostatnio spałam pod ciepłą kołdrą, dwoma kocami. Miałam jeszcze, oprócz piżamy, szlafrok i skarpetki. A i tak się trzęsłam.;D
    Wytrwaj, Budyń, wytrwaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co pamiętam, to chyba te zetki od wtorku jeździły, ale jakoś od wieczora, bo jak jechałam w południe to normalnie jechało. I tak mnie fartownie to ominęło, bo tylko w czwartek musiałam tą bydlarnią jechać. Chociaż i tak się wcisnęłam na miejsca siedzące (w obie strony ofc :D).
      Koszulek jest chyba z 6 wzorów, wszystkie są świetne, ale te mnie najbardziej urzekły. Torby były w trzech kolorach, czarna, żółta i ta szara. A szlafroki widziałam, że szybko się rozeszły, na stronie były dostępne tylko XSki (faaaart).
      Kup sobie kocyk podgrzewany :D

      Usuń
  3. Oho, widzę, że przeżywasz to samo, co ja rok temu. Współczuję, naprawdę, do dziś mam traumę po II roku. Trzymam za Ciebie kciuki, nie daj się! Ale jeśli faktycznie to nie jest to, co chcesz robić, to zrobienie potem kursu graficznego wydaje się bardzo dobrym posunięciem. :)
    Ojejku, też chcę taki szlafrok!!! Reszta rzeczy też słodziaśna, ale ten szlafrok... *o*
    Buziaki, trzymaj się cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tych studiach i tak nic nie ma. Niby na trzecim ta specjalizacja, ale nic mnie nie pociąga. Księgowość, nauczyciel, albo laboratorium. Można też przejść na bardziej informatyczną matematykę, ale to za dużo pierdzielenia. Czasami czuję, że chiński jest bardziej zrozumiały od matmy (szczególnie topologii) :D
      Polecam ten szlafrok, cudowna rzecz :3
      Dzięki i wzajemnie :3

      Usuń
    2. Ech, skoro tak, to bez sensu.

      E, chiński jest akurat dość prosty (o ile jest się zaznajomionym ze znakami), więc nie wiem, czy to dobre porównanie. xD Z drugiej strony, dla kogoś z typowo ścisłym umysłem chiński to koniec świata, a dla humanisty - okropnością są zawiłości matematyki. Cóż, każdy musi sobie z czymś radzić.

      Dzięki. :)

      Usuń
  4. Cóż, lepiej późno niż wcale! Warto zrobić licencjat, a zawsze potem możesz zrobić coś jeszcze - tak jak mówisz, chociażby ten kurs! Warto robić coś, co się lubi ^___^
    Uczelnia tak kocha studentów <3
    Jeżeli ten autobus naprawdę wygląda jak na tym zdjęciu to współczucia XD.
    Co do 20-stki - zaległe: wszystkiego najlepszego! Co do stawania się bardziej agresywnym i zrzędliwym... ej, może to domena kobiet po 20-stce? Ja mam 21 i czuję to samo co ty >D
    MATKO. Te koszulki. Brałabym. Chciałabym cię w nich zobaczyć! W ogóle... wszystkie takie słodkie ;___; kotowata torebka, pendrive misiowy i... wszystko ;___; serce skradł mi szlafrok.
    Co do mang. Matko, tyle fajnych tytułów ostatnio w Polsce wychodzi... ;____;
    Powodzenia ze studiami, nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ciężko dociągnąć do tego licencjatu :X
      Czasami wygląda nawet gorzej niż na zdjęciu. Ponoć limit osób w autobusie to ok 180 osób. Nasz przekracza tą liczbę z 2/3 razy więcej :D
      Koszulki nie są drogie, warto sobie zakupić chociaż jedną (:

      Usuń
  5. Studia związane z czymś artystycznym to dobry pomysł w twoim przypadku, zwłaszcza twoje obrazy mi się naprawdę podobały!

    Ja się zastanawiam nad zamknięciem bloga z przymusu, bo 11-letnie dzieci, z którymi pracuje dorwały od kogoś z fandomu adres mojego bloga i jakoś nie mam ochoty, żeby akurat one go czytały... i co tu teraz zrobić? Nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był od początku, ale przedwcześnie się poddałam niestety :<

      Wiem, czytałam, strasznie mi przykro. Ale nie zamykaj bloga, nie możesz! Nie daj się dzieciakom. Lepiej przenieść blog, albo zahasłować i będzie dla wybrańców (sama będziesz mogła decydować, kto ma czytać).

      Usuń
  6. Póki co trzymaj się na tych studiach, a potem faktycznie zajmij się czymś, co sprawia ci frajdę. :D
    Rany, bardzo podobają mi się te koszulki, są przeurocze! Idą święta, może też sobie coś podobnego wykombinuję. XD
    Uwielbiam takie słodkie pendrive. Zazdroszczę mocno. <3
    Śliczny szlafroczek, a wygodnie się w nim siedzi? (chodzi mi o ten ogonek) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pendrive jest mega! I w końcu go nie gubię w czeluściach torby :D
      Nie, ten ogonek jest płaski i miękki, więc nie wpija się w pupencję :D

      Usuń
  7. Mam nadzieję że ten kurs graficzny Ci się uda, bo jeśli nie pasuje Ci ten kierunek na którym jesteś to rzucaj go jak najszybciej, a co się będziesz męczyć.
    Mega urocze bluzki, ta z Rilakkumą na pewno jest na Ciebie dobra^^. Reszta kumowych rzeczy też świetna, a ten misiaczek *0*. Aż chce się to przytulić. Mimo że nie lubię składników to ten skradł moje serce :D.
    Ja tam z Kimi poczekam aż wydadzą w Polsce, taki dzień musi w końcu nadejść ;-;. Na koniec życzę Ci żebyś już nie miała takich problemów ze studiami i nie porzucała tego bloga C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlafrok skradł moje serce :X.

      Usuń
    2. Też mam taka nadzieję, od początku chciałam na to iść, ale przedwcześnie się poddałam i wybrałam półśrodki (niestety).
      Czekałam długo na Kimi, w końcu zaczęłam kupować :D Najgorzej było z K-ON, kiedy poinformowali o wydaniu dokładnie 3 dni po tym, jak przyleciały do mnie mangi :D

      Usuń
  8. Drugi rok to chyba najstraszniejsza rzecz na studiach, nie wiem, czy na wszystkich, ale sporo osób dostaje po nim traumy i zaczyna się zastanawiać nad tym, czy aby na pewno dobrze wybrał kierunek. Współczuję dodatkowych komplikacji z zmianą ilości punktów i egzaminu ustnego, który nie ma sensu. O.o
    I o mój boże jakie piękne zakupy i prezenty. Zakochałam się w tym szlafroku, jest przecudowny! *Q*

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia - zapraszam do siebie gdzie do zgarnięcia jest kawaiibox

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie tak rozgromiły próbne matury.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku cudne prezenty!
    Też jestem fanka Minionków więc miś całkowicie mnie zdobył! Przesłodki, masz kochaną mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Matematyka to złooo, nie daj się! :)
    Świetny szlafrok i zazdroszczę Kimi ni Todoke *.*

    OdpowiedzUsuń

slider