27.9.15

Uroczy zestaw przyborów szkolnych

     Wróciłam wczoraj z Władysławowo i aż oczom nie wierzę, który dzisiaj jest.. 27.09?! Jeszcze niedawno cieszyłam się z dodatkowego miesiąca laby, a tu już trzeba zacząć nastawiać się na naukę. Chociaż.. moja wspaniała, nieogarnięta uczelnia zapewne spowoduje kolejny rozwalony miesiąc. Sytuacja jest taka: mamy plan, nie ma rejestracji. Ktoś coś powiedział, że ponoć odbędzie się ona.. pod koniec października. Wiecie co to oznacza? Każdy będzie sobie chodził na co chce, bez konsekwencji (bo przecież nie należymy do żadnej grupy ćwiczeniowej). Efekt za pewne będzie taki, że nikt nie będzie uczęszczać na zajęcia. Brawo UKSford, brawo! Na razie odbyła się tylko rejestracja na lektoraty (w mojej grupie AŻ sześć osób.. ciekawe czy powstanie) oraz wf - hehe, wybrałam siłownię ヽ(。ゝω・。)ノ.
     Z góry również przepraszam za brak jakiejkolwiek aktywności z mojej strony. Niestety tak jak podejrzewałam, wrzesień przeleci mi przez palce i nie będę miała na nic czasu. Nad morzem miałam ograniczony dostęp do internetu, nie dałam rady przejrzeć wszystkich Waszych postów, choć sporą część przeczytałam, ale gorzej z komentowaniem. Wybaczcie :< 


     A dziś króciutko: przedstawię Wam coś niezwykle uroczego, co mogłoby się przydać niejednemu z nas. Będąc w swoim rodzinnym mieście, szczególnie lubię odwiedzać jedno miejsce - spory sklep chiński, w którym można znaleźć praktycznie wszystko w bardzo przystępnych cenach. Buszując po swoim ulubionym dziale z pierdołami, trafiłam na niezwykle przyciągające opakowanie w.. misie, oczywiście! Okazało się, że jest to nic innego jak zestaw przyborów szkolnych. Jako że mam wyjątkowego hyzia na punkcie tego typu rzeczy, musiało to trafić do mojego koszyka. W dodatku cena dwunastu złotych jeszcze bardziej umocniła mnie w chęci jego posiadania.

Oto co znalazłam w środku. Pierwszym zaskoczeniem był metalowy piórnik. Przyznaję, że zajrzałam do środka dopiero po powrocie ze sklepu, więc nie wiedziałam, co dokładnie zakupiłam. Pamiętam, że w czasach szkolnych miałam taki metalowy piórnik, który zresztą służył mi przez wiele lat. Dawno nie spotkałam się z takim, a z doświadczenia wiem, że jest wygodny w użytkowaniu. No i ten piękne misie na wierzchu skradły moje serducho! 

W zestawie znalazły się również cztery ołówki z zatyczkami, dzięki czemu nie pobrudzimy sobie pozostałych przyborów, linijka, gumka do ścierania/ mazania/ wstaw inne, temperówka, oraz taśma klejąca z uchwytem. Dodatkowo dołączono coś plastikowego ze spinaczem, którego boki służą za linijkę, a we wnętrzu wycięto kształty postaci znajdujących się na wewnętrznej stronie opakowania. Kazali to wyciąć, więc wycięłam, ale czemu ma to służyć ┐( ̄ー ̄)┌?


Szacując można powiedzieć, że każda rzecz z osobna kosztuje dokładnie złotówkę. Szczerze mówiąc najbardziej zadowolona jestem z piórnika i nawet gdyby on kosztował te dwanaście złotych, i tak bym go kupiła ( ื▿ ืʃƪ). Mała rzecz, a niezwykle cieszy, yaaay!

14 komentarzy:

  1. Akurat poluję na na jakiś piórniczek. Ten wygląda słodziaśnie.:3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłam ci kupić, bo był jeszcze jeden zestaw :P

      Usuń
  2. Przesłodki, sama bym nim nie pogardziła!
    P.S. Dziękuję, że uświadomiłaś mi, jaką mamy dzisiaj datę ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna rozpacz, nikt nie chce października :<

      Usuń
  3. Sama bym kupiła taki zestaw, jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien być ogólnodostępny: w każdym spożywczaku itd :D

      Usuń
  4. Jej, totalnie kawaii! ^^ Możliwe, że sama bym się na coś takiego skusiła. ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie bardzo umilał siedzenie na uczelni :3

      Usuń
  5. KAŁAAAAAAAIIIIIIIIIIIIII XD Idę nawiedzić najlbiższy (najbliższego? XD) chińczyka, może coś fajnego znajdę :3
    http://czlowiek-zelazko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam zawsze coś fajnego się znajdzie! Bardzo żałuję, że po wyprowadzce nie mam żadnego w okolicy :<

      Usuń
  6. Takie słodkie rzeczy zwykle niepraktyczne...

    OdpowiedzUsuń
  7. Co mi przypomniało o rejestracji... *wchodzi na usosa*
    *wraca z usosa* O, rejestracje otwierają nam dopiero jutro, czyli nie jestem spóźniona. ^^"
    Ołówki z zatyczkami! Co za cudowny wynalazek! Bodajże przez pierwszy miesiąc (?) na pierwszym roku nosiłam na uczelnię piórnik i zeszyt, czasami nawet dwa, pod koniec drugiego roku moje przybory ograniczone zostały do długopisu i jednej kartki, nie zawsze pustej. ^^" Ale! Przecież słodkich rzeczy nie trzeba używać, wystarczy że są słodkie, a te stanowczo są! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno nie odwiedzałam naszego lokalnego sklepu Chińskiego, chyba czas się wybrać XD. Strasznie słodki piórnik. Nigdy nie miałam metalowego 0,0. Powodzenie na uczelni :D.

    OdpowiedzUsuń

slider