1.9.13

Kawaler miecza.


Le Chevalier d'Éon
XVIII wieczna Francja u schyłku rządów Ludwika XV. Czasy, w których królewski Wersal świeci swoją dostojnością i przepychem, u szczytu najwyższej mu chwały. Niestety nadchodzą złe czasy i w paryskiej krainie zaczynają się dziwne porwania młodych kobiet, które powracają w rodzime strony jako krwiożercze i bezmyślne bestie. Młody rycerz Ludwika XV - d'Eon de Beaumont - staje w szeregi specjalnej policji, by dowiedzieć się kto stoi odpowiedzialny za te incydenty. Pewnego dnia, wody Sekwany wyrzucają na brzeg tajemniczą trumnę z krwawym napisem Psalmy na wieku i młodą nieboszczką wewnątrz. Zmarłą okazuje się być Lia de Beaumont - szlachcianka, a zarazem siostra głównego bohatera.  d'Eon jest przekonany, że śmierć Lii jest powiązana z tajemnicą, nad którą właśnie pracuje. Wkrótce jego grupa zostaje rozbita, a sam uchodzi z życiem dzięki interwencji przepełnionego gniewem ducha Lii. Trafiając na ślad międzynarodowego spisku, młodzieniec dołącza do tajnej grupy Le Secret de Roi - bezpośrednio podporządkowanej samemu królowi. Motywowany lojalnością i chęcią zemsty na oprawcach porzuca dwór i wraz z najbliższymi kompanami wyrusza w dalekie carskie dwory Rosji i królewskie Wielkiej Brytanii. 

Za wysoki poziom tej serii odpowiadają producenci takiej serii jak Blood+, któremu spokojnie może dorównywać. Były już serie związane z historią, ale tym razem akcja zostaje umieszczona w odległej Francji, która nijak się ma do japońskich realiów. Producenci trochę się pobawili i stworzyli coś naprawdę niesamowitego. Wartką i pełną zwrotów akcję o skomplikowanej, wielowątkowej fabule zgrabnie umieścili w tle historycznym, który dopełnia i pogłębia enigmatyczność serii. Połączenie historii z fikcją oraz siłami nadprzyrodzonymi okazał się strzałem w dziesiątkę. Trafiłam na tę serię przypadkiem i nie sądziłam by mnie zachęciła - znając mój wstręt do historii - ale widząc cenę niecałych pięćdziesięciu złotych postanowiłam kupić. Przy kasie okazało się, że anime kosztuje grubo ponad sto złotych, ale miły pan powiedział, że skoro przy metkowano taką cenę to musi mi za taką sprzedać. Więc z ogromnym uśmiechem na twarzy dałam mu pięć dyszek i wiedziałam, że przy takim szczęściu seria musi być jednak dobra! A było to ponad dwa lata temu i niestety od tamtej pory było ciężko dostać jakiekolwiek anime, które jest w całości. 

Za pierwowzór tej serii posłużyła powieść Tow Ubukaty, którego zresztą zatrudniono przy produkcji. Sam główny bohater wzorowany jest na francuskim szlachcicu Charles­‑Geneviève­‑Louis­‑Auguste­‑André­‑Timothée Éon de Beaumont, który większość swojego żywota spędził jako kobieta. Oprócz tego przez anime przejdzie parada znanych postaci historycznych, co jeszcze bardziej ciekawi widza, gdyż może ujrzeć tych, o których uczył się na lekcjach historii. I zawsze można się pochwalić, że widziało się animowanego Ludwika XV :D 


Po raz pierwszy nie da się nic więcej powiedzieć na temat postaci, czy fabuły, ponieważ musiałabym non stop spoilerować, a to nie jest przyjemne i nikt tego nie lubi. Na pewno zaręczam, że warto rzucić na to okiem. Czeka nas wspaniała przygoda po wielu krajach, poznamy nowych ludzi, inne obyczaje. Odczujemy mnóstwo emocji, od dreszczu aż po szeroki uśmiech. 

Za to wiele można powiedzieć o audio wizualizacji. I tu kolejne zaskoczenie! Czysty majstersztyk, pięknie i solidnie wykonana seria. Za ścieżkę dźwiękową odpowiada Michiru Oshimie, która odwaliła kawał dobrej roboty. Utwory są bardzo klimatyczne, co potęguje atrakcyjność serii. Wszystkie są doskonale wkomponowane w historię, więc odczuwa się większą przyjemność z oglądania anime. Kawaler Miecza posiada jeden z najpiękniejszych openingów i endingów. Polecam przesłuchać, gdyż powala na kolana (: 
Jeśli chodzi o grafikę to zwyczajnie nokautuje konkurencję. Twórcy zastosowali tu efekt 3D, który miażdży! Oprócz tego kreacja bohaterów, jak i przedstawiony świat w stu procentach oddaje ducha epoki. Przepiękne tła, szczegółowość zdobień to istny kunszt dla widza. 


Jeśli jesteście żądni silnych wrażeń to Kawaler miecza Wam ich dostarczy. Anime jest dosyć ciężkie w odbiorze, potęguje to alchemiczny charakter chociażby recytowania Psalmów przez członków bractwa, który ociera się wręcz o okultyzm. Jeśli Wam to nie przeszkadza to śmiało sięgajcie po ten tytuł. Historia o lojalności, zemście, wyrzeczeniach, ale przede wszystkim o przygodzie spod szpady, z nutą magii i fantastyki. I warto dodać, że nie ma tu ani grama fan serwisu.  
Polecam! 


4 komentarze:

  1. Aż mi się z Lady Oscar skojarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od paru lat mam na oku ten tytuł, ale tak jak Ty mam wstręt do historii i to mnie odrzucało od tej serii, ale widzę, że chyba jednak warto się skusić. xD Co do op i ed to ładne są, ale osobiście za wybitne ich nie uważam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś, ale jestem ciekawa czy znajdę anime w internecie xD Miałaś wielkie szczęście, że kupiłaś je po takiej obniżce ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  4. chciałam to kupić, ale strasznie gryzłam się z kreską. potem kupiłam Karas i kreska mi już nie przeszkadzała. Ostatnio wróciłam do oglądania anime, niedługo kończę zakręconą serię, którą na pewno zrecenzuję za kilka dni. A Kawalera Miecza z przyjemnościa zobaczę ;]

    OdpowiedzUsuń

slider