4.1.14

Mdłość tęczowych gwiazd - Nanatsuiro drops.

Jakoś tak podczas sprzątania pokoju, przypadkowo natknęłam się na przykurzone, czarne pudełko, schowane pod łóżkiem. Bałam się otworzyć, gdyż znając moje dziwne upodobania mogłam się spodziewać wszystkiego. Ale do odważnych świat należy. Podnosząc pokrywkę, do mych oczu dotarł strasznie irytujący tęczowy napis i już wiedziałam, że to TO się tam skrywa. 

Nanatsuiro Drops

Masaharu Tsuwabuki właśnie przenosi się do nowego liceum, przez co trudno mu zawrzeć nowe znajomości. Nie będąc duszą towarzystwa, uważany jest za odludka, do którego lepiej się nie zbliżać. Pewnego, pięknego dnia, Masaharu wpada na urocze dziewczę, które oblewa go wodą z konewki i z miejsca uderza w gromki płacz. Przed oprawcą broni ją przyjaciółka, która niczym Bruce Lee gotowa zrobić mu krzywdę za doprowadzenie małej do łez. Wkrótce po tym na miejsce zbrodni przybywa nauczyciel i aby pogodzić zwaśnione strony, wciela naszego mężnego herosa do klubu ogrodniczego, którego jedynymi członkiniami są owe dziewczęta. 

Na tym etapie powinnam skończyć pisanie i pójść zrobić sobie gorącej czekolady, gdyż na samo wspomnienie anime coś mnie boli. Ale zaczekajcie, prawdziwa heca dopiero się zacznie. Gotowi? No to jedziemy dalej! 

Masaharu, po jakże męczącej instalacji zraszacza postanawia zgasić swoje pragnienie i napić się napoju (zaznaczam, że bezalkoholowy! Chociaż zaczynam mieć wątpliwości, co do trzeźwości ). Niestety napotyka na dziwnego stworka z uszami, który niosąc inne puszki, pomieszał je. Pozbierawszy się i odchodząc pozostawia naszego maczo z jedną jedyną. Niczego się nie spodziewając, Masaharu otwiera napój i już po kilku łykach zamienia się w .. pluszowego baranka! Poważnie tak jest! Nigdy bym Was przecież nie okłamała! Tu, gdzie kończy się logika zaczyna się totalna abstrakcja, z tęczowym szaleństwem. Ale żeby nas dobić, twórcy przygotowali ciąg dalszy. Wspomniany wyżej nauczyciel zabiera baranka do swojego gabinetu, gdzie jakimś super-magicznym-wróżkowym-czy-innym-dziadostwem pyłkiem sprawia, że nasz pluszaczek zaczyna się poruszać i (o zgrozo) mówić. Tam uświadamia go, że pomylił napoje i od teraz, co noc (za wyjątkiem pełni) będzie zamieniać się w pana przytulaśnego. Na nieszczęście istnieje możliwość odczynienia uroku. Chłopak musi tylko odnaleźć dziewczynę, która zgodzi się złapać dla niego dokładnie siedem spadających gwiazd, by przerobić je na magiczny wywar. W przeciwnym razie nie zostanie odesłany do krainy zabawek. Pytanie tylko jak tu odnaleźć odpowiedniego osobnika? I w tym momencie wkracza nasz nauczyciel, uzbrojony w kij baseballowy, wysyła baranka w świat, który ma swój koniec w sypialni różowo-włosej beksy. Ta, niespecjalnie zdziwiona gadającym baranem i przejęta jego tragicznym losem, zgadza się zostać łowczynią gwiazd. Nie mogąc zdradzić swojej prawdziwej tożsamości, Masaharu zmuszony jest do pogodzenia się z nowym,  jakże męskim, imieniem Yuki-kun (Śnieżynka). I w taki o to - logiczny - sposób Sumomo Akihime, wystrojona i uzbrojona w magiczną łyżkę, księgę czarów i oczywiście baranka zostaje Poławiaczką Gwiazd. Łiiii ~ ...

Z góry wybaczcie mi za tak ironiczny tekst, ale doprawdy nie da się pisać o tym w poważnym tonie. Polski wydawca miał słuszną rację, umieszczając Magię tęczowych gwiazd na dziecięcym dziale, bo można mówić o tym anime jak o stu procentowej bajce dla najmłodszych. A najzabawniejsze jest to, że pierwowzór to gra eroge.  Wystarczy się tylko cieszyć, że anime zostało pozbawione jakiejkolwiek treści hentai lub chociaż ecchi. Zobaczcie tylko projekt postaci. Teoretycznie bohaterowie chodzą do drugiej klasy liceum, ale w praktyce.. Sumomo wygląda jak uczennica maksymalnie szóstej klasy podstawówki, zaś jej koleżanki - jeszcze młodziej. Chociaż wygląd, wyglądem, prawdziwa sieczka zaczyna się analizując charakter postaci! 

Główna bohaterka, Sumomo, jeśli akurat nie przeprasza to beczy. Jedna z najbardziej irytujących postaci jaką poznałam. Już od pierwszych minut z jej udziałem wiedziałam, że nie zapałam do niej sympatią. Miałam rację. Sumomo jest do krzty przesiąknięta słodyczą i lukrem. Taka wypasiona, kolorowa babeczka, z truskaweczką i innymi bajerami na szczycie. Kusi, oj kuuuusi, ale po zjedzeniu większej ilości mdli niemiłosiernie. Można ją wpisać do standardów typowej bohaterki shoujo: malutka, słodziutka, nieśmiała, małomówna, acz rozgadana w towarzystwie. Opozycją do niej stoi Masaharu i prawdopodobnie to jeden z bardzo nielicznych plusów tej serii. Zwyczajny do bólu, niczym się nie wyróżnia, co na tle pozostałych postaci jest całkiem odprężające. Reszta cukierkowych laleczek jest dosyć bezbarwna, wśród których nieco kolorów nabiera postać konkurentki Sumomo - Nona, czy jej najlepsza przyjaciółka, klasyczna tsundere. Nie ma co się rozwijać w tym temacie, gdyż po prostu nie ma o czym pisać.

Poruszę teraz wątek miejsca akcji anime. Otóż większość scen odgrywa się w szkolnych murach, podczas których 'kwitnie' uczucie pomiędzy obojgiem głównych bohaterów, choć przez ich chorobliwą wręcz nieśmiałość praktycznie nie zauważamy jakichkolwiek posunięć. Drugą część stanowią nocne poławiania gwiazd, gdzie Sumomo przejawia odrobinę charakterku (by za chwile się rozpłakać). W tym, nieco ciekawszym wątku, pojawia się 'ta druga', która za wszelką cenę będzie się starać przeszkodzić w poławianiu gwiazd. Stąd dowiadujemy się też o istnieniu dwóch magicznych szkół - Pram Clovis i Saint Asparas - z których najlepsze uczennice przybywają na Ziemię w celu złapania gwiazd.

Na koniec tylko słów kilka o audio wizualizacji Nanatsuiro Drops. Projekt postaci nie gorszy oczu, rzekłabym nawet, że są całkiem znośne. Na pewno pasują do swojego gatunku i dobrze się wpasowują w całość. Całość utrzymana jest w ciepłych, jasnych kolorach, potwierdzając tytuł anime. Efekty komputerowe ładnie przepleciono w grafikę, ale nieco gorzej wypada animacja, nierówna partiami i nienaturalna. Muzyka niczym szczególnym się nie wyróżnia. Bardzo podobna do wielu innych serii kompozycja fortepianu i skrzypiec. Opening i ending stanowi średni jpop, szybko wypadający z pamięci.


* Za polskie wydanie anime odpowiada Anime Gate, które wypada przyzwoicie. Seria nagrana jest na dwóch płytach (po sześć odcinków na każdej). Jedynym minusem jest tłumaczenie takich niuansowych 'eto' itp.. Dobrą rzeczą było skierowanie serii dla młodszej widowni. Całe wydanie sugeruje przedział wiekowy do lat 13. Pastelowe, słoneczne pudełko z oczojebnym napisem: "Zobacz jak złapać magiczne gwiazdy" na wierzchu i "Świat magii nigdy jeszcze nie był tak barwny i romantyczny" na zakończenie. Anime jest do krzty ugrzecznione, utrzymane w moe klimacie. Dodatkiem do DVD są totalnie nudne monologi baranka, które swoją drogą wykonano w technice 3D (ale baaaardzo marnej). Zaś do płyt dodano teksty piosenek przewodnich w tłumaczeniu oraz w oryginale, a także ulotkę z opisem postaci. 


Jeśli macie młodsze rodzeństwo to śmiało możecie zrobić sobie rodzinny seans. A może lubicie słodziutkie, magiczne i cukierkowate historie z niewinnym romansidłem w tle to możecie spróbować na własną odpowiedzialność. Innym odradzam, bo można dostać zgagi od nadmiaru słodyczy.

15 komentarzy:

  1. Oni serio chodzą do liceum? O.O Nie, chyba sobie żartujesz... Przecież nikt tam nawet odrobinę nie przypomina gimnazjalisty... Chyba nie jestem w przedziale wiekowym, dla którego przeznaczona jest ta pozycja i o ile czasami lubię sobie obejrzeć jakieś przesłodzone seria dla dzieci tak w tym przypadku chyba jednam się nie skuszę. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzież bym śmiałą żartować :D
      Tak jak już napisałam, do lat 13 można sobie pozwolić na seans :D

      Usuń
  2. Takie anime wyskakujące znienacka z zakurzonych kątów... Boję się.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedno z dwóch przetłumaczonych na polski anime jakie kupiłam. Rzeczywiście, cholernie cukierkowe, ale jak dla mnie nie było takie złe. Nie ma szału, ale na przyjemny seans z młodszą kuzynką - pewnie XD.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anime interesuje mnie od dawna, bo uwielbiam projekty postaci pani Noizi Ito, ale z różnych powodów nie cierpię Shany i Haruhi Suzumiyi. Z Twojego opisu wynika, że polubię serię - w końcu lubię przesłodzone magical girls i serie dla dzieci. Dobrze, że zrezygnowano z ecchi - w interaktywnej grze seks z takimi dziewczynkami może i byłby interesujący, ale zazwyczaj jest wpychany na siłę, jako "nagroda". A tak to przypomina mi Popotana.
    Nadal jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, doprawdy ^^

      Mam również powyższe serie na DVD, ale zgodzę się, że nie porywają. Jakoś nie zapadły mi w pamięci, więc są mierne (szczeg. jeśli chodzi o Haruhi - nie wiem skąd ten 'szał').

      Cóż, pozostaje mi życzyć tylko udanego seansu (:

      Usuń
  5. Mam młodsze rodzeństwo! Rodzinny seans is comming!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, ciekawa recenzja xD. Może kiedyś obejrzę... Kiedyś :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. O właśnie takie anime lubię...Niewiele osób je zna, więc może okazać się prawdziwym arcydziełem. Dość mam oglądania przereklamowanych historii, o których napisano setki recenzji, oceniono tysiące razy itd. A tutaj coś kompletnie innego :)
    Z pewnością zajrzę w wolnej chwili, chociaż nie jest to raczej anime dla studenta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co mnie podkusiło, ale skoro już ktoś to zaczął to niech leci dalej...Nominuję Cię do LBA: http://totoro-neighbours.blogspot.com/2014/01/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam, że zmienia się w baranka to przypomina mi się Mały Książę "narysujesz mi baranka", albo książka (naprawdę nie wiem co ja czytam...) w której to dzieci wypiły krowie mleko i widziały latające wróżki... Ale wiesz... Twój ironiczny opis fabuły mega mnie rozśmieszył! Hahah, jak ja lubię czytać takie teksty. Ostatecznie jednak nie mam ani młodszego rodzeństwa, ani też nie jestem osoba lubiącą przesłodkie historyjki. Więc mówię temu tytułowi NIE. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, koniecznie musisz mi zdradzić tytuł krowiej książki :D

      Usuń
  10. Trafiłam tutaj przypadkiem i już wiem, że zostanę na dłużej.

    Uśmiałam się przy tym tekście, świetnie napisane :D Nie słyszałam o tym anime, zresztą pewnie dlatego, że nie znoszę gatunku "Cukierkowo Aż Do Porzygu", ale Twój opis wzbudził moje zainteresowanie, że przeczytałam do końca, a to - wbrew pozorom - wiele ;)

    Wielki plus za muzykę w tle.

    Pozdrawiam i w przypływie chęci zapraszam kiedyś do siebie :)
    nnightwalker.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, śmiech to samo zdrowie (:

      Zapraszam częściej (:

      Usuń
  11. Zostałaś nominowana ;) Więcej informacji w nowej notce specjalnej http://myanimedrama.blogspot.com/2014/01/060-notka-specjalna-anime-tag.html ^ ^ Zapraszam!!! Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń

slider