5.7.14

Małe arcydzieło - Karigurashi no Arrietty

Chory na serce Shou przenosi się do swojej ciotki, by tam wypocząć i zdobyć siły przed zbliżającą się operacją. Tuż po przyjeździe doświadcza niezwykłego spotkania z malutką dziewczynką, chroniącą się pod listkiem przed zębiskami kota. Istotka ma na imię Arrietta'pożyczalska', która wraz z ojcem i matką zamieszkują malutki domek pod podłogą domu ciotki chłopca. Arrietta ukończyła już czternaście lat, dzięki czemu ma okazje uczestniczyć w pożyczeniu od człekowców kostki cukru oraz jednej chusteczki higienicznej. Niestety przez swoją nieostrożność zostaje ponownie zauważona przez Shou, więc zdesperowani rodzice dziewczynki podejmują decyzję o przeprowadzce. 

Tajemniczy świat Arrietty

Czy Wam także giną niewielkie przedmioty i za cholerę nie możecie ich znaleźć, choć byście spuchnęli? Denerwujecie się, gdy po raz kolejny wsiąknie Wam gdzieś igła, szpilka, spinacz biurowy, pudełko zapałek, a może guziki? Czy kiedykolwiek powiedzieliście wtedy, że: "to na pewno skrzaty/duchy/chochliki (niepotrzebne skreślić) je zabrały"? A co, jeśli za sprawą zaginięć stoją mini ludkowie? Śmieszy Was to? Bo mnie zaczyna poważnie zastanawiać..


Strączek (Pod), Dominika (Homily) i Arrietta to prawdopodobnie jedni z ostatnich "pożyczalskich", żyjących w okolicy. Są malutcy, mają nie więcej niż dziesięć centymetrów wzrostu, ale poza wielkością nie różnią się niczym od naszej ludzkiej rasy. Gotują, sprzątają, majsterkują, a gdy zabraknie składników w domu - "pożyczają" je od człekowców. Traktując to niczym wielką misję, uzbrojeni w haki oraz linki, przedzierają się przez otworki w ścianach ku "pożyczeniu" niezbędnych rzeczy. Pech sprawia, że podczas pierwszej misji Arrietty zostaje zauważona przez chłopca, który starając się nawiązać kontakt sprawia, że dziewczynka upuszcza zdobytą kostkę cukru i wraca do domu z niczym. Nie spodziewała się tylko, że ten oto akt będzie początkiem większych problemów. Strach rodziców oraz szybka decyzja o przeprowadzce jest w pełni uzasadniona, gdyż ludzie, w obawie przed "pożyczalskimi", pozbywają się niechcianych gości, traktując jako intruza.


Anime od Ghibli mają pewne schematy, które uświadczyć można w każdej kolejnej produkcji. Pojawia się silna, odważna i niesamowicie charakterna bohaterka (w tym przypadku malutka Arrietta), której przyjdzie się zmierzyć z przeciwnościami losu. Pożyczalska, jak przystało na czternastolatkę, jest bardzo ciekawska, zadziwia i cieszy ją wszystko wokół. Zdarzają się też różne wpadki i niepowodzenia, ale to tylko urzeczywistnia wiek bohaterki. Do jej towarzystwa dorzucono spokojnego, nad wiek dojrzałego młodzieńca, a rozkwitające między obojgiem pewne uczucie zostaje zaburzone przez zły charakter (tutaj Haru). Pod wpływem dziewczynki, ten poważny chłopiec zaczyna dostrzegać piękno świata. Zauważa, że nie jest on wcale taki zły i można żyć w harmonii z naturą. Buntuje się i w końcu zyskuje swój własny charakter, który całkiem szybko zdążymy poznać. No ale! Akcja rozgrywa się na tle wspaniałej i baśniowej scenerii, umieszczonej gdzieś w spokojnej oraz zacisznej części Japonii. Z całej tej otoczki bez wątpienia wybija się tytułowa bohaterka - zadziorna, trochę samotna i nad wyraz urokliwa. Jej charyzma dosięga każdego, a szczególnie Shou. Wszystko to kształtuje obraz anime, nadaje mu życia i tchnie ducha do nieco sielskiej fabuły. Pod tym względem, wspomniana wyżej Haru jest jakimś fizycznym oderwaniem od całości. Wykreowano z niej wścibską babę, która musi wszędzie wściubić swój nochal - niezależnie czy sytuacja dotyczy kobiety. W ogólnym rozrachunku gosposia raczej wprowadza sytuacje komiczne niżeli grozy i w moim odczuciu trochę zgrzyta, jeśli spojrzymy na całość obiektywnie.
Ciekawą parę tworzą rodzice Arrietty: zapracowany i odpowiedzialny ojciec (początkowo wydawał mi się trochę gburowaty, ale w ogólnym rozrachunku to on jest tym, który myśli głową) oraz nadopiekuńcza i bardzo kochająca matka. W dalszym ciągu trwania filmu, Dominika będzie nam towarzyszyć przez dłuższy okres czasu, gdyż jej postać będzie jedną z najbardziej kluczowych.


Tajemniczy świat Arrietty ma wręcz obłędną szatę graficzną! Tylko spójrzcie na te obrazki. Zachwyca wspaniała kreska, bogate w szczegóły kadry, niezwykła dokładność i oddanie magicznego klimatu serii. Widz ma wrażenie współodczuwania tych wszystkich drobiazgów jak szeleszczące liście czy chropowata struktura zimnego dzbanuszka. Tutaj nawet kwiaty chwalą się swoją naturą - możemy precyzyjnie podać gatunek rośliny. Również animacja cieszy oko, płynnie i trafnie komponując się w malarski obraz anime, a efekty komputerowe w żadnym stopniu nie psują ręcznej roboty. Cudo!

Oprócz uczty dla oczu czeka na nas również uczta dla uszu. I to nie byle jaka! Ścieżka dźwiękowa składa się głównie z bardzo nastrojowych, lirycznych utworów, za które odpowiedzialna jest francuska piosenkarka/harfistka Cecile Corbel


Ten tytuł, zarówno jak w przypadku ostatnio recenzowanego przeze mnie Hauru, powstał w oparciu o powieść Mary Norton "Pożyczalscy" (kilkutomowa seria). Nie znam niestety oryginału, ale po obejrzeniu anime mam ogromną chęć przeczytania owej książki i myślę, że gdy tylko uda mi się ją znaleźć to bez wahania kupię.

Film wyprodukowano w 2010 roku. Reżyserem był debiutujący w tej roli Hiromasa Yonebayashi, zaś scenariusz napisali Hayao MiyazakiKeiko Niwa, opierając się na wydanej powieści. Główną zmianą fabularną jest osadzenie akcji anime - z Anglii do Japonii. Widząc nazwisko Miyazakiego można od razu wysunąć postulat, że nie mamy do czynienia z byle czym! I faktycznie. Tajemniczy świat Arrietty otrzymał Nagrodę Japońskiej Akademii Filmowej w kategorii najlepszy film animowany. Mało tego - zyskał także status najbardziej dochodowej produkcji na rodzinnym rynku filmowym (wszystko w 2010 roku). Więc moi drodzy - do oglądania!


Pisząc recenzję dowiedziałam się, że zostałam przyjęta na SGGW - bioinżynieria zwierząt. Kompletnie się tego nie spodziewałam, dlatego też nie brałam zbytnio tego planu na poważnie. Teraz mam niemały dylemat: CO WYBRAĆ?... Generalnie okazało się, że próg jest, uwaga, wyższy niż w roku ubiegłym. Także spekulacje o niższych progach i słabo napisanej maturze czy niżu demograficznym w tym przypadku kompletnie się nie sprawdziły! Na  moim kierunku wynosił on 128pkt (liczone rozszerzenia: angielski+przedmiot dodatkowy x1). Miałam zatem AŻ 3pkt w kieszeni :D Czekam jeszcze na wyniki z UKSW choć czuję, że się dostanę. Czyli pytanie: matematyka czy bioinżynieria zwierząt? Niby ten drugi przyszłościowy, ale.. nie w naszym kraju. Choć nikt nie wie, co będzie za 5 lat.. Masakra @_@'

21 komentarzy:

  1. Grafika faktycznie wygląda na obłędną - te szczególiki! : oo
    Kiedyś musimy to obejrzeć w wersji na 50 calowym TV w full hd! :D

    ps. zawsze możesz studiować na obu uczelniach ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem jak najbardziej za! :D

      No taaaaaaaaaaak, ale może nie na I roku :D:D

      Usuń
  2. Gratuluje przyjęcia :3!
    Co do Arietty. Widziałam jej cosplay na Krakonie rok temu i zastanawiałam się: skąd ona do jasnej cholery jest? Teraz już wiem i po twojej recenzji - zabiorę się za oglądnięcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego oglądania (:
      Myślę, że Ci się spodoba.

      Usuń
  3. Arietka jest jedną z moich ulubionych postaci stworzonych przez studio Ghibli. To chyba jeden z najbardziej uroczych filmów animowanych jakie w życiu widziałam. Może nie najlepszy, ale na pewno jeden z najsympatyczniejszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kategorii "najbardziej urocze anime" raczej bym nie umiescila, aczkolwiek jest swietną rozrywką na nudniejsze letnie popoludnie (:

      Usuń
  4. Film faktycznie jest piękny pod względem graficznym, jak i muzycznym ale sama historia nie poruszyła mojego serca tak jak myślałam, że to zrobi. Pewnie dlatego, że przed seansem nasłuchałam się o tej produkcji sporo dobrych opinii i miałam strasznie wygórowane wymagania, które niestety były nie do spełnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabi, wyluzuj nastepnym razem, okej? :D

      Usuń
  5. Bardzo mi się Arietty podobała, jak zresztą większość filmów Ghibli. Zwłaszcza ten domek z maleńkimi sprzęcikami, uderzył w moje zamiłowanie do miniaturowych rzeczy. No i mama Arietty, taka nerwowa, że chciałoby się ją przytulić <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, dokladnie (;
      Mnie generalnie spodobała się cała aranżacja środowiska, acz trzeba przyznać, że kreacja domku była świetna. Te niepozorne rzeczy (guziki, szpilka itd.) zrobily przytulny domek :3

      Usuń
  6. Z produkcji Ghibli oglądałam aż żal się przyznać ale tylko 1 czy 2 (nie w całości) produkcje ;( Tak czy siak zaczęły się wakacje i myślę, że przyjrzę się tytułom tego studia bliżej jak nie prędzej to później. Póki co jestem na etapie marnego oglądania anime, a raczej czynnego dram czy filmów live action na ich podstawie ;) Zobaczymy co z tego wyniknie.
    Wybierz to co Ci bardziej odpowiada i na czym Ci zależy. Czy chcesz robić to co lubisz nie ważne, że możesz nie znaleźć po tym pracy albo mieć niskie zarobki czy właśnie bardziej chodzi Ci o pieniądze. Mogę się nie znać, bo w sumie dopiero za dwa lata piszę maturę, ale myślę, że to jest najczęstszy problem w wybieraniu przyszłości ;) Powodzenia i pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ghibli ma specyficzne anime, więc jeśli Ci się nie spodobały jakieś filmy to raczej nikła szansa, że zachwycisz się resztą. Aczkolwiek warto spróbować c:

      Głupie studia :c

      Usuń
  7. Film spodobał mi się zarówno pod względem graficznym jak i tym muzycznym (ten domek dla lalek *o* ). Fabuła spodobała mi się dużo mniej.

    A jeśli chodzi o wybór kierunku, to według mnie w tej kwestii powinnaś całkowicie sama zdecydować. W końcu to ty będziesz nosić konsekwencje tych decyzji i to ty(!) przez 50 lat, będziesz pracować w tym zawodzie.
    Powodzenia i przepraszam, bo zbytnio nie pomogłam :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50 lat.. No serdeczne dzięki :D

      Usuń
    2. Powiem, że większość z nas będzie tyle pracować, a ty przynajmniej skończysz przede mną! xD Zawsze można poszukać kraju gdzie na emeryturę idzie się szybciej. Nawet niezły plan ;P

      Usuń
  8. Ja mam takie zaleglosci ze studiem Ghibli, ze az wstyd sie przyznac X'''D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak i ja, ale w końcu się ogarnęłam :D Zajęło mi to tylko kilka lat :D

      Usuń
  9. Ghibli... O rany, nie oglądałam prawie nic od nich. Wstyd! A mają takie śliczne produkcje. Zdecydowanie muszę to nadrobić, problem w tym że nawet nie wiem od czego zacząć ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do zapoznania się z innymi recenzjami anime od Ghibli na blogu c:

      Hmm, może od najstarszych do najnowszych? Wtedy fajnie widać, jak zmieniało się studio (:

      Usuń

  10. Większość chyba spodziewała się, że zaniżą próg, bo zdawalność w tym roku jest niższa o 7% jeśli chodzi o matematykę i (nie chcę skłamać) chyba też o angielski (?). A może mi się kompletnie pokręciło.. no w każdym razie 7% :-D No ale kto ich tam wie co wymyślą!

    Ja myślę, że skoro bioinżynieria to u nas nie ta bajka, a masz jakiś wybór to chyba z dwojga "złego" lepiej patrzeć na tu i teraz. A po matmie na pewno coś się wymyśli i u nas na pewno się sprawdzi :)

    Ściskam!
    ~ Inez z ossolineum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Arietty jest bardzo ciekawą postacią. Strasznie podobał mi się ten film a zwłaszcza końcowa piosenka i ogólnie zakończenie całego filmu. Grafikę też uważam za świetną w całym filmie. Bardzo spodobało mi się jak opowiedziałaś o jednym z moich ulubionych filmów^^ pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

slider