29.12.13

Deszczowa piosenka - Kotonoha no Niwa.


Oglądaliście Byousoku 5 cm? Mam dla Was godnego następce! Makoto Shinkaia po raz kolejny zaskoczył widownię czymś przepięknym i udowodnił, że śmiało zasługuje na miano "następny Hayao Miyazaki'ego". W tym poście chciałabym Was zabrać do deszczowej, codziennej Japonii.

Kotonoha no Niwa

Takao Akizuki, zwyczajny uczeń, który właśnie wkracza w licealne życie. Postać z pozoru banalna i niewyróżniająca się, gdyby nie fakt, że owy piętnastolatek ma marzenie, by zostać szewcem. Dążąc ku ziszczeniu swoich pragnień, codziennie rysuje i projektuje nowe buty, które następnie stara się uszyć. Pewnego deszczowego dnia, gdy po raz kolejny opuszcza zajęcia w szkole, w miejskim ogrodzie japońskim napotyka młodą kobietę, która popija czekoladę piwem pod osłoną parkowej altanki. Od tej chwili, wraz z rozpoczynającą się porą deszczową, będzie im dane spotkać się jeszcze kilkakrotnie. 

Stosunkowo jestem całkiem świeżo po oglądaniu tego anime i do tej pory trzyma mnie jego lekkość i subtelność. Kotonoha no Niwa, tłumacząc na język polski oznacza mniej więcej ogród słów, co paradoksalnie do tej właśnie serii pasuje. Jak na czterdziestopięciominutowe anime przystało, fabuła jest prosta i nieskomplikowana, co nie oznacza, że łatwa w odbiorze. Właśnie ten krótki czas trwania zadziwia swoją złożonością i pozostawia pytania, czy twórca jest geniuszem, a może szaleńcem? Konstrukcja fabularna jest całkiem podobna do swoich poprzedniczek: Makoto kreuje dwie postaci, których łączy pozornie ta sama samotność, niezrozumienie siebie oraz otaczającego ich świata, czy miłość, ale w każdym z tych przypadków otrzymujemy zupełnie coś innego. Według mnie, Kotonoha no Niwa jest dużo dojrzalsza od poprzednich tytułów, ale o tym za chwilę. 

Takao właśnie przechodzi kryzys niemocy. Nie wie, co robi, dlaczego istnieje, ale jednego jest pewien - swojej pasji do projektowania obuwia. Deszcz sprawia, że czuje się lepiej i wszystko wydaje się jakby świeższe i lepsze. Zapach nieba przybliża go do swoich marzeń, by wkrótce stanąć twarzą w twarz z okrutną rzeczywistością. Problemy w szkole, rozpadająca się rodzina i wykańczająca praca to tylko część z codziennych trosk. Szycie to jego jedyny sposób na oderwanie się od rzeczywistości. A przynajmniej było tak, dopóki nie spotkał na swej drodze pięknej nieznajomej, która zaczytana w klasycznej literaturze japońskiej, popijała piwo w spokojnym zaciszu miejskiego parku. Nieformalne spotkania i krótkie rozmówki, z oszczędnością słów sprawiają, że Takao zaczyna coś czuć do swojej rozmówczyni. Niezobowiązujące rozmowy zbliżają ich do siebie i pomagają stawić czoła swoim problemom, o których nie mówią głośno. Nie zdając sobie z tego sprawy, potrzebują siebie i powoli uzależniają się od swojej obecności, mimo tego, że dane jest im się spotkać tylko podczas deszczowych dni. Nie da się wiele powiedzieć, by nie zaspoilerować anime, więc urwę w tym momencie. 


Bohaterowie to zwykli prości ludzie, postawieni w sytuacjach, w której każdy z nas mógłby się znaleźć. To absolutny atut tej serii, dzięki czemu widz może się utożsamić z jednym z nich (a może obojgiem?). Nie znamy ich życiorysów, ale wcale nie jest to potrzebne (myślę nawet, że byłoby to niepotrzebnym zaśmieceniem tytułu). Ich codzienne starania, walka o swoją indywidualność przypomina nas samych i przybliża, tworząc niebotyczną więź. Dostaniemy również cały wachlarz pełen emocji, który został doskonale ukazany. 

Kotonoha no Niwa skrywa w sobie prostą historię, ale ukazaną w niezwykły sposób. To, co wyróżnia ten tytuł jest nieopisany klimat, trudny do zdefiniowania i uchwycenia. Z jednej strony jest to króciutki film animowany, w którym upchane zostało wszystko, a z drugiej strony prawdziwe cudo reżyserskie. Towarzysząca seansowi ciągła melancholia i nostalgia jednak nie przytłacza (jak to było w przypadku Byousoku 5 cm), a dostaje jakiegoś nowego, lekkiego kopa. Także historia wychodzi tutaj na plus, będąc konkretną opowiastką, bez zbędnych niedopowiedzeń. a warto dodać, że opowiedziana jest z punktu widzenia obojga postaci, toteż nic nie zostanie przeoczone i zapomniane. 
No dobrze, teraz to, co się wybija od samego początku mojego posta, a mianowicie grafika. Prawdziwy popis sztuki animacji i genialny kunszt graficzny. Jednym słowem - CUDO! Mówi się, że to, co wyjdzie spod skrzydeł Makoto musi być dopracowane w każdym detalu. Nie sposób się z tym nie zgodzić i oponować. Spójrzcie tylko na spadające krople deszczu, albo na ruch ołówka, czy poruszające się liście na wietrze. Ilość szczegółów zwala na kolana, dbałość o każdy najmniejszy detal jest oszałamiający. Niezależnie od tego, czy właśnie oglądamy scenerię dzienną, nocną, parkową, czy to mieszkanko wciśnięte w moloch miejski - całość jest perfekcyjna i zyskuje na uwagę każdego. Dominujące jasne barwy, z silnymi akcentami, przykuwającymi wzrok widza, płynna animacja, gra światłocieni to nieliczne z charakterystycznych cech twórcy. Podbija to wszystko klimatyczna muzyka, tym razem za ending odpowiedzialny jest Motohiro Hata, który zresztą jest coverem utworu Rain z 1988 roku. Ogólnie audio wizualizacja tegoż tytułu wypada ponadprzeciętnie, elegancko i cieszy, tak po prostu. 

Podsumowując. Jeśli macie ochotę na piękną, wzruszającą (nie koniecznie do łez) historię to Kotonoha no Niwa może Wam ich dostarczyć. Mając nieco wolnej chwili możecie się odprężyć i poczuć rześkość po opadzie deszczu, po którym nieśmiało zaczną przebijać promienie słoneczne. Czterdzieści pięć minut to niewiele, a może dostarczyć Wam innego, świeższego spojrzenia w świecie japońskiej kinematografii, w której panuje cisza i spokój. Polecam. 



11 komentarzy:

  1. Oglądałam, ale dla mnie właśnie troszkę za mało dramatyczne to było, lubię takie typowe wyciskacze łez, nawet jeśli czuję, że twórcy ewidentnie to wzruszenie na mnie wymuszają. xD Ładne to było a i owszem, ale nic poza tym, cytować i jakoś szczególnie rozpamiętywać owego filmu raczej nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ten film i powiem tak: uważam, że Makoto Shinkai to reżyser zdecydowanie przechwalony, który w dużej mierze bazuje na pięknie swoich obrazów. Pod innymi względami jego filmy mnie nie zachwycają. Hayao Miyazaki to jednak dla mnie nieco inna liga, bo chociaż wizualnie jego obrazy nie prezentują się tak efektownie to sama ich fabuła zawsze jest urzekająca, ale nie nudna. Poza tym Miyazaki tworzy w dużej mierze kino familijne, a Shinkai obrazy dla bliżej nieokreślonego widza. Dla dzieci to nie bardzo się nadaje, dorosłych już tak nie porywa. To bardzo zawęża grupę potencjalnych odbiorców.

    Lubię filmy Shinkaia przez wzgląd na tę cudowną plastyczność obrazu. W połączeniu z muzyka naprawdę tworzą piękną całość. Szkoda tylko, że dosyć szybko wypadają z mojej pamięci. Na końcu zawsze zapamiętuję tylko piękną formę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, ojej, ojej *_*. Widziałam animacje z tego anime, ale... No właśnie, same animacje, kompletnie nie wiedziałam, jaki jest tytuł. Więc głęboko się kłaniam i arigato gozaimass~! Na pewno jeszcze dziś obejrzę ♥.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh.. zaraz do szkoły trza iść a tu taki fajniusi film. >: Jak mi się uda wykrzesać trochę czasu to obejrzę... Oczywiście jak nie zapomnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można w szkole obejrzeć, akurat trwa tyle, co jedna lekcja :D

      Usuń
  5. Oh a ja właśnie przez tą cudowną grafikę odrzuciłam to anime. Ktoś już na blogu opisywał to anime i w sumie nic mnie nie zaciekawiło XDD Wolę anime z akcją/walkami/super mocami/mechami. Typowe shouneny. Tak i to mówi dziewczyna, hah :D Kotonoha no Niwa to produkcja, która zapewne by mi się nie spodobała. I mogę to stwierdzić nawet w ciemno :< Każdy w końcu ma swój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę to obejrzeć, jak nie teraz to później ;) Kreska faktycznie śliczna, a na sam widok nazwiska Motohiro Hata mam banana na twarzy ^ ^ Lubię jego głos! Już nie mogę się doczekać ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie oglądałam :C Ale widziałam inne krótkie dzieła tego autora i jak dla mnie jesli chodzi o miniaturki, to tylko Yasuhiro Yoshiura.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę obejrzeć, mam wrażenie, że będę tym zachwycona! Uwielbiam takie klimaty ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok, dodane do mojej listy anime "do obejrzenia" :) Już po samej grafice stwierdzam, że warto zobaczyć. Uwielbiam dbałość o szczegóły i piękne tła.

    OdpowiedzUsuń

slider