26.10.14

Nie igraj z małymi dziewczynkami - Higurashi no Naku Koro ni.

Cała akcja toczy się wokół Maebar Keiichiego, który niedawno, razem ze swoją rodziną, przeprowadził się do wioski – Hinamizawy. Chłopak szybko się oswaja z otoczeniem oraz poznaje czwórkę dziewcząt: starszą od niego Sonozaki Mion, jej przyjaciółkę Ryuuguu Renę, która przyjechała do Hinamizawy rok przed jego przyjazdem, a także dwie dziewczynki w wieku (na oko) 8/9 lat - Satoko Hojou i Furude Rikę, kapłankę w miejscowej świątyni.

Harem z Lolicon’em? STANOWCZO NIE!!

Wkrótce nasz główny bohater dowiaduje się o serii tajemniczych morderstw wynikających z klątwy, rzuconej przez lokalne bóstwo zwane Oyashiro-Sama. Otóż corocznej nocy Festiwalu Watanagashi jedna osoba ginie, a druga znika bez śladu. Ach.. A miało być tak pięknie. Niestety klątwa zaburzyła codzienne życie Keiichiego i jego przyjaciół.

Fabuła ma nieco inną budowę niż pozostałe anime. Całość podzielona jest na kilka alternatywnych historii, gdzie po zakończeniu pierwszej powstaje restart, rozpoczynający początek drugiej. Początkowo trochę mnie zniesmaczył, lecz z biegiem czasu zaczęłam się przyzwyczajać. Zaś przebieg historii przebiega w następującym schemacie:

1. Mamy sielankę, wszyscy są szczęśliwi i bawią się w klubie gier i zabaw (założony przez Mion).
2. Nadchodzi Festiwal Watanagashi.
3. Dwie osoby umierają.
4. Cała równowaga zostaje zaburzona
5. Jedna z sześciu głównych postaci dostaje bzika.
6. Ktoś, kogoś zabija.
7. Koniec Historii
8. Restart 
9. Wróć do punktu pierwszego.

Oglądając jedną historię napotkamy się na zagadkę, której rozwiązanie znajdziemy w innej (i to nie musi być koniecznie następna historia). Ogółem mamy 4 główne zagadki, z których jedynie 2 rozwiązania zobaczymy w pierwszej serii, oraz parę innych wątków, lecz żeby je rozwikłać należy oglądać serię bardzo uważnie. Nie zaprzeczam. Ja przeoczyłam kilka odpowiedzi, przez co nie rozumiem dokładnie wydarzeń w niektórych scenach :c

Świat Higurashi no Naku Koro ni przedstawiony jest w mrocznym i bardzo "dusznym" klimacie, oprawionym w śliczne i pastelowe kolorki. Takie coś niektórym może się skojarzyć z np. Happy Tree Friends. Jednak w tym anime te dwie kontrastujące ze sobą rzeczy tworzą zgrabną całość.


Postacie również przeszły ciekawy i nietypowy zabieg. Bohaterowie, mający z pozoru schematyczny charakter, tak naprawdę mają rozbudowaną osobowość w schematycznej otoczce. 

Renia (bo to jest jej prawdziwe imię) jest postacią, która klei się do wszystkiego co śliczne, wliczając w to nawet ludzi. Za każdym razem, kiedy zobaczy coś słodkiego (chodzi o wygląd) najczęściej krzyczy: „Hauu~~ … Chcę zabrać do domu!”. Jest miłą i uprzejmą osobą. Niestety nie zawsze taka była. Tak na prawdę od początku mieszkała w Hinamizawie, lecz ze względu na pracę rodziców musiała przeprowadzić się do Ibaraki. Tam z kolei, kiedy dowiedziała się o rozwodzie rodziców, popadła w depresję (przynajmniej tak to wyglądało), a któregoś dnia powybijała wszystkie szyby w szkole kijem baseball’owym (w mandze zaatakowała również trzech chłopaków, z czego 1 oślepł na jedno oko). Na wieść, że ojciec przeprowadza się z powrotem do Hinamizawy, postanowiła pojechać razem z nim. Na jej decyzję wpłynęła jeszcze jedna rzecz, o której nie powinnam tutaj pisać. Kiedy wróciła do swojej rodzinnej wioski, przedstawiła się mieszkańcom jako Rena i rozpoczęła nowe życie.

Mion jest następczynią głowy rodziny Sonozaki, która ma duży wpływ na wioskę. Jest energiczna, zabawna i często lubi dokuczać Keiichiemu. Na początku sprawia wrażenie chłopczycy, lecz kiedy przyjrzymy się jej dokładniej, okazuje  się miłą i uczuciową osobą, która jest gotowa oddać życie za przyjaciół. Można również powiedzieć, że czuje coś do Maebary .

Keiichi z początku niczym się nie różni od zwykłej postaci z haremu. Jednak oglądając go dłużej widzimy, że jest wrażliwym i pomocnym człowiekiem. Stara się pomóc ludziom w potrzebie. W niektórych historiach znacząco wpłynął na przebieg wydarzeń.

Satoko jest postacią o bardzo mrocznej przeszłości. Przez to, że jej rodzice wspierali budowę tamy (przez którą cała wioska znalazłaby się pod wodą), mieszkańcy Hinamizawy znienawidzili jej rodzinę. Zostali okryci hańbą. Kiedy jej rodzice giną przez  klątwę Oyashiro-Samy, ona i jej starszy brat Satoshi, zostają oddani opiece wujostwu. Jednak nie było u nich wcale lepiej. Wujek i ciotka traktowali ich jak śmieci, bili i maltretowali. Któregoś dnia Satoshi nie może tego znieść i podstępem zabija ciotkę, a sam znika bez śladu. Wtedy Satoko zostaje sama z wujkiem, lecz pomimo śmierci kobiety, wuj dalej znęca się nad dziewczyną. W końcu dziewczyna przeprowadza się do swojej najlepszej  przyjaciółki – Riki, która również straciła rodziców przez klątwę. Patrząc na jej przeszłość, powinna być mała i bezbronna, której trzeba bez przerwy pomagać, (zanim Satoshi zniknął, po części tak się zachowywała) jednak kiedy oglądamy jej obecną postawę, widzimy szczęśliwą, rozbawioną, niekiedy rozwydrzoną dziewczynkę, która lubi dokuczać Keiichiemu. Warto również dodać, że jest mistrzynią w podstawianiu pułapek.

Rika w pierwszej serii wydaje się kompletnie nijaka. Patrząc na nią miałam wrażenie, że robi jako uzupełnienie haremu. Są sceny, w których odgrywa ważną rolę, lecz  nie wiemy po co to robi. Pozwolę sobie uchylić rąbka  tajemnicy mówiąc, że będzie kluczową postacią w drugiej serii, ale nic więcej nie powiem, bo byłby to zbyt duży spoiler.

Do grona głównych bohaterów dołącza jeszcze Sonozaki Shion, która jest bliźniaczką Mion. Jest kompletnym przeciwieństwem swojej siostry. Na pierwszy rzut oka wydaje się być miłą osobą i pewnie byłaby taka dalej, gdyby nie jedno wydarzenie, o którym nie napiszę z wiadomych przyczyn. W zamian za to przybliżę wam trochę jej przeszłość. Jak wyżej pisałam, Mion miała być następczynią głowy rodziny Sonozaki, jednak przez to, że urodziły się bliźniaczki rodzina miała drobny kłopot. Normalnie młodsza siostra powinna zostać zabita, jednak z niewiadomych przyczyn tak się nie stało. Nie znamy jej dzieciństwa, wiemy jedynie tylko, że została  przeniesiona do szkoły z internatem, położonym daleko od Hinamizawy. Jednakże z po jakimś czasie udaje się jej uciec i powrócić do Hinamizawy. 


Oprawa graficzna niestety jest odwrotnie proporcjonalna do fabuły. Projekty postaci są nierówne i bardzo uproszczone. Czasami miałam wrażenie, że nie mają stałych twarzy (przy każdym ujęciu wyglądają inaczej). Niekiedy ich głowy wydają się balonowe  (szyja wydawała mi się zbyt cienka). Ale jeśli chodzi o ogólny ich wygląd to nie ma co narzekać. Wielkookie dziewczyny z różnorodnymi fryzurami i ich kolorami sprawiają, że łatwiej je rozróżnić. To czy ich wygląd będzie się podobał, czy nie zależy wyłącznie od widza. O dziwo tła nie wydają się być najgorsze,  jednak ich powtarzalność może w pewnym stopniu irytować (mnie jednak nie przeszkadzały). Dużym plusem w grafice jest to, że pomimo niskiego budżetu, studio DEEN dało radę odzwierciedlić emocje postaci poprzez mimikę twarzy. Czasem nawet za bardzo... Bardzo ładnie wyglądała animacja z openingu. Różnorodne kwiaty i inne tego typu rzeczy miały na celu wprowadzić widza w mroczny oraz melancholijny klimat. Gdyby jeszcze pociągnęli ją w samej serii...

Oprawa muzyczna jest niezła. Muzyka towarzysząca openingowi jest jednym słowem nieziemska. Ending również jest dobry, ale nigdy (podczas seansu) nie miałam szczególnej ochoty wysłuchać go do końca. Muzyka w tle prezentowała się tak sobie, w dodatku była tak cicha, ze ledwo ją było słychać. Np. w nocy, gdy musisz ściszyć głośniki, żeby nie zakłócać ciszy nocnej, głosy postaci słychać w miarę możliwie, a muzyki z tła dosłownie nie ma. Takie coś naprawdę może irytować. No, chyba że ma się słuchawki, ale to już inna bajka..


Komu polecić?
Na pewno nie młodszym osobom. I tu nie tylko chodzi o brutalne sceny. Całość jest zrobiona  w taki sposób, że dziecko bez przerwy by tylko narzekało, że nic nie rozumie. Polecam miłośnikom gatunku oraz tym, którzy oczekują od anime więcej niż przyjemne zapełnienie wolnego czasu.

Jeszcze jedna rzecz. Osoby które mówią: „Dam sobie spokój z drugą serią, i tak wystarczająco przebolałem pierwszą” niech zmienią zdanie. Ponieważ najwięcej rzeczy się właśnie wyjaśni się w Higurashi no Naku Koro ni KAI. Osobiście uważam, że druga seria jest zdecydowanie lepsza. Gdyby nie ona, nie potrafiłbym dokładnie zrozumieć pierwszej.


Korzystając z okazji, że jesteśmy w sile jesieni, a także zbliżamy się do Halloween, postanowiłam zamieścić recenzję tegoż anime (tak na serio to dostałam taką prośbę ^^). Jeśli ktokolwiek z Was zauważył nieco "dziwaczny i inny" styl pisania to gratuluję, bowiem powyższa recenzja została napisana koło 4-5 lat temu, wraz z Kisielem na blogu Świat-Anime. Nie zmieniłam treści, jako iż od tamtego czasu raczej nie wiele się zmieniło :D 

3 komentarze:

  1. Popieram, że druga seria jest zdecydowanie lepsza, bo wyjaśnia to, co działo się w pierwszej, a pierwsza rozwala mózg, bo nie wiadomo o co chodzi. I jeszcze... Hanyuu *___*.
    Pierwsza seria to dno. Głównie kojarzę ją z wakacjami, gdzie zajadałam się fasolą z puszki (!?!?!). Postacie rzeczywiście chwilami wyglądają zupełnie inaczej i są nieproporcjonalne. Kreska nie należy do najlepszych, ale oprawa muzyczna... ohoho. Ze wszystkim się tu zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie szalone serie, szczególnie gdy nie wszystko mamy podane na tacy i sami musimy znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania, dlatego też wolę pierwszą serię, druga oczywiście też mi się podobała, ale gdzieś tam w głębi chyba jestem fanką nierozwiązanych historii. ^^ Oglądałam dawno temu i wtedy mi się podobało, ale podejrzewam, że gdybym obejrzała teraz wywarłoby na mnie takie samo wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uważam, że druga seria jest lepsza, ale generalnie nie pałam do tego tytułu nie wiadomo jaką sympatią. Oglądałam lepsze ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń

slider