15.10.13

Still Life.

Z niedowierzaniem patrzę, że właśnie dziś minął równy miesiąc od ostatniego postu. Nie, nie wynika to z mojego lenistwa, a ze zwykłego braku czasu na cokolwiek. Sypiam po 2-4 godziny każdego dnia, więc wspomagam się czym tylko się da. Na szczęście unikam kawy i ograniczam ją do totalnego minimum (na wypadek dłuższego niespania). Nie musicie mi mówić, że niezdrowo, bo wiem, że nie zdrowo...

Tak więc mój dzień wygląda mniej więcej tak: szkoła-nauka-lekcje-korepetycje-rysunek-nauka- itd. Co tydzień w weekendy jestem w Krakowie na zajęciach, co zresztą powoli mnie wykańcza, ale ostatnio stwierdziłam, że jest to jedyna rzecz, która sprawia mi przyjemność. Czy wreszcie znalazłam to, na co tyle czekałam? 


5 komentarzy:

  1. Wszędzie czytam, jak to ludziom brakuje czasu. Jakże on pędzi, masakra.

    PS. Dziękuję za tę piosenkę w tle, cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, biedny Budyńku. Taka zapracowana t.t... Nawet ja tak strasznie nie mam. A rysunki śliczne. Nie zajeżdżaj się tam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia, ślicznie rysujesz *0* Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech ludzie, idźcie mi z tymi rysunkami, bo za ładne toto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prace cudne. Życzę Ci powodzenia w... życiu? Cóż, we wszystkim, co robisz, tak się wyrażę. Cieszę się niezmiernie, że odnajdujesz radość w tych weekendach pełnych sztuki. Podobnie czuję się na studiach ^^ Nie spodziewałam się, że tak będzie, a tu proszę: siedzę na zajęciach i myślę sobie "szok, wreszcie uczę się tego, czego chcę i co mnie interesuje". Jest naprawdę świetnie, choć póki co jeszcze dość łatwo, prawdziwa jazda zacznie się pewnie jakoś w listopadzie ;)

    OdpowiedzUsuń

slider