15.9.13

Piękny i bestia - Yamato Nadeshiko.



"Anime o brzydkim kaczątku, które za cholerę nie chce stać się pięknym łabędziem"

Bogata willa na przedmieściach. Lokatorzy to czterech młodzieńców o nieskazitelnej urodzie i wielkim powodzeniu wśród (nie)tylko młodych pań. Chłopcy razem uczęszczają do jeden klasy, co wprawia dziewczęta w jeszcze większą euforię. Po prostu żyć, nie umierać, chciałoby się rzec. Jednakże, aby nie wiedli zbyt sielankowego i idealnego stylu życia, los podkłada im jeszcze jedną niespodziankę. Willa ta należy do niejakiej pani Nakahary, która wciąż podróżuje w poszukiwaniu szczęścia i miłości. To właśnie ona przyjęła pod swoje skrzydła te cztery różne charaktery, które pieszczotliwie nazywają ją 'ciocią' ( co nie zawsze jej się podoba ). Jednak, jak to ktoś kiedyś rzekł: "Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć" i tak jest i w tym przypadku. W skrócie powiedzmy to tak: chłopcy są spłukani, nie nadają się do pracy a od rodziców nie mogą pożyczać. I co człeku zrobić w takim przypadku? Ano, ciocia Nakahara wie najlepiej! Aby nie płacić za czynsz, chłopcy muszą przemienić jej najukochańszą siostrzenicę w damę, na co szybko się godzą, bowiem każdy głupi potrafi to zrobić. Tyle, że ciocia nie wspomniała o jednym, malutkim szczególe...


"Życie ludzkie jest piękne i przelotne, ale też przerażające"

Najmocniejszym i w zasadzie jedynym atutem tej serii są niesamowite postacie. Główna bohaterka to Nakahara Sunako, fanka mroku i wszystkiego z nim związanego, czyli normalnie to, co każdego od razu odrzuca tudzież wywołuje reakcje odwrotne. Jej wstręt do świata rodzi się z dniem, w którym wyznała miłość koledze z klasy. Jak się zapewne domyślacie, chłopak odrzuca te uczucia i na odchodne rzuca jej w twarz słowami: "nienawidzę brzydkich kobiet". Od tego momentu Suanko popada na dno wraz ze wszystkimi swoimi kompleksami. Teraz jej głównym zajęciem stało się przesiadywanie w ciemnym, mrocznym pokoju i studiowanie całej dyskografii horrorów. Porzuca wszystko - ładne ubrania, diety, dbanie o swój wygląd, przez co traci rodzinę, przyjaciół i swoją tożsamość. Zatraca się w swoim świcie, przestała przebywać wśród ludzi a ich brak zastępuje kościotrupem Josephiną, manekinem Hiroshim i Akirą, którzy od tej pory są dla niej najcenniejsi ( doszukując się w źródłach, dowiadujemy się, że znalazła Hiroshiego na śmietniku ). Jej mały i ciasny świat zaczyna stawać do góry nogami, gdy zostaje zmuszona to zamieszkania z czterema 'olśniewającymi kreaturami', na których nie może nawet spojrzeć. 

Pierwszy z nich, Takano Kyohei, blondyn z wiecznie pustym żołądkiem i z jeszcze większą pustką w portfelu. Jego pasją jest konsumpcja wszelakiego rodzaju jedzenia. Warunek jeden: musi być japońskie! Do domu pani Nakahary trafia, gdy postanawia uciec z domu. Chłopak nie wytrzymuje widoku znerwicowanej matki, która wpada w coraz to większy szał po każdym telefonie tudzież dzwonku do domu. A wszystko przez to, że nie wygląda jak ich dziecko a jak jakiś szlachcic z arystokratycznego rodu. Kto by pomyślał, że przystojniak musi wieść tak ciężkie życie... Nakahara, dosłownie, znajduje go na ulicy i postanawia przyjąć go pod swoje piecze. To tam zaprzyjaźnia się z pozostałym trojgiem nadludzko pięknych chłoptasiów: Morii Ranmaru, Oda Takenaga oraz Toujama Yuukinojo. Razem tworzą mieszaninę wybuchową - każdy z nich posiada odmienny charakter. I tak przedstawia ich się: Kyohei, przez swoją agresję i nadpobudliwość, dostał miano 'wędrującego rzeźnika', Takenaga to kujon, Ranmaru playboy zaś Yuukinojo - słodki dzieciak.

"Adam był głupi, Ewa była idiotką, Neandertalczycy to idioci, a DNA jest szurnięte!"


"Yamato Nadeshiko" to anime o fabule epizodycznej. Prawie każdy odcinek jest odrębną historią z życia bohaterów i raczej nic ważnego się w nich nie dzieje. Rzadko które łączą się w jakąś całość. Zazwyczaj są one wyrwane z jakiegoś kontekstu, mamy różne sytuacje w różnym czasie. Jednakże wszystkie sprowadzają się do jednego - przemienienia Sunako w damę. I tylko to zmienia się z odcinka na odcinka. Na naszych oczach możemy dostrzec jej przemianę, która nie jest gwałtowna i nachalna, lecz dzieje się krok po kroczku w swoim tempie. Choć sama uważa się za brzydką, choć w rezultacie tak nie jest, to wszyscy postrzegają ją jak ona samą siebie. To anime uczy nas czegoś bardzo ważnego: jak się przedstawiasz, tak o tobie myślą, czyli sławne: 'jak cię piszą, tak cię widzą'. I nie, żeby jej to jakoś szczególnie przeszkadzało. Przecież to nie jej wina, że urodziła się z taką twarzą.... Dlatego też najczęściej widzimy ją w formie 'super-deformed', jako małą, szarą 'kluchę', która patrzy na wszystko z dołu. Ale to właśnie dzięki pomocy swoich przyjaciół, poznaje świat na nowo. I choć nieświadoma swoich poczynań, jak i własnych uczuć, jest gotowa na różne większe poświęcenia.

Yamato Nadeshiko jest z gatunku shoujo, jednak ja się pokusiłam o dodanie 'parodia', ponieważ uważam, że w 100% można tak o niej mówić. Niby mamy tu dziewczynę otoczoną wianuszkiem pięknych chłopców, ale oni nie zakochują się w niej, ani ona w nich. Nie jest to też żadna piękność, przed którą padają na twarz. Mamy tu Sunako, (nie)zwykłą dziewczynę z horroru! 

Tej serii można zarzucić naprawdę wiele wad. A już chyba największą zbrodnią jest grafika. Ludzie, czy wykonywało ją stado amatorów? Tła się w ogóle nie pokrywają, wyglądają jakby robiło je kilkoro przedszkolaków na zajęciach artystycznych. Postacie są krzywe, jakieś wydłużone i po prostu brzydkie. Praktycznie po obiecanych bishach można się obejść tylko smakiem, a szkoda. Animacja też jest niewypałem, wygląda jakby bohaterzy 'sunęli' a nie chodzili. Muzyka, czyli coś, czemu zawsze poświęcam wielką uwagę. No więc, można ją podzielić na dwie grupy: ta, która jest i ta, której nie ma. Już wyjaśniam. W serii użyte są po prostu jakieś trzaski, brzdęki i huki. Czyli praktycznie jej brak. Natomiast soundtrack jest fenomenalny! Przesłuchałam sobie utwory, które wykonuje Kiyoharu i biję się w pierś, dlaczego oni nie zatrudnili tego gościa do większego angażu?! W serii możemy usłyszeć tylko dwa jego utwory: opening "Slow', oraz I ending 'Carnation'. Dla fanów jrocka to kolejne dobre utworki do przesłuchania:) Mamy jeszcze drugi ending, "Changing" wykonywany przez Bon-Bon Blanco i jest to coś zupełnie innego niż wcześniejsze tytuły. Normalnie zrobiłam obrót o 360 stopni, gdy tylko to usłyszałam! Utwór jest bardzo, ale to bardzo energiczny i optymistyczny. Przyznam wam się szczerze, że słucham go podczas sprzątania pokoju, daje niezłego kopa! Pamiętam, że za pierwszym razem skojarzyła mi się z argentyńską telenowelą.

Yamato... należy do tych anime, które można pokochać lub znienawidzić. Ja stanowczo zaliczam się do tej pierwszej grupy. Historia Sunako bardzo mnie urzekła, może dlatego, że dostrzegam w niej samą siebie...? Jest to jedno z najbardziej absurdalnych serii, jakie miałam niechlubną okazję obejrzeć. YN stanowczo wyłamało się z tego szeregu, a nawet i więcej. Jest tak idiotyczna, że aż fajna i nie wstydzę się tego (choć może powinnam).

Na koniec taki bonusik dla dziewcząt. W środku każdego odcinka, wyskakują nam półnadzy czarnoskórzy mężczyźni i bijąc w gongi tają nam porady ' jak zostać idealną damą', coś jak poradnik z tvn style;)

Komu polecić tę serię? A nikomu nie będę, wystarczy obejrzeć sobie pierwsze odcinki i zobaczyć czy się spodoba czy nie, bo klimat zachowany jest do końca serii. Ja obejrzałam i nie żałuję, spędziłam naprawdę miło czas i świetnie się bawiłam z głupoty bohaterów.

15 komentarzy:

  1. Anime nie oglądałam, ale drame już tak. Jest to jedna z moich ulubionych dram i w zasadzie po Twojej recenzji anime obejrzę na pewno ^-^

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest to, gdzie jest wszędzie ino chibi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Główna bohaterka bardzo często jest przedstawiana w postaci super-deformed, ale do chibi to baaaaaaaaardzo daleko tej serii :D

      Usuń
  3. Jak pani z matmy będzie mocno dawała mi w pióra to na rozluźnienie będę oglądać. XD Świetna recenzja! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też? :D
      Ja mam właśnie zadanych ponad 60 zadań, ale nie było mnie przez calusieńki tydzień w szkole z powodu choroby to nawet nie dopytywałam się o pracę domową, a tu teraz taki zonk :D Jakoś się ją urobi :D

      Usuń
  4. Trochę chyba przypomina dramę "Perfect Girl Evolution" czy jakoś tak to leciało ... Chyba, bo póki co nie oglądałam ani tego ani tego, ale za pewne się kiedyś zabiorę ^ ^ Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo drama to adaptacja mangi. Zresztą recenzja jest na blogu (:

      Usuń
  5. Ja może nie użyje takich mocnych słów jak "pokochałam tę serię", ale bardzo dobrze mi się ją oglądało, była zabawna a bohaterowie sympatyczni. Fakt faktem ludzie często narzekają na grafikę w przypadku tego anime i nie ma się co dziwić, ale ja jestem typem, który nie bardzo się nią przejmuje, więc nie miałam na co psioczyć. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ogóle masz na blogu naszą polską wersję openingu do Shaman Kinga. Awwwwww <3 *dopiero teraz zauważyła*

      Usuń
  6. Mi się Yamato bardzo podobało C: tak samo jak drama, a dramą to jestem już w ogóle w niebo wzięta. Grafika mnie tylko strasznie w anime wnerwiała C:

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałam jeszcze ani anime ani też dramy, przymierzam się jednak do obejrzenia tych dwóch rzeczy. Nie lubię shoujo, ale Yamato nadeshiko po opisie fabuły nie wygląda mi na takie schematyczne romansidełko, więc tym bardziej się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaintrygowałaś mnie, zwłaszcza główną bohaterką. Na sto procent zapoznam się z mangą, z anime raczej nie z powodu braku czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam do czynienia z YN w trudnych dla mnie czasach, gdzie główna bohaterka baaaardzo mnie przypominała. W sumie dzięki temu pokonałam niektóre moje kompleksy, bo po prostu zaczelam się z nich smiac (:
      Mangę przeczytalam tylko kilka pierwszych rozdziałów, pierwsze co się rzuca to tragiczna kreska, ale z czasem idzie się przyzwyczaić do niej (:

      Usuń
    2. Temat kompleksów nie jest mi obcy :) Nie wstydzę się przyznać, że to właśnie dzięki anime\mangom udało mi się pójść naprzód i ciągle udaje :) Sama mam takie tytuły jak dla Ciebie jest Yamato :)

      Ech, chyba uda mi się przetrwać tą tragiczną kreskę. Nie z takimi miało się do czynienia! Whuaha! ;)

      Usuń

slider