18.4.14

Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) - manga czy anime?

Shingeki no Kyojin, czyli w skrócie Shingeki, to za sprawą anime tytuł znany już każdemu otaku. I nawet jeżeli ktoś (jeszcze) nie oglądał anime ani nie czytał mangi to musiał o nich słyszeć. Mimo że manga jest wydawana już od około 4 lat, tytuł ten stał się tak bardzo popularny właśnie za sprawą anime, które wyszło dopiero w 2013 roku. Ale czy naprawdę tylko anime jest warte uwagi? Przecież zwykle jest tak, że to manga jest ciekawsza... 

Za około miesiąc pierwszy tom tej mangi zostanie wydany w Polsce przez wydawnictwo JPF. Jako że posiadam mangę Shingeki w wersji angielskiej to poniżej postaram się odpowiedzieć wszystkim czekającym na wersję polską na pytanie czy warto czekać, czy może lepiej pozostać przy anime.

 

 

 

 

A ja nie wiem co to!

No to mieszkasz w jaskini! Mówiąc w sporym skrócie, Shingeki przedstawia mroczną wizję świata opanowanego w całości przez bezmyślne, tajemnicze istoty zwane tytanami. Owi tytani wyglądają zgoła jak ludzie, często bardzo zdeformowani, i "zgoła" jest tutaj trafnym określeniem bo tytani to nudyści i biegają ze wszystkim na wierzchu. Przerażonym matkom i dzieciom oraz innym strażnikom moralności już tłumaczę, że tytani są stworzeni na wzór lalek Barbie i Ken, także proszę się rozluźnić ;] Ale co najważniejsze - tytani mierzą od 3 do 15 metrów (w zależności od "klasy"), są więc o wiele wyżsi od normalnych ludzi. Ich dodatkową cechą jest umiejętność szybkiego leczenia dowolnego urazu fizycznego, a zabić można je tylko i wyłączenie cięciem w określone miejsce na karku. Autor mangi Hajime Isayama przy ich kreowaniu z pewnością inspirował się pospolitymi zombiakami, ponieważ jedynym celem życia tytanów jest pożeranie ludzi, mimo że nie jest im to niezbędne do przeżycia. Garstka ludzkości, która przeżyła "kryzys" tytanów, kiedy to pojawili się oni kilkaset lat temu, odizolowała się od świata budując około 50 metrowy mur pokrywający teren o średnicy ~960 km.

Fabuła Shingeki rozpoczyna się w momencie gdy przez ponad 100 lat żaden tytan nie przedostał się za mury i większość ludzi nawet nie wie jak tytani wyglądają. Niestety, jak można było się spodziwać ta sytuacja ulega zmianie w momencie pojawienia się tytana-kolosa, który niespodziewanie materializuje się za murem i niszczy kopniakiem jedną z jego bram, umożliwiając tym samym zalanie miasta przez mniejszych tytanów i rozpoczęcie makabrycznej uczty. Losy ludzkości śledzimy w większości czasu z perspektywy głównych postaci - przybranego rodzeństwa Erena i Mikasy, którzy po tym traumatycznym zdarzeniu postanawiają wstąpić do oddziałów zwanych Survey Corps, zajmujących się walką z tytanami i wyprawami poza mur w celu poznania odpowiedzi m.in. na pytanie kim są tak naprawdę ci tytani i skąd się wzieli.


Anime...


Tak jak i większość ludzi, ja również jako pierwsze obejrzałem anime i jak dla mnie jest to najlepszy tytuł minionego roku! Już dawno nie oglądałem tak emocjonującego, trzymającego w napięciu widowiska, ze świetnie poprowadzoną fabułą.  Po obejrzeniu każdego odcinka pozostaje niedosyt i od razu chce się więcej. Mimo dość rozbudowanego świata i fabuły, w Shingeki bardzo ciężko jest doszukać się braku logiki czy niespójności. Autor stara się wszystko dokładnie wyjaśniać i nawet w każdym odcinku pojawiają się przerywniki w postaci sporej planszy tekstu albo schematów wyjaśniających pewne aspekty stworzonego świata - np. budowę sprzętu używanego przez zwiadowców. Swoją drogą twórcy chyba zakładają, że nikt nie ogląda tego w telewizji bo kto by zdążył przeczytać tyle tekstu w kilka sekund bez wciskania pauzy...
Główni bohaterowie, czyli Eren i jego siostra Mikasa oraz ich przyjaciel Armin to świetnie dobrana trójka. Eren jest typem porywczego mściciela, Mikasa trochę zamkniętego w sobie cudownego dziecka, natomiast Armin to lekko nieśmiały geniusz. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że dzięki takiemu zestawieniu świetnie się te postaci uzupełniają. Dodatkowo rysunki i animacja są na najwyższym poziomie - nawet mogę się pokusić o stwierdzenie, że to najlepsze pod tym względem anime telewizyjne, które kiedykolwiek powstało! Twórcy musieli być pewni sukcesu poświęcając na to tak wysoki budżet.
Jedyny minus jaki mogę wymienić w anime to przedawkowanie dramatyzmu w niektórych scenach czy dialogach. Często są one po prostu męczące...

... czy Manga?


Tutaj niektórych zaskoczę - manga jest moim zdaniem trochę gorsza od anime. Po prostu nie oferuje praktycznie nic ponad to co już widziałem na ekranie, a nawet mniej. Rysunki w mandze mimo, że w większości trzymają przyzwoity poziom to jest on nierówny - często zdarzają się słabe kadry zrobione na odwal się. Z początku miałem nawet mały problem z przestawieniem się na to jak wyglądają postaci - w anime są narysowane bardziej szczegółowo niż w mandze, co się bardzo rzadko zdarza. Co więcej, manga również fabularnie nie oferuje dużo więcej - szczerze mówiąc nie przypominam sobie żeby coś zostało pominięte w anime a znajdowało się w mandze - no może oprócz 1 czy 2 stron z gagiem na koniec ;) 



Anime i Manga!


Moim zdaniem Shingeki jest na tyle świetnym tytułem a zarazem wybitnym przedstawicielem gatunku shounen (chociaż ze względu na bardzo ciężki klimat i ociekające krwią sceny podchodzi bardziej pod seinen), że warto jest zaopatrzyć się zarówno w mangę jak i obejrzeć anime. Pierwszy sezon anime pokrywa 33 rozdziały mangi, czyli prawie całe 8 z 12 dostępnych w tej chwili tomów, więc jeżeli ktoś obejrzał anime i nie może się doczekać co dalej to kupno mangi jest obecnie najlepszym rozwiązaniem. 

Podsumowując - jeżeli obejrzałeś anime i uważasz, że jest genialne - kup mangę; jeżeli chcesz kupić mangę żeby zobaczyć coś więcej niż w anime (poza kontynuacją fabuły) - nie kupuj; jeżeli obejrzałeś anime i Ci się średnio podobało - nie kupuj mangi, zawiedziesz się jeszcze bardziej ;]

Na koniec warto jeszcze przytoczyć pierwszy opening z anime -  jest to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych wejściówek w anime ever ;D




14 komentarzy:

  1. O, a to mnie zdziwiło, bo dużo właśnie ludzi mówi, że manga jest lepsza od anime. Nie wiem, ja osobiście bardziej przepadam za anime i rzadko czytam jakiekolwiek mangi.
    Ten kto nie słyszał o Shingeki ten... lama, nie otaku XD. Ja chociaż nie chciałam, to widziałam wzmianki o tym anime. Na początku oglądał je mój chłopak i mówił: "Obejrzyj, świetne!", a ja tak spojrzałam i: "WTF? Brzydkie olbrzymy zjadające ludzie mnie nie jarają" - ale spróbowałam i cholernie mi się spodobało. Każdemu bym poleciła obejrzeć ^___^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam że spora część ludzi mówiących że manga SnK jest lepsza od anime, robi to tylko dla zasady, mimo że wcale tak nie uważają - wyznają zasadę że manga jest zawsze lepsza i koniec (nawet jak jej na oczy nie widzieli xD).

      Usuń
    2. Miałam dokładnie to samo napisać :D

      Usuń
  2. Mangę czytałam/przeglądałam jedynie w necie, kupować będę jak jpf wyda. Podziwiam za zebranie angielskiego wydania, pięknie się prezentuję. <3
    Osobiście po tym lekkim spojrzeniu jedynie na mangę też uważam, że anime jest mimo wszystko lepsze, bo generalnie sama historia SnK nie jest jakoś specjalnie odkrywcza, jej konstrukcja jest prosta, to forma jest nietypowa, ale dopiero anime, które ubrało to w tą wspaniałą muzykę, animację i dodało seiyuu sprawiło, że człowiek został kompletnie zauroczony i nie potrafił racjonalnie spojrzeć na ten tytuł. Ja zaczęłam SnK oglądać, kiedy internet już szalał na tym punkcie a w takich przypadkach zawsze bardzo sceptycznie podchodzę do tytułu i podświadomie poszukuję dziury w całym ciesząc się, że będę mogła pojechać po tytule, który wszyscy uwielbiają, przede mną było 11 odcinków i co? Przesiedziałam całą noc by obejrzeć je wszystkie po to tylko by od razu z rana robić rewatch. Przyciąga, ma w sobie to coś i jest naprawdę nieziemsko dobrze zrobioną serią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie tym czymś było fenomenalne poprowadzenie fabuły. Po każdym skończonym odcinku automatycznie włączałam następny i przez to całą serię obejrzałam w kilka godzin. Skutkowało to niestety głupiutkimi snami o tytanach (co El może potwierdzić xD).
      W ogóle nie spotkałam sie z negatywnymi opiniami dot. SnK i trochę mnie to smuci :D

      Usuń
  3. Cóż, jeżeli w mandze nie ma żadnych nowości to chyba nie opłaca mi się kupować. I tak średnio idzie mi czytanie mangi. Jednak chciałabym jednak zobaczyć, co bzie dalej - ale jestem cierpliwa, poczekam na drugi sezon, choćby to im i z trzy lata zajęło. W sumie, jeśli tamto objęło osiem tomów, to teoretycznie powinny wyjść jeszcze cztery, jeśli nie chcą wyprzedzić mangi. Poczekam :)
    A opening strasznie mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Oczywiście, że będę tu zaglądać :)
    Ja SnK lubię, ale nie jest to dla mnie tytuł wybitny. Przyznam jednak, że anime bardzo mnie zaangażowało.
    Planuję zacząć czytać mangę, ale muszę skończyć wiele innych serii, więc w najbliższym czasie to nie nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie wiem, czy taki znany tylko za sprawą anime – manga wcześniej wygrała kilka znaczących nagród, z tego co wiem.
    Czuję się anarchistyczna, bo najpierw czytałam mangę ;)
    Dla mnie manga jest lepsza – anime może i ma lepszą kreskę, ale animacja dosłownie leży i kwiczy, apogeum zła następuje koło 10-13 odcinka, przecież to nawet ciężko jest nazwać anime, same statyczne kadry. Zresztą, samo studio w tym czasie ogłosiło, że pilnie szuka animatorów. Nie wiem, dlaczego uważasz, że Sihingeki ma tak zjawiskową animację – jedynie sceny walk stoją na wysokim poziomie, ale to też nie wszystkie, szczególnie animacja koni wyszła średnio. Już wolę kreskę w mandze, tam przynajmniej nie zrobiono z Mikasy bishoujo i nie odebrano jej tych wszystkich wspaniałych spojrzeń. W mandze fabuła jest też po prostu lepiej poprowadzona, przedstawienie historii bohaterów w obozie szkoleniowym jako retrospekcji bardziej do mnie przemawia. Ogólnie historia jest bardziej zwięzła.
    Dlatego na pewno będę kupować mangę.
    (http://jazwierzetawyobraznia.blogspot.com/2013/10/shingeki-no-kyojin-tak-bardzo-dobrze.html – oto jest moja recenzja Shingeki no Kyojin, tak w ramach autoreklamy i porównywania doświadczeń)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i manga zdobywała nagrody ale prawda jest taka, że wśród "casualowych" otaku mało kto o tym tytule wiedział do momentu nastania histerii jaką wywołało anime ;p
      No cóż, każdy ma swoje zdanie, tak naprawdę to anime opiera się głównie na walkach a ich animacja jest moim zdaniem niesamowita. Wiadomo że musieli miejscami przyoszczędzić żeby nie zbankrutować, ale nawet na nazwijmy to "pokazach slajdów" rysunki są nadal świetne. A co do poprowadzenia fabuły to wg. mnie są to tylko kosmetyczne zmiany, nie wpływające zbytnio na odbiór całości.
      (ps. Mikasa jest lepsza w anime - podpisano: faceci xD)

      Usuń
    2. Casualowych otaku? Sezonowych znaczy? *nieogarnięcie językowe spowodowane wychowywaniem się w dziczy* To nic dziwnego raczej, bo oni o niewielu tytułach w zasadzie wiedzą. Jeszcze zanim anime zaczęło się ukazywać, przewidywano, że pewnie stanie się hitem.
      Nie tyle przyoszczędzić - SnK to klasyczny model niewłaściwie rozplanowanego budżetu. Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem,
      ale to widać naprawdę wyraźnie. Kurczę, a dla mnie walki były mniej ważne od samej fabuły. Tum dum dum.
      Hmm, praktycznie wszyscy faceci, których znam, woleli Mikasę z mangi. Jak to mówią, miała więcej charakteru i nie stała się karykaturą samej siebie. Też tak mówię.

      Usuń
  6. Anime bardzo mi się podobało, na początku animacja była świetna, później było niestety różnie i drażnił mnie trochę ten gruby kontur postaci (potem albo był chudszy albo się przyzwyczaiłam XD), no i muzyka robiła swoje, świetnie dobrana i zapadająca w pamięć.
    W mandze podoba mi się kreska, ale jakby sama jej "brudna esencja" pasująca do historii. Za to aż mnie skręca gdy widzę te ciągłe błędy anatomiczne (zazwyczaj za małe dłonie, za duże głowy) i perspektywiczne. Jakimś znawcą nie jestem, ale dobitnie je widać na pierwszy rzut oka, nie wiem czemu autor po tylu rozdziałach wciąż popełnia takie błędy. Bardzo często mam też problem z rozpoznaniem postaci. Czasem muszę się długo zastanawiać kto akurat znajduje się w kadrze. Ale design tytanów jest fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie gustuję w tego rodzajach anime, ale muszę przyznać, że opening jest świetny! (Nawet moja papuga go polubiła XD). Więc może kiedyś... spojrzę? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Atak na tytan :D
    Osobiście trochę bardziej preferuję mangę, ale może to dlatego, że zwykle wolę wersję czytaną niż serial. Nadrabiałam ją już po dwóch epach anime, więc miałam od razu więcej materiału na raz niż przy serialu, co też mogło na to wpłynąć. No i mimo niecodziennej (no, ok, brzydkiej xD) kreski, można się dość szybko przyzwyczaić C: Czekam teraz niecierpliwie na wydanie JPF
    ~Darya

    OdpowiedzUsuń

slider