8.2.14

Nowe nabytki.

Wreszcie przyszły do mnie mangi z UK! Bardzo się ucieszyłam, widząc szarą paczuszkę na moim łóżku. Za trzy mangi zapłaciłam troszkę powyżej dziewięćdziesięciu złotych (no, formalnie jeszcze nie zapłaciłam chłopakowi za nie :D ), a przesyłka darmowa ( po raz pierwszy się spotkałam z darmową przesyłką od 50 złotych!). Nie musiałam długo na nie czekać, dotarły do mnie w przeciągu tygodnia. Od dawna mnie korcił ich zakup, ale cena w komikslandii nieco przerażała.. A tak w internecie można znaleźć nawet i do piętnastu złotych taniej. A ze śmieszniejszych faktów to tuż po moim zamówieniu, wszystkie mangi podrożały o kilka złotych :D
Bez zbędnego przedłużania, przejdę do dalszej części postu.

1. Kimi ni Todoke - from me to you, Karuho Shiina vol.1

Widząc okładkę mangi stwierdziłam "czemu nie?" i postanowiłam zakupić tomik. Będąc z Wami całkowicie szczera to ten tom czytał mi się najlepiej ze wszystkich trzech. Pierwsze co zadziwia to objętość mangi. Jest naprawdę gruba. Nie wszystkie strony są ponumerowane, ale sądząc po wizualnej prezentacji, manga liczy sobie trochę ponad 200 stron. Żałuję tylko, że nie doszedł do mnie dodatek specjalny w postaci naklejek, ale nie i bez tego się obędę :D 

To, co mnie osobiście się bardziej podoba od polskich wydań mang to brak oddzielnej obwoluty. Może to ładnie wygląda, ale jest cholernie niepraktyczne. Kimi ni Todoke (zresztą jak i pozostałe tytuły) ma dosyć cienką okładkę, w dotyku przypominającą papier do zdjęć, dosyć solidna, aczkolwiek przy użyciu większej siły można ją rozerwać. Kartki mają żółtawo-szarawy odcień, ale mnie to nie przeszkadza, gdyż od białych stron zwykle boli mnie głowa. Z dodatków mamy otrzymać wspomniane wyżej naklejki (poważnie, napis mogliby zmienić przy zamawianiu ) oraz wyjaśnienia na ostatnich stronicach tomiku. Całość prezentuje się estetycznie i zachęcająco. 

Co do samej treści to bardzo przyjemnie się czyta, niezwykle szybko. To ważne, bo oznacza, że fabuła wciąga i po skończeniu ma się ochotę na więcej. Czytałam trochę online i z tego, co już wcześniej zauważyłam to manga trzyma lepszy poziom od anime (recenzja na blogu >KLIK<). Na pewno będę rozważać zakup kolejnych tomów. 

2. NANA, Ai Yazawa

Kto mnie troszkę zna ten doskonale wie, że jestem fanką tej serii. Z tego powodu bez wahania zamówiłam pierwszy tom. 

Zaskakujące jest to, że pierwszy tom jest nieco.. nudny. Nic w tym dziwnego, bo akcja rozkręca się dopiero od 2-3 tomu. W tym tomie mamy podział na dwie części. Pierwsza z nich to historia Nany Komatsu, a druga Nany Osaki przed ich spotkaniem w drodze to Tokio. Przy niektórych stronach odnosi się wrażenie, że jest nawciskane za dużo tekstu i rysunków, co trochę przytłacza i wprowadza chaos. 

Co do samego wydania to tak jak w przypadku Kimi ni Todoke. Ładna okładka, brak papierowej obwoluty i szarawe kartki. Drugi tom także zakupię w przyszłości (:



3. Honey and Clover, Chica Umino

Przyznam szczerze, że jeszcze nie czytałam, ale zamierzam wkrótce to zrobić. Nie będę się rozpisywać teraz, bo tylko przekartkowałam tomik, acz na pewno mogę już przyznać, że zauroczyła mnie kreska.

A jeśli fabuła będzie podobna do tej w anime to na pewno będzie mi się bardzo podobać (:





Nie zamierzam zaprzestać kupowania na tych trzech tomach, z pewnością zakupię kolejne (gdy tylko uzbieram pieniążki :D). Korci mnie jeszcze K-ON! oraz DRRR, no ael wszytko w swoim czasie!

Swoją drogą widzieliście porządki u Waneko? Mangi za złotówkę lub dwa! Szaleństwo :D Niestety ja dla siebie nic nie znalazłam (może poza Cześć, Michael, - brak tomów -), ale może Wam się uda coś wyhaczyć (:

7 komentarzy:

  1. NANA! Ja też jestem OGROMNĄ fanką tejże mangi, anime... A nawet pisałam fanfiction... Od jakiegoś czasu robię podchody do zakupu "nana", ale ... No właśnie trzeba ją zamówić z zagranicy i obawiam się cen. -.-

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoooo, 90 zł za trzy mangi to dużo D: ale... Matko, co ja bym dała, żeby przeczytać Kimi ni Todoke t.t. Pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tanio udało ci się je dorwać. <33 Ja wczoraj zamówiłam jeden króciutki doujin za taką cenę. *ból* Ale musiałam go mieć no~
    Masz moje kochane Kimi ni Todoke, jestem wielką fanką anime i mam nadzieję, że kiedyś wydadzą tę mangę w Polsce, dlatego jeszcze nie rzuciłam się na angielskie wydanie, to samo w przypadku Natsume Yuujinchou.
    A co do promocji Waneko to jakby Seimaden było od pierwszego tomu to pewnie bym się skusiła a tak to też nic dla mnie. W sumie już i tak zaczyna mi brakować miejsca na półkach. T.T

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się przemóc by kupić coś w obcym języku... Jakiś płomyk nadziei, że będą w Polsce... Mały ale jest. :P Nane ubóstwiam. Kimi ni Todoke również. Honey and Clover... cóż nie mogłam jakoś się zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, kusi mnie, żeby zamówić "Nanę" :] nie wiem tylko, czy nie zacząć od 2 lub 3 tomu, bo nawet w anime pierwsze 5 - 7 odcinków uznałam za nudnawe... potem oczywiście nie mogłam się oderwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. NANA jest świetna, więc oczywiście zazdroszczę zakupy ;) Ostatnio na rzecz recenzji obejrzałam anime jeszcze raz, więc wkrótce co nieco będzie można o moim zdaniu poczytać ;) Mangi z Niemiec również nie mają obwoluty i zamiast białych kartek są te ekologiczne. Cóż mnie obwoluty nie przeszkadzają ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń

slider