15.9.15

Anime dla niegrzecznych dzieci.

  Powrót do przeszłości czas zacząć. Pamiętacie taki kanał telewizyjny jak Fox Kids, który od 2005 roku działał pod nazwą Jetix? To dzięki niemu mieliśmy okazję oglądać różne japońskie animacje. Wśród nich znalazły się Hamtaro, Naruto, czy Król Szamanów. Jednakże w tym poście chciałabym przypomnieć wam jedno, niezwykle wyjątkowe anime. Jego znakiem rozpoznawczym jest kilkuletni chłopiec, który z uwielbieniem odsłania swój.. tyłek! Domyślacie się już, co to za seria?

  Pewnego lipcowego, bardzo nudnego dnia, Elenthar wpadł na pomysł, by obejrzeć sobie jakieś anime. Ponieważ nie chciało nam się zbytnio zwracać uwagi na fabułę, szukaliśmy czegoś lekkiego i najlepiej zabawnego. Wtedy to trafiliśmy na serię idealną. Komedia, a w dodatku towarzyszyła nam w czasach dziecięcych. Z uśmiechniętą japą odpaliliśmy pierwszy odcinek... w którym pierwsza scena przedstawia usmarkanego dzieciaka. Tuż po tym poznajemy naszego głównego bohatera.

"Czy to rano, czy o zmierzchu, lubię tyłek mieć na wierzchu!"

  Nohara Shin-Chan (Shinnosuke) to kilkuletni chłopiec, mieszkający z rodzicami oraz psem w dużym, przedmiejskim domu. Na pozór zwykły przedszkolak, w rzeczywistości daleko od niego odbiega. Jego anormalne zachowanie często prowadzi do kłopotów, które następnie są różnorakie w skutkach. Shin Chan skandalizuje widza swoim zachowaniem. Nie krepuje obnażać się przed obcą osobą, kocha swój brzoskwiniowy tyłek, używa wyjątkowo świńskiego języka, ugania się za młodymi kobietami, aż w końcu przegląda, wraz ze swoim ojcem Harrym (Hiroshi), pisemka pornograficzne! Chłopiec, z nieskrywaną przyjemnością, uwielbia denerwować ludzi dookoła, w szczególności swoją rodzicielkę Mitsy (Misae) czy przemądrzałego kolegę z przedszkola Cosmo (Kazama Tōru), ale także przypadkową osobę, która miała nieszczęście spotkać go na swojej drodze. Nie można także odmówić mu ogromnej wyobraźni - rysuje sobie słonia na podbrzuszu, któremu za trąbę służy.. wiadoma część ciała ;>. Mimo tego zachowania, jest też bardzo dziecinny. Jak przystało na kilkulatka, ma idola - Zamaskowanego Muchacho. Skłonny jest też to bardziej naturalnych zachowań jak strach o chorego przyjaciela czy płacz, gdy ojciec nie dotrzymuje obietnicy.


  Co do pozostałych postaci to nie mamy ich jakoś specjalnie dużo. Ze względu na epizodyczność oraz czas serii, bohaterów poznajemy tylko w sytuacjach, w jakich stawia ich Shin. Mimo to każdy jest inny i zaskarbia sobie naszą sympatię. 
  Jedyne charaktery zarysowane w miarę wyraźnie to rodzice chłopca. W tym prym wiedzie matka Mitsy, która często zmuszona jest do awanturowania się ze swoim synalkiem. Jesteśmy wtedy świadkami przekomicznych scen, kiedy to Shin krytykuje mamine obiady, albo.. jej wielki tyłek. A wtóruje mu w tym ojciec Harry, starający się wymigać z praktycznie każdego obowiązku. Poza głównym bohaterem i jego rodzicami, poznajemy przedszkolnych kolegów, np. Bo, Nini, Max, Cosmo, dwie nauczycielki: pani Uma i pani Dori (Midori), włoskiego mafioza, objętego programem ochrony świadków, a zarazem dyrektora szkoły - pana Enzo, czy przecudacznych dziadków Shina. Aha, jest jeszcze wspomniany wyżej pies Yuki

"Kruszę sobie ciasteczka czekoladowe pod pachami - laski na to lecą!"

  Anime od pierwszych minut wywołuje salwę śmiechu. Przyczyn jest wiele, ale wśród nich szczególnie wyróżniają się w zasadzie trzy: karykaturalny projekt bohaterów, główny bohater oraz polski  (!) dubbing! Tym razem zacznę od końca. Wersja polska została przetłumaczona z produkcji amerykańskiej, stąd inne imiona postaci. Anime emitowano w późnych godzinach wieczornych, co, w przeciwieństwie do nacji japońskiej, skierowano do starszej widowni. Niestety, tak jak w przypadku Naruto, została wprowadzona cenzura, przez co niektóre (i tak już krótkie odcinki) zostały skrócone z trzech epizodów do (aż) tylko jednego. Przypomnę, że w oryginalne odcinek trwa 6 minut i 30 sekund. Aby załatać jakoś dziurę komediową, spowodowaną wycięciem scen, polska wersja cechuje się niesamowitą wręcz obsadą. Dobranie głosów po prostu idealne, szczególnie sarkastyczna barwa głównego bohatera. Na plus wychodzą także przekomiczne dialogi oraz gagi. Po raz kolejny udowadniamy, że mamy wyjątkowe poczucie humoru. 

Coś, co się rzuca od początku posta i pewnie każdy zwrócił na to uwagę. Komizm tej serii wzmacnia karykaturalna wręcz oprawa graficzna. Postacie mają mocno zniekształcone twarze tzw "krzywe ryje", wydłużony i kanciaty owal (istnieje coś takiego? :O). Nie da się ukryć, iż jest to zamierzony efekt producentów, przez co w ogóle nie razi, ani nie przeszkadza. Poniekąd jest to nawet atut anime. Gorzej sprawa wygląda z animacją, bardzo niespójną i ograniczoną. Chociaż jestem w stanie przymknąć na to okiem za sprawą nagiego boogie woogie, który wręcz onieśmiela! Na próżno doszukiwać się można intrygującej ścieżki dźwiękowej. Poza openingiem i melodią w tytule odcinka, nie ma w zasadzie nic. A sama piosenka.. no cóż, jest jaka jest. Wpada w ucho i przy dłuższym oglądaniu zaczyna się ją podśpiewywać. 

Moje serce zostało podbite przez Shin-chana i osobiście miło spędziłam czas na oglądaniu anime. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie owa seria do gustu, gdyż ma specyficzne poczucie humoru. Niektórych może odpychać kontrowersyjne zachowanie malca, innych przyciągnie i nie pozwoli się oderwać. Polecam raczej starszym widzom, najlepiej tym z ogromnym dystansem do świata i samego siebie. Wtedy czerpie się największą przyjemność z tejże niezwykłej komedii (: 


Z ciekawostek
- anime powstało na bazie mangi z 1990 roku. Niestety autor mangi, Yoshito Usui, zginął w 2009 roku, spadając z górskiego klifu, pozostawiając nam 50 tomów Crayon Shin-chan
- został zdubbingowany w 26 językach,
- powstało 23 filmów pełnometrażowych,
- obecnie anime ma 862+ odcinków,
- Shin-chan wystąpił w kreskówkowym odcinku Kamen Ridera Den-O pt "Kamen Rider Den-O i Shin-O", gdzie transformuje się w Shin_-a

To co, kto odważny i obejrzy? :3 

15 komentarzy:

  1. Ulubione anime/bajka mojego dzieciństwa (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeej, pamiętam! :3 nie miałam pojęcia, że to ma tyle odcinków o.O

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, aż mi sie bajka Pucca przypomiala xD wiem ze zupelnie nie w temacie, ale musialam to napisac xD swietna notka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pucca też leciała, pamiętam :3
      Ale to akurat koreańska produkcja :p

      Usuń
  4. Nie przypominam sobie tego anime, za to doskonale pamiętam Naruto i Króla Szamanów <3
    Bardzo fajnie napisana recenzja, może kiedyś skuszę się na oglądnięcie tego dość dziwnego anime :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo leciało krótko i w dodatku późnych godzinach, niestety :<

      Usuń
  5. Nie będe tego oglądać, nie ma bata XD Mam ograniczoną odpornośc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam i to po niemiecku, bo w Polsce jeszcze wtedy nie było XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po niemiecku musiało brzmieć strasznie D:

      Usuń
  7. Hm... myślę, że to akurat nie mój typ humoru. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Heh, albo mi się wydaje, albo na którychś zajęciach wspominane było o tym anime. xD Nie oglądałam i raczej nie obejrzę, bo mam inne rzeczy do roboty, zresztą humor nie do końca w moim stylu, ale wierzę, że można się przy tym odprężyć. I słyszę same znane głosy. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe. Ja po (chyba) pięciu latach, kapnęłam się, że posiadam w swojej "biurowej" kolekcji długopis z Shin-chanem. I to, uwaga, polskiej produkcji! :D

      Usuń
  9. Nie słyszałam o tym animu, ale coś czuję że to obejrzę :D. Że też takie coś puszczali w polskiej telewizji XD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że teraz podjęli wstrzemięźliwość anty animu :<<<

      Usuń

slider