17.3.15

Magiczny kurier - Majou no Takkyubin.


Historia stworzona na podstawie powieści Eiko KadonoKiki - trzynastoletniej, początkującej czarownicy, która wkracza w nowy etap swojego życia. Jest zmuszona do opuszczenia rodzinnego domu, by dowieść swojej samodzielności. Z tego powodu, w towarzystwie czarnego kocura Jiji, pełna nadziei wyrusza na rok do zupełnie obcego miasta. Dziewczynka - jak przystało na czarownicę - przemieszcza się na miotle. Pech sprawia, że zastaje ją burza, przez co musi przeczekać złą pogodę w wagonie pociągowym. Wkrótce po tym, trafia do odległej miejscowości, gdzie postanawia zostać. Jednakże nowe otoczenie nie przyjmuje jej z otwartymi ramionami i mimo najszczerszych chęci nie znajduje sposobu, by stać się integralną częścią miasta. Zrezygnowana dziewczyna niespodziewanie otrzymuje szansę wykazania się i w ten sposób znajduje punkt zaczepienia do pomagania mieszkańcom, udowadniając tym samym swoją użyteczność.

Podniebna poczta Kiki

To piąty film studia Ghibli, a zarazem następca niesamowitego Totora. Powstały w 1989 roku (!) w reżyserii Hayao Miyazakiego, odniósł ogromny sukces komercyjny, a samym producentom przyniósł 2 170 000 000 jenów zysku, czyniąc go najbardziej dochodową produkcją z roku 1989 w Japonii. Podniebna poczta Kiki została wielokrotnie nagradzana m.in na 44. festiwalu Mainichi Eiga Concours. Jej sukces zwieńczył musical na podstawie filmu. W Polsce zaś, obejrzymy Kiki dzięki wydaniu przez Monolith Video anime w wersji bez dubbingowej.

Dziewczynka trafia do nadmorskiego miasta Koriko i posiadając jedynie talent do latania na miotle, postanawia otworzyć firmę.. kurierską. Zapracowani mieszkańcy nie zawsze mają czas na odebranie swojego zamówienia, z tego też powodu pomysł okazuje się być strzałem w dziesiątkę. Wkrótce jednak zaczynają się pojawiać pierwsze problemy jak zastój w interesach, zagubione przesyłki czy nieuprzejmi klienci. Dodatkowo musi stawić czoła tęsknocie i samotności. Szczególnie te ostatnie zaczynają jej mocno doskwierać, bowiem wraz ze zwątpieniem w swoje możliwości, traci swe magiczne moce. Jednakże na swojej drodze spotyka wielu życzliwych ludzi, dzięki czemu zdobywa całkiem nowe przyjaźnie. Szczególnie jedna będzie odgrywać tu istotną rolę.

Ta prozaicznie prosta opowieść skrywa ogromną dozę wielu problemów. Historia porusza tematykę dorastania, ale także postępu technologicznego. To, co od razu rzuca się w oczy to sama kreacja protagonistki. Widzimy młodą czarownicę, odzianą w czerwone buciki i ogromną kokardę. Dobór kolorów nie jest tu przypadkowy, w końcu czerwień to symbol odwagi, pewności siebie, miłości, rewolucji, a nawet nienawiści. Łatwo można te cechy ujrzeć, śledząc przebieg filmu. Na naszych oczach Kiki ewoluuje: jest zafascynowana światem, niewinna i na przemian odważna, zapalczywa oraz nieśmiała.

Wymowa filmu nabiera znaczenia, gdy zagłębimy się w ramy czasowe. A łączy się to wszystko ze wspomnianym postępem technologicznym, przez który świat ruszył naprzód i wiedźmy nie są już nikomu potrzebne. Warto zaznaczyć, że historia została umieszczona w świecie alternatywnym, w którym nie miała miejsca druga woja światowa. Mimo to, można zauważyć nawiązania do historii powojennej Zachodniej Europy. Obok starych domów zaczynają się pojawiać szare blokowiska, a supermarkety powodują zamknięcia małych piekarni. Doprowadza to także do zaniku pewnych warstw społecznych, zastępując je całkiem nowymi - od wielkich projektantów mody do zwykłych wynalazców. Miyazaki w absolutnie genialny sposób obrazuje te małe niuanse, pomimo zepchnięcia ich na dalszy plan. Jak już Ghibli zdążyło nas przyzwyczaić, każda postać będzie odgrywać znaczącą rolę, reprezentując określone idee. Zyskają swoje przysłowiowe "pięć minut", podkreślając subtelność powyższych zdarzeń. A jeśli mowa o bohaterach, to warto na tym etapie szepnąć słówko na temat kota, w końcu przewija się przez cały film. To kompan naszej małej czarownicy, towarzyszący jej od początku do końca, acz nieingerujący w losy bohaterów. Wyjątkowo cyniczna maruda, której ostatecznie nie sposób nie polubić (:


Fabuła może sprawiać wrażenie "szczątkowej" i poniekąd tak jest, co niekoniecznie spodoba się widzom. Akcja jest powolna i przez większość czasu można odczuwać, że nic się nie dzieje. Niestety większość szczegółów i "smaczków" można wyłapać dopiero za drugim, trzecim razem. Przede wszystkim zachwyca prostota, która ujmuje niezwykłym czarem. Ogólna wymowa dzieła jest jak najbardziej optymistyczna, opowiada o zdobywaniu wiary w siebie, pełna mądrości i ciepła, ale na szczęście pozbawiona moralizującego dydaktyzmu produkcyjniaków.

Co tu dużo prawić na temat audio wizualizacji anime. Jak zwykle jest ona po prostu perfekcyjna. Studio Ghibli po raz kolejny udowadnia, że autentyczną pasję do tradycyjnej animacji nie zastąpi żaden komputer. Dech w piersiach zapierają oszałamiające sceny latania na miotle - Miyazaki swoją miłość do awiacji wyniósł z domu. Wiadomo też, że podczas produkcji Kiki, podróżował po Szwecji. Podstawą fikcyjnego miasteczka stały się fotografie Sztokholmu oraz Visby. Oprócz tego inspirowano się również Paryżem, Lizboną, a nawet Mediolanem.
Muzyka to kolejne odkrywcze poszukiwania Hisaishi'ego, który i tym razem nie zawiódł, kierując się w stronę muzyki klasycznej oraz francuskich utworów. Piosenka przewodnia szybko wpada w ucho i zapada w pamięci dzięki swojej melodyjności (jak w przypadku całej reszty). Prawdziwy kunszt.


Dla fanów Studia Ghibli pozycja obowiązkowa. Z kolei ci, którzy stwierdzili, że Totoro był zbyt dziecinny, powinni dać szansę temu tytułowi. Nie jest to kolejna wtórna opowiastka o dorastaniu, a o odnajdywaniu własnego "ja" i swojego miejsca na świecie. Podniebna poczta Kiki skrywa trudne pytania o postęp technologiczny i poszanowanie tradycji, a zarazem zmusza do wielkich rozważań.

7 komentarzy:

  1. Miałam okazję obejrzeć na Sylwestrze w tym roku, chociaż nie jestem pewna czy nie oglądałam już tego w zamierzchłych czasach i to nie była powtórka. Chętnie przeczytałabym też powieść, a sam film live action czeka w kolejce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiki była kilkakrotnie emitowana w naszej telewizji (na pewno na TVP Polonia, było to ze 3-4 lata temu), więc może przypadkiem tam widziałaś :P
      Również chętnie bym przeczytała, tym bardziej, że wiele się tam różni. W ogóle chciałabym te książki, na których podstawie powstały anime od ghibli :D

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu mam w planach, ale nie byłam do końca przekonana. Rozwiałaś moje wątpliwości :D liczę na miły seans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, można sobie umilić popołudnie czy też wieczór ^^

      Usuń
  3. Patrzę tytuł, myślę "Budyń jakiś haul zrobiła". Klikam link, a nie to anime xD
    Jak znajdę jakoś czas to chętnie obejrzę :)
    http://solidscript.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ostatnio coś wszyscy kojarzą słowo "kurier" z ciuchami i innymi takimi zakupowymi pierdołami :D

      Usuń
  4. Klasyka. Chociaż bardzo nie lubię tego słowa to w przypadku filmów od Ghibli aż samo ciśnie się na usta. Akurat tej pozycji nie miałam okazji obejrzeć w naszej polskiej telewizji, więc musiałam nadrobić w internetach.

    OdpowiedzUsuń

slider