3.9.14

Chciałam coś napisać, ale..

Od jakiegoś czasu staram się napisać post, ale jak zwykle mi to nie wychodzi. Wchodzę na bloga, zaczynam składać zdania i kasuję, kasuję, kasuję.. jakby słowa nie oddawały moich autentycznych uczuć. To, że pisarką jestem marną wiem od dawna, jednakże wciąż mam to uczucie, każące mi dzielić się swoją opinią. Dzisiejszego dnia znów to poczułam. Problem taki, że sama nie wiem, co chcę napisać. Ostatnimi czasy jestem jakaś, hmm.. nadwrażliwa (?). Dodatkowo nie mam na nic ochoty, chęci.. Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku - bez jakiejkolwiek czynności, wymagającej odrobiny wysiłku. Czuję się jak staruszka - nie ta miła i dobroduszna - raczej zrzędliwa i marudna. Od nadmiaru wolnego czasu (matuchno, jakoś od połowy kwietnia po dzień dzisiejszy.. będzie już ponad 4 miesiące!!) strasznie się rozleniwiłam. I nawet jeśli "mam co do roboty" to efekt jest taki, że.. nie robię niczego. Nie wiem jak przestawić swoje aktualne myślenie. Tym bardziej, że już od 22 września mam zajęcia. Nie wiem też, jak sobie poradzę (ponoć w prezencie dostaniemy piękne kolokwia), gdyż mimo sympatii do matematyki, nie jestem z niej jakimś orłem. Trzeba mieć choć trochę nadziei, bo wiary już dawno zabrakło.. Jednak by nie przedłużać powyższego biadolenia, chciałam szepnąć słówko na temat animacji, która podzieliła moje wewnętrzne uczucia.

Po mojej trzyletniej przygodzie z językiem francuskim w liceum, oprócz sympatii do tegoż języka, pozostała znajomość kilku słów - czasem nawet zdań! Z tego powodu, ten wymowny tytuł, który znaczy tyle, co "kocham cię", przyciągnął moją uwagę. Początkowo myślałam, że będę miała do czynienia z jakimś romansidłem, jednak już w trakcie zorientowałam się, jak bardzo byłam w błędzie.
Je t'aime
o miłości psa do człowieka

Głównym bohaterem tej jedenastominutowej animacji jest pies. Nie wiemy jak się wabi, skąd jest oraz jak znalazł się w miasteczku. Jedyne, co zostaje nam pokazane to wszechobecna cisza i pustka, którą co dzień przemierza wspomniany wyżej zwierz w poszukiwaniu swojego pana. Historia jest tak banalna, że nie ma co się nad nią rozwodzić. A jednak.. Już od pierwszych sekund uderza nas uczucie samotności, które co jakiś czas zostaje przetarte za sprawą nadziei na lepsze jutro. Z miastem, choć niezwykle zadbanym, najwidoczniej coś się stało, choć pozostaje to już tylko w sferze domysłów. Wykreowany świat jest smutny, a towarzyszący mu nostalgiczny klimat dodatkowo wzmacnia ciężką wymowę dzieła. Sam tytuł również jest dwuznaczny. Można go interpretować jako uczucie głównego bohatera, wtedy całość nabiera bardzo osobistego wyznania i wzbudza wiele sprzecznych emocji wśród widzów. Lecz równie dobrze może być to deklaracja reżysera, który wyjątkowo upodobał sobie właśnie tą rasę psów.

Pisząc 'anime' mocno nadużywam tego słowa, bo tak na prawdę jest to klip promujący sławny zespół jrockowy Glay. Muzyka więc odgrywa tu kluczowy element. Utwór wiodący Satellite of Love jest właściwym obrazem Je t'aime, pozwalającym na indywidualną interpretację. Pisząc to, non stop słucham tej piosenki i tak sobie myślę, że dopiero wtedy zaczynam rozumieć sens całej historii. A w połączeniu z reżyserskim obrazem Oshiiego zyskuje wiele i słucha się jej z czystą przyjemnością.

Ważnym elementem jest również grafika, dopracowana w najmniejszym detalu, która prezentuje nam niezwykle urokliwe widoczki, skąpane w promieniach słonecznych a niekiedy w strugach deszczu. Animacja również nie gorszy, co często bywa przy krótkometrażówkach (choć jak na razie się z tym nie spotykam). Tutaj warto zauważyć, że jak na klip reklamujący, nie zostajemy zalani falą promocji.

Dlaczego tak mnie to rozczuliło? Fakt, że ogromnie kocham psy, ale przede wszystkim ten prosty obraz, skłaniający do chwili refleksji nad miłością, której często ludzie nie dostrzegają. Miłość psa do człowieka, tak prosta i bezinteresowna. Nie bez przyczyny mówi się, że to nasz najlepszy przyjaciel.


7 komentarzy:

  1. pierwszy akapit to 100% ja :P więc nie matrw się, nie tylko ty masz problem z pisaniem i robieniem czegokolwiek :) Co do animacji nie oglądałam, ale dopisuję do listy, jako że bardzo lubię animacje pana Oshiego (a niestety nie mam teraz warunków żeby obejrzeć)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku, jakbym czytała o sobie :o Najgorsze jest to, że powinnam ostro wziąć się za powtórki, a tymczasem nie jestem w stanie siąść do książek. W październiku jeszcze będę z tego powodu płakać :/
    Z przyjemnością obejrzę ten klip, tyle że kiedy wrócę do domu, bo na działce z internetem średnio.
    Swoją drogą, jak tu się uroczo zrobiło! *nie może się napatrzyć na wszechobecne kociaki*
    Pozdrawiam i życzę trochę więcej optymizmu oraz powodzenia na studiach! (Nie są takie straszne, jak je malują... chciałoby się powiedzieć, ale jeśli idzie się na konkretny kierunek, jak Ty czy ja, to trochę jednak są ^^' Ale dasz radę, boś mądra dziewczyna!)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymaj się tam, wiem, że jest ciężko i że się nie chce, ale później będzie lepiej, zobaczysz :D
    Obejrzę to, wygląda uroczo. Może mi się spodobać, tak myślę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też ostatnio strasznie ciężko przychodzi napisanie chociażby kilku zdań. Bardzo się męczyłam przy ostatniej notce z podsumowaniem. >.< Myślę, że to te długie, studenckie wolne tak niekorzystnie na nas działa. haha
    Animacji nie widziałam, więc już biorę się za nadrobienie tych zaległości, zwłaszcza, że bardzo lubię takie krótkie produkcje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę świetna animacja, od której ciężko się oderwać i pozostawiająca jakiś taki smutek i tęsknotę w sercu.
    Ja takie błogie wolne miałam od dłuższego czasu (koniec studiów, praca w domu na zlecenia) i mogłam sobie pozwolić na leniuchowanie i spanie do 12. Jakoś tak niedawno trafiła mi się "normalna" praca i wciąż nie mogę się przyzwyczaić do wiecznego braku czasu, wstawania na 7 i zmęczenia T.T

    OdpowiedzUsuń
  6. Animacja jest naprawdę bardzo piękna, albo inaczej, wzbudza silne uczucia. Gdyby na miejscu psa byłby kot, to wątpię, żeby wszystko spodobałoby mi się w ten sam sposób. Te oczy, ta urocza morda i to bezgraniczne oddanie...
    Trzymam kciuki za pozytywne i udane rozpoczęcie zajęć :) Nie daj się podstępnej i przyciągającej nudzie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty też? Ja najchętniej położyła bym się na łóżku i oddychała (gdyż ta czynność jest nam potrzebna do życia, ale gdyby była męcząca to bym jej nie wykonywała), też mi brak chęci do wszystkiego. Może to kwestia zbliżającej się jesieni...
    Czuję samotna i smutna, więc juz zabieram się za animację...

    Po 11 minutach (aż wstrzymałam się od komentowania):
    Jest mi jeszcze bardziej smutno. Wzruszająca animacja. W moim odczuciu mocna - samotność, w końcu ktoś daje nam nadzieję na jej pokonanie, my się staramy, po czym poniekąd zostajemy oszukani... Taka moja interpretacja.

    OdpowiedzUsuń

slider