16.10.13

"A Ty? Jaki masz silnik?".


Czy zerkając na rozmaite zdjęcia z japońskich ulic, bądź zachowania naszych jakże lubianych postaci anime dostrzegacie coś, czego nie powinno tam być? Czy nastoletnia Japonka nie powinna być skromna, spokojna i nader grzeczna? A może przestaje Cię dziwić blond włosa Azjatka? Czy kraj Kwiatu Kwitnącej Wiśni jest wierny swoim ideałom oraz tradycjom? Może, ale coraz częściej z nich rezygnuje.

Wspomnienie zmarłych? Tak! Ale dla zabawy!
Japonia coraz bardziej przestaje przypominać tą znaną nam z kart rozmaitych książek, programów, czy filmów. Wpływ krajów zachodnich jest olbrzymi i trzeba by było bardzo się postarać, aby tego nie zauważyć. Narodowe święto O-bon, choć wciąż bardzo ważne, zostaje wyparte przez amerykańskie święto duchów, znane nam pod nazwą Halloween. O-bon, czyli odpowiednik naszego święta zmarłych, celebrowane jest od 13 do 16 sierpnia. Wierzy się, że duchy zmarłych przychodzą na ziemię w celu odwiedzin swoich żyjących krewnych. W tym okresie odbywają się festiwale, podczas których puszcza się lampiony (zdjęcie powyżej) , aby doprowadziły dusze zmarłych z powrotem do ich krainy. 
Jednakże, szczególnie wśród najmłodszego pokolenia, święto to kojarzy się z czymś 'zbyt poważnym'. Coraz więcej młodzieży odwraca się w stronę amerykańskich zabaw, stąd tak ogromny fenomen Halloween. Pierwsza styczność z dyniowymi potworkami zauważalna jest już w początkowych tygodniach października, kiedy w wielu sklepach pojawiają się halloween'owe dekoracje, kostiumy i przeróżne słodycze (zdjęcie poniżej). Japończycy jednak nie zastanawiają się nad korzeniami tego święta, jak sami mówią - jest to tylko pretekst do dobrej zabawy. Warto wspomnieć, że największa impreza tego rodzaju to parada ulicami Kawasaki.


Paryż ma wieżę Eiffela, Nowy Jork drapacze chmur - a Tokio? Oh... wszystko!
Tokio to stolica Japonii położona nad Oceanem Spokojnym na największej wyspie Hosiu. Tradycyjnie przyjmuje się, że miasto dzieli się na 23 dzielnice tzw. okręgi specjalne, które składają się na obszar dawnego miasta Tokio po rozszerzeniu granic w 1932 roku. 
Czy Wy także podczas przeglądania zdjęć prosto z Japonii odnosicie wrażenie, że Tokio jest kopią większości największych miast? Znajdziemy tam Tokio Tower, która dziwnie przypomina paryską wieżę Eiffela, Tokio Bridge wiernie odwzorowujący nam ten na Manhattanie, czy tokijskie ulice kojarzące się z tymi w Nowym Jorku. Nawet London Eye znalazł tu swój japoński odpowiednik! Czy oznacza to, że Japończycy są mało kreatywni? A może zbyt zachłanni i chcą mieć wszystko u siebie, by nie wyjeżdżać poza granicę swojego państwa. Pytań można stawiać sobie naprawdę całą masę i każda pozostawia pewien niesmak na ustach.

"Jingle bell, jingle bell, suzu ga naru"
Japończycy są silnie związani z religią. Głównie wyznaje się tu buddyzm oraz szintoizm, ale w rzeczywistości obie te religie silnie przenikają się nawzajem i uzupełniają. Mówi się, że Japończyk rodzi się szintoistą, a umiera buddystą. Dlaczego? Ponieważ religia szintoistyczna nie dopuszcza obrzędów związanych ze śmiercią. Więc co Japonia ma wspólnego z chrześcijaństwem? 
W 1549 roku, Hiszpan Franciszek Ksawery przybył z zupełnie odległą religią od tych powyższych. Panujący w tym czasie Oda Nabunaga był przychylnie nastawiony do nowego wyznania. Jednak już w 1587 roku, Toyotomi Hideyoshi wydał zakaz wyznawania oraz praktykowania chrześcijaństwa. W roku 1912 chrześcijaństwo zostało zrównane z innymi religiami, jednakże procent jego wyznawców jest naprawdę niewielki. Nie przeszkadza to jednak w bożonarodzeniowym szaleństwie, który dotarł nawet do Japonii. Sympatyczny, czerwony i brodaty grubasek stał się nieodłącznym elementem grudniowych dni na japońskich ulicach, a Japończycy ubierają w domach choinki i obdarowują się świątecznymi prezentami. Także z tej okazji organizuje się różne imprezy (szczególnie te 'klasowe' w szkołach).



- A Ty? Jaki masz silnik? -

Geisha w mini? Czemu nie! Powyższa reklama jest wyjątkowo trafnym przykładem jak komercja wpływa na tradycyjnie postrzeganą Japonię. Mamy piękną kobietę, bardzo skąpo ubraną (starającą się przypominać japoński ideał piękna - geishę) oraz nowoczesność, w postaci samochodu. Swoją drogą, czy tylko mnie irytuje ta reklama? :D

Zachodni rock po japońsku.

Monoral to japoński zespół rockowy, działający od 2001. W skład zespołu wchodzą dwie(!) osoby: wokalista Anisa Shimada oraz basista Ali Morizumi. Debiutowali płytą In Stereo, ale to utwór Kiri zapewnił im sukces, stając się openingiem do znanego anime Ergo Proxy. Warto dodać, że panowie są wykształceni i biegle posługują się japońskim, angielskim, francuskim, a nawet arabskim!
Piosenka Kiri w żadnym stopniu nie przypomina znanej nam japońskiej muzyki - jrock'a! Gdyby nie patrzeć na historię zespołu, założę się, że większość z Was stawiała by na amerykański/brytyjski zespół rockowy. Piękny wokal i bezbłędna angielszczyzna. Więcej takich utworów proszę.


5 komentarzy:

  1. Japończycy są... bardzo specyficzni. Trochę szkoda, że tyle tam teraz Zachodu, ale dla nich to zapewne coś ciekawego, innego, tak jak dla nas Kraj Kwitnącej Wiśni.
    Co do reklamy, mnie też zirytowała.
    A piosenka... Rety, faktycznie nie powiedziałabym, że wykonują ją Japończycy o.o
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż.. to mnie smuci.. szkoda, że tradycja japońska powoli zamiera zwłaszcza w Japonii ;/ Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale... Nobunaga ani Hideyoshji nie byli cesarzami, ten drugi był nawet kampaku, czyli takim kanclerzem dla cesarza, a obaj próbowali zostać szogunami, bo cesarz był wtedy tylko figurą i nie miał realnej władzy.
    Poza tą nieścisłością historyczną, bardzo interesująca notka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie byli. Chodziło mi o wyraz przywódzca, ale pisząc/czytając o 1000 rzeczach na raz, myśli się jedno, a pisze drugie ;) Dziękuje za zwrócenie uwagi (:

      Usuń
  4. Ale w sumie szkoda, że tak się to wszystko miesza. Heloin jest wszędzie, tyle świat wyparł.

    OdpowiedzUsuń

slider