6.6.15

Przez żołądek do serca - "Samotny Smakosz".

Wydawnictwo Hanami posiada pokaźną listę mang skierowanych do dojrzałego czytelnika. I nie mam tu na myśli tytułów o seksie, wszelkiej makabrze, a te bardziej przyziemne i prozaiczne - o życiu, codzienności. Takim tytułem jest między innymi Samotny Smakosz, jednego z autorów, zresztą niezwykle cenionego przeze mnie artysty, Jiro Taniguchi'ego.

Manga pod wieloma względami intrygująca, niezwykła i.. nietypowa. Mało jest takich tytułów, które na pierwszy plan wrzuca tematykę jedzenia. Tak, "Samotny Smakosz" to biblia dla miłośników kuchni japońskiej, oddająca w najdrobniejszym szczególe kunszt mniej bądź też bardziej wyszukanych azjatyckich potraw. 

Oś fabularna jest bardzo prosta. Mamy głównego bohatera, niejaki Inogashira Goro, którego można w łatwy sposób opisać dwoma słowami: samotny smakosz. Mężczyzna z zawodu jest handlowcem, co pozwala mu podróżować po rożnych zakątkach kraju, a tym samym oddawać się swojej największej pasji - jedzeniu. Zawsze ma dylemat, co i gdzie zjeść. Zwraca uwagę na wystrój lokalu, obsługę, klientów, no ale przede wszystkim na menu. Często zamawia pod wpływem impulsu, nie stroni też od eksperymentowania.
W życiu prywatnym również jest samotnikiem, porzuconym wiele lat temu przez kobietę. I tak na prawdę to tyle. Mały pretekst do przedstawienia nam prawdziwie kulinarnych doznań. Ooo, a jest w czym wybierać!

Manga podzielona jest na różne części Japonii, gdzie nasz bohaterach właśnie odbywa swoją podróż służbową. Tytułem zaś są wyłącznie nazwy potraw, którym zostaje poświęcony dany rozdział. Tuż na następnej stronie dostajemy dokładny opis dania, z jego krótką historią, a także ciekawostki z danego regionu Japonii. Większości są one nieznane i zaręczam, że można dowiedzieć się czegoś więcej o samej kulturze. A dodatkowo pozwala nam to lepiej zrozumieć o czym jest mowa, bez zbędnego zaglądania co chwilę do internetu, w celu wygooglowania sobie informacji. 


Graficznie tytuł ten nie odstaje od pozostałych tytułów Taniguchi'ego. Można mieć nawet złudne wrażenie, że postacie wyglądają wszędzie tak samo. Artysta słynie z niezwykłej dokładności, w stu procentach oddaje faktyczny obraz rzeczywistości. Nie znajdziemy więc tu żadnych wynaturzeń, odskoków i postaci o szczególnie wymyślnym wyglądzie. Bohaterowie wyglądają jak żywcem wyciągnięci z japońskich ulic - do bólu zwyczajnie. Co ciekawe, odwiedzane przez Goro restauracje można faktycznie odnaleźć, mimo że nie został podany prawdziwy adres. 
Jako iż manga jest poświęcona jedzeniu, to właśnie ono zostało tu dopieszczone do perfekcji. Potrawy często są opatrzone strzałkami, wskazującymi "co czym jest", z czego się składa, dzięki czemu pozwala nam to dokładniej zrozumieć i "poczuć" smak owych posiłków. 


Za ogromnym sukcesem mangi poświadczyć może serial aktorki, który w Japonii cieszy się ogromnym powodzeniem. Doczekał się nawet czwartego sezonu, co przyznam szczerze, osobiście mnie zaskakuje :D Nie miałam jeszcze okazji go obejrzeć, ale myślę, że w niedługim czasie odrobię zaległości. 

Komu polecić? Z pewnością fanom twórczości Taniguchi'ego oraz każdemu miłośnikowi kuchni japońskiej. Mangę docenią także ci, którzy obcują z japońską kulturą i pragną dowiedzieć się czegoś więcej. Tylko pod żadnym pozorem nie czytać z pustym żołądkiem! 

15 komentarzy:

  1. Żarcie to absolutnie moja tematyka, ale nie posiadam jeszcze tej mangi. W sumie w tym roku bardzo dużo wydałam już na nadrabianie starszych pozycji Hanami, więc ta musi poczekać.

    Wiedziałam, że jest drama, ale że aż 4 sezony @__@''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja własnie też rozpoczęłam nadrabianie mang od Hanami. Nie wiem czemu dopiero teraz, bo ich tematyka bardzo mi odpowiada.

      co nie? Miałam takie samo zdziwienia. Aż ciekawi mnie, co musieli dodać, bo nie wyobrażam sobie, żeby facet przez cztery sezony tylko żarł.. chociaż może? :D

      Usuń
  2. Autorstwa Jiro Taniguchi'ego przeczytałam tylko "Odległą dzielnicę" (moja ostatnia recenzja od marca, aż wstyd) i bardzo mi się spodobała. Fajnie byłoby przeczytać coś nowego od tego autora. Poleciłabyś mi jeszcze jakiś inny tytuł mangaki? :)
    Jeśli chodzi z kolei o Smakosza to fajnie, ze cale jedzenie jest tak ładnie przedstawione i opisane. Idealnie dla takich zielonych w temacie jak ja :P
    Szkoda tylko, że czcionka tytułu jest taka prosta, trochę się gubi na okładce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę starała się dodawać recenzje, więc może wtedy coś jeszcze dla siebie znajdziesz (: Aktualnie zawadza mi sesja, więc ten miesiąc mam zawalony. Jeśli nie teraz to na pewno w wakacje pojawią się kolejne pozycje od Taniguchi;ego (:

      Usuń
  3. Manga o jedzeniu - zdecydowanie coś dla mnie.
    Okładka taka mało "mangowa". Patrząc tylko na okładkę myślałam, że to książka.

    Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mangi od Hanami zwykle właśnie tak się prezentują, co dla mnie jest akurat ogromnym atutem wydawnictwa (: No i w formacie też nie są to standardowe mangi, więc Twoje skojarzenie jest tutaj akurat wyjątkowo słuszne (:

      Usuń
  4. Chyba powinnam to przeczytać, bo wstyd się przyznać, ale na kuchni japońskiej kompletnie się nie znam. Niby coś tam z niej jadłam, ale ogólnie to nie moje smaki i może dlatego się tym tematem nie zainteresowałam. >.<
    O tak, mangi i anime o jedzeniu są jakby stworzone po to by kusić nas dobrociami. Mi wystarczy mała przekąska narysowana gdzieś w kadrze i już robię się głodna. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy też o jakich dobrociach mówimy, bo dla mnie wszelkie ich warzywne potrawy są obłędne (także dodatki do nich jak chociażby makarony), ale owoce morskie czy mięso już niestety nie są moją bajką, więc z kuchnią japońską zapoznaję się głównie w kwestii słodyczy oraz przekąsek :D

      Usuń
  5. W internecie czytałam sporo negatywnych opinii o tej mandze, ale Twoja recenzja autentycznie sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po ten tytuł. Ogólnie chciałabym poznać dzieła tego autora, tylko nie wiem od czego zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zapoznać się z tytułem osobiście i nie kierować się opinią innych. Manga ta jest o tyle specyficzna, że nie przypadnie większości do gustu. Na próżno szukać tu wartkich akcji, zwrotów, rozbudowanych charakterów itp. Nie jest to typowa pozycja, a przynajmniej nie taka, do których przyzwyczajają nas inne mangowe wydawnictwa. Myślę, że sprawdzi się bardziej dla osób lubujących się przede wszystkim w japońskiej kulturze, bez popkulturowej otoczki (:
      Samotny Smakosz to akurat najnowsza pozycja autora. Od czego zacząć? Sama nie wiem, ja nie szłam żadną chronologią, a po prostu tym, co akurat wpadło mi w łapki :D Dlatego też moim pierwszym tytułem była "Odległa dzielnica" (:

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze bezpośredniej styczności z twórczością Taniguchiego, ale planuję to zmienić. Japońska kuchnia wydaje się naprawdę interesująca - może to przez to, że jest tak odmienna od naszej, polskiej. W końcu u nas góruje schabowy i ziemniaki (PYRY! :D), a u nich ryby czy ryż. Z chęcią zapoznam się z tą mangą jak tylko będzie okazja (czytaj: jeśli ktoś ze znajomych zakupi lub jeśli cudem zdobędę pieniądze na dodatkowe wydatki). :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie czytałam prawie nic od Hanami, ale odkąd zaczęłam przygodę z Monsterem dość poważnie myślę czy nie kupić mang od nich. Smakosz jakoś mnie nie interesował, ale może faktycznie warto po to sięgnąć choćby dla samego przybliżenia sobie troszkę japońskiej kultury? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tego autora i myślę, że nie zacznę od Smakosza. Pomysł rzeczywiście dość interesujący, a możliwość dowiedzenia się czegoś o japońskiej kulturze zachęca, jednak na razie chyba za mało interesuję się kuchnią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się całkiem interesujące, już wcześniej zastanawiałam się nad kupnem, ale jakoś dalej nie jestem przekonana. Mam wrażenie, że w niektórych momentach ta historia jest nudna... .

    OdpowiedzUsuń
  10. Fandom to fandom - głupie dzieciaki rządzące się swoimi prawami, dlatego zostawienie go i nie myślenie o jego opinii jest najlepsze. Bardzo dobra i dojrzała recenzja:) Sięgne po ten tytuł. Pamietam,jak jeszcze interesowałam się bardziej mangą i kupowałam tytuły hanami takie jak np "Morfina","Balsamista" czy"Anagram" - piękne,życiowe,dla dojrzałych emocjonalnie ludzi - niekoniecznie pełnoletnich.
    Ogólnie śliczny blog,podoba mi się jego design:)
    zapraszam również do mnie
    www.japonskiwachlarz.blogspot.com
    pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym blogowaniu!

    OdpowiedzUsuń

slider