3.10.14

(:

Dziś króciutko. Wraz z początkiem jesieni, przyszło mi rozpocząć matematyczne studia. Moja uczelnia wyjątkowo wcześnie ściąga pierwszoroczniaków, co by ukrócić ostatnie dni wakacji. Nie pisałam, ponieważ byłam zajęta pakowaniem gratów, urodzinami kuzynki, przeprowadzką, aż w końcu zajęciami. Taaa.. pierwszy dzień studiów i od razu zimny kubeł wody na twarz - musiałam rozwiązywać zadanko przy tablicy! Pisałam już też pierwsze kolokwium, acz nie wiem, co mi wyszło, bo .. nie chodzę na zajęcia. Tak, wystarczyło mi jedno magiczne zdanie prowadzącego: "Wasza obecność na zajęciach mnie nie interesuje". Byłam AŻ na trzech i stwierdziłam, że są one całkowicie bez sensu. Czemu? Ano dał nam wszystkie zadanka, udostępnił teorię z przykładowymi rozwiązaniami.. czego w sumie chcieć więcej :D Wolę te 3h pouczyć się w domu niż wkurzać się na zajęciach, przerabiając kilka przykładów.. Na szczęście (lub nie), mam "labę" do 20 października, kiedy rozpocznę I semestr. Do tego czasu czekają mnie jeszcze dwa kolokwia i kilka testów online, z których trzeba miec kolejno min 50% i 60%, by być zwolnionym z egzaminu. Zobaczymy :D

najlepsze podsumowanie ostatnich dwóch tygodni...

A co poza tym? Mieszkam teraz z Elentharem w Warszawie, konkretniej na Tarchominie, z czego jestem baaaardzo zadowolona. Nie cierpię dużych miast, natomiast tutaj nie czuć w ogóle miejskiego molochu. Bardzo spokojne, zielone okolice, czysto i.. tanio! Na uczelnie mam blisko, ale niestety jest ona po drugiej stronie Wisły, więc dojazd zajmuje ok 30 minut. W pobliżu są wszystkie potrzebne sklepy, restauracje (łącznie ze sklepem z organiczną żywnością - tyle wygrać!) i miejsca do odpoczynku. Ubolewać mogę tylko dlatego, że po mangi trzeba sobie dojeżdżać do centrum D:

Jesteśmy tu dopiero drugi tydzień, a z konta poszło już sporo kasy, bo... kupiliśmy sobie nintendo! Tyle frajdy i pożytku w jednym małym urządzeniu. Zapewne napiszę coś o tym w kolejnym poście (jakaś recenzja hmm..), niemniej musiałam się pochwalić, że oto największy leń świata ćwiczy! Póki co nie ma jakichś diametralnych efektów, oprócz tego, że pokazuje mi utratę 1,3 kg (co łącznie już bym straciła 16kg!). Dobry początek, choć dostałam dziś opieprz od deski (tak, deski), żebym tak nie szalała, bo "czasami można sobie odpuścić". No proszę.. :D


8 komentarzy:

  1. Dziwnie u Was te studia wyglądają, a może w sumie to moje są dziwne, które nie wiele różnią się od licealnego uczęszczania na zajęcia. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu u nas na ścisłych kierunkach jest coś takiego jak semestr 0, na którym jest tylko jeden przedmiot "wprowadzenie do matematyki wyższej", także dziwne czy nie, mnie to na rękę bo chodzić nie muszę C:

      Usuń
    2. No i widzisz, jak dobrze masz, Budyń :P My się z Tabithą wspólnie męczymy :D Choć mimo tego nie zamieniłabym japonistyki na inne studia.
      Fajnie, że mieszkanie w tak miłej okolicy Ci się trafiło :) A dojazd nie jest znów taki straszny, mogło być gorzej :P

      Usuń
  2. Ahh studia, najlepszy okres w całej edukacji, w końcu można było się uczyć tylko tego co nas interesowało (a przynajmniej taka jest teoria) i ogólny studencki klimat. Bardzo dziwny masz ten system zajęć, już kolokwia o.o A co dokładnie studiujesz? :>
    Ja też ostatnio się przeprowadzałam, kilka dni zwoziłam wszystkie graty ze stancji, tyle ich się nazbierało. W rodzinnym domu ćwiczyłam na podobnym urządzeniu - xboxie, tyle, że zumbe i było fajnie ;) Teraz w nowym lokum mam tylko gołe ściany i 3 świnie, ale w przyszłości też pomyślę o jakiejś konsoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo teraz mam semestr zerowy, tak by się wdrożyć w studencki tryb :D Mam tylko jeden przedmiot, a kolokwia są tylko po to, by z egzaminu być zwolnionym. Studiuję matematykę :s

      Ja za to większości rzeczy nie wzięłam i teraz tylko kombinuje, bo do domu mi się nie chce wracać. Teraz płaczkuję nad płaszczem, bo tu zimno, a ja mam tylko kurteczkę :s
      Polecam Wii U, super kategorie są: aerobowe, taneczne, balans itd, czyli dla każdego coś fajnego. Zresztą napiszę o tym jakąś recenzje (:

      Usuń
  3. Ooo, mieszkasz na Tarchominie? To praktycznie jesteśmy sąsiadkami, Nowodwory here :D Całkowicie się zgadzam, że w ogóle nie czuje się tu, że stolyca i wielkie miasto - wcześniej ponad cztery lata mieszkałam w ścisłym centrum i nadal z ulgą myślę o tym, jak tu cicho, spokojnie i bezpiecznie. Tylko daleko wszędzie, durny wypad do centrum handlowego czy sklepu specjalistycznego to parę godzin.

    Gratuluję rozpoczęcia ćwiczeń, ja jakoś nie jestem w stanie się zmobilizować do żadnych i bardzo mnie to martwi. Powodzenia w dalszych szaleństwach i dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet bliżej jak dalej :D W ogóle moje mieszkanie w dobrym punkcie, z prawej telepizza, a z lewej chińczyk (czy coś tam :D). Racja, jednak nie warto mieszkać tylko z tego powodu bliżej centrum, tu mi baaardzo dobrze :3

      Też tak mam, ale jak się wydało mnóstwo pieniędzy na sprzęt to aż ściska na sercu, kiedy się z niego nie korzysta. Pewnie nie ma powodów do zmartwień ;) Dzięki, to drugie szczególnie mi się przyda!

      Usuń
  4. No, to nieźle. Też bym chciała nie chodzić na wykłady, ale nic nie umiem, więc wolę chodzić XDDD.
    Chciałabym mieć tyle kasy, żeby kupić sobie nintendo XDDD. Niestety, mam tygodniówki D:
    Mam tyle samo czasu dojazdu ile ty i wcale mi to nie przeszkadza. Sama przyznaj, że to nie taki straszny problem ^___^ fajnie się jeździ XD

    OdpowiedzUsuń

slider