26.8.13

W pogoni za muzyką - BECK!


"Muzyka... mogła by do pewnego stopnia istnieć, gdyby nawet nie było w ogóle świata", tak mniej-więcej brzmią słowa Artura Schopenhauer'a. Dla jednych 'muzyka' jest sposobem na dobrą i udaną zabawę, dla innych zaś - uczuciami, emocjami, jedyną prawdą - po prostu całym życiem. Kiedy jesteśmy smutni, przygnębieni, w domowych głośnikach wybrzmiewają ckliwe ballady, gdy nie możemy się posiąść ze szczęścia, towarzyszą nam energiczne utwory. Tak więc 'muzyka' jest czymś więcej, niż tylko melodią. Niekiedy może odmienić nasze życie...!
BECK! live action

Minami Maho (Kutsuna Shiori) wraca do Japonii. Jej brat, Minami Ryusuke (Mizushima Hiro) jest utalentowanym, młodym gitarzystą, który podczas akcji ratunkowej psa poznaje pewnego wątłego chłopaka (Sato Takeru). Jak się okazuje, Yukio Tanaka, zwany przez wszystkich "Koyuki" jest ofiarą drwin swoich szkolnych kolegów. Jak sam twierdzi, jego życie jest 'nudne', ale po spotkaniu na swej drodze Ryusuke następuje zwrot o 180 stopni! To on wszczepił w niego miłość do gry na gitarze, która z czasem pochłania cały jego czas. Pewnego dnia, gdy na szkolnym dachu spotyka swoich oprawców, podarowana przez Minami'ego gitara zostaje poważnie uszkodzona. Chłopak zrobi wszystko, aby ją naprawić, więc godzi się na pracę dorywczą u pewnego mężczyzny, który jest miłośnikiem tych instrumentów. Parę miesięcy później wraz z Saku (Nakamura Aoi) oraz ze zdolnością gry, dołącza do zespołu BECK, w którego skład wchodzi Ryusuke, Taira (Mukai Osamu) i Chiba (Kiritani Kenta). Ale nikt nie powiedział, że droga do sławy okaże się tak trudna i... niebezpieczna... 

Koyuki, po spotkaniu Minami'ego, staje się zupełnie innym człowiekiem. Na początku poznajemy go jako skromnego, płochliwego i mocno odizolowanego chłopaka, który staje się klasową ofiarą losu. Wszyscy nim pomiatają, jest na każde ich skinienie palca. Sam nie potrafi nic z tym zrobić, więc godzi się z taką etykietką 'nudziarza'. Zaprzyjaźniając się z Ryusuke zaczyna się buntować. Nagle odzywa się jego wewnętrzne 'ja', które tak na prawdę nie chce tak dalej żyć. Mimo przeciwności losu udaje mu się zdobyć sojusznika w postaci Saku, któremu bardzo zaimponowała jego postawa. W następstwach jest już jednym z członków BECK i tam dalej odkrywa kim tak naprawdę jest. Wraz z rodzącym się uczuciem do Maho, w jego sercu zagościły (nareszcie) jakieś uczucia. Tak, jest wątek miłosny, ale nie jest on nachalny. Mogłabym śmiało rzec, że jest bardzo subtelny. Koyuki zaczyna czuć muzykę, którą za wszelką cenę chce przelać na papier i dzielić się z innymi. To dzięki niemu, jego wspaniałej osobie, zespół zdobywa coraz większą rzeszę fanów. Efektem tego jest niesamowity utwór "Moon Beams", który chwyci melodycznością i interesującym tekstem.

Ta dramka była przeze mnie najbardziej wyczekiwaną w roku 2010. Jako fanka mangi oraz anime nie mogłam się jeszcze bardziej doczekać premiery. Pierwsze screen'y, trailery aż w końcu pojawienie się soundtracku, o którym nieco później. Wszystko to powodowało, że byłam coraz bardziej podekscytowana premierą. Wystarczy chociażby rzut okiem na obsadę: Mizushima ("Tokyo dogs", "HanaKimi"), Sato ("Ryoma den") czy Nakamura ("Koizora"), powoduje, że na buźce mimowolnie pojawia się uśmieszek. W szczególności jeśli chodzi o dwóch pierwszych panów, których miałam już zaszczyt ujrzeć w dramie "Mei chan no shitsuji", gdzie już zaprezentowali się naprawdę interesująco. To są naprawdę bardzo dobrzy aktorzy, którzy potrafili zaprezentować się z różnych stron i wpasować się w grane postaci. Na wyróżnienie zasługuje Mizushima, którego nawiasem mówiąc jestem fanką. Obejrzałam z nim wiele produkcji, od nisko budżetówek do naprawdę dobrych filmów! Za każdym razem pokazał mi coś innego i właśnie to świadczy, że jest świetnym aktorem. Ale wracając do tematu. Mizushima jako Ryusuke jest wręcz fenomenalny, zarówno wyglądem jak i zachowaniem przypomina rasowego melomana. Warto dodać, że jego angielski jest na bardzo wysokim poziomie, nie jest to jakiś łamany tzw. 'ingrisz', przez co cała produkcja nabiera wyższego poziomu. 

Do tego filmu aktorzy musieli się solidnie przygotować, m.in zaliczyli kurs grania na instrumentach oraz kilka lekcji śpiewu. Praca ta była bardzo owocna, bo wszystko wyszło naturalnie i profesjonalnie. 

A skoro już o tym mowa, to czas zakończyć to, o czym co chwilę wspominam, a mianowicie muzyka. Piosenką przewodnią jest "Evolution" z mocnym wokalem Chiby i ciekawą grą gitar. Co do reszty utworów... Niestety, to jedyna wada całej dramy. Jednak jest ona tak brutalna, ze nie da się tego przeoczyć. Chodzi o to, że gdy dochodzi do utworów śpiewanych przez Koyuki'ego, zanika wokal. Tak, to taki chamski zabieg producentów, który pozwala nam cieszyć się jedynie melodią. Ale... nie samym chlebem człowiek żyje. Starałam się w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć, dlaczego tak postąpili, bo nie widzę przeszkód w podstawieniu innego wokalu... Widocznie tak już miało być, nad czym ubolewam. Dla rekompensaty dodam tyle, że wszystkie piosenki ( z wokalem ), odnajdziemy na soundtracku, który można sobie łatwo znaleźć chociażby za pomocą serwisu youtube.com Szczerze polecam, bo to naprawdę dobre kompozycje. 

A wracając jeszcze do fabuły to w dramie będzie jeszcze konkurencyjny zespół, który wiele namiesza, postawi naszych bohaterów w trudnej do rozwiązania zagadki a przede wszystkim - wystawi na próbę. Jak już sami zauważyliście, BECK doczepiony jest do gatunku dramat, ponieważ nie obędzie się bez intryg a nawet spotkań z gangsterami. Zakończę na tym, ponieważ zdradziłabym Wam stanowczo zbyt wiele. Jeśli ciekawi Was, jaka jest droga do sławy, musicie obejrzeć ten film! A nóż i w Waszych sercach narodzi się nowa miłość i spojrzycie na muzykę z innej perspektywy :)

ZWIASTUN



13 komentarzy:

  1. Hm, tytuł zupełnie mi nieznany, ale ja jeszcze raz powtórzyć muszę, że chyba nigdy nie przekonam się do dram ;___; No nie wiem, jakoś tak, nic do tej pory mocno mnie nie zainteresowało. Może polecisz coś Budyniu? Mając na uwadze oczywiście, że jestem wybredna i nie strawię żadnego przesłodzonego romansu szkolnego. Chociaż z tego co widze, może to właśnie Beck mnie ostatecznie przeciągnie na "dobrą stronę mocy", opis całkiem interesujący.

    PS Fajowy szablon. Zdradzisz jak udało Ci się ustawić taki kolorowy pasek w tle gadżetów (ah, to moje profesjonalne słownictwo ^^") i takie fajne karty? Ja przeszukałam prawie całe internety i nic nie znalazłam, ugh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jakie gatunki lubisz (: BECK również dobry jest jako anime, ale to na dłuższe oglądanie. Ostatnio recenzowałam Chihayafuru, nie ma tam żadnych romansów szkolnych (:

      A nie potrzebnie, bo wszystko masz gotowe w bloggerze (: Najzwyczajniej w świecie, gdy wchodzisz w ustawieniach w dział 'szablon', a następnie 'dostosuj' masz tam szerokie pole do popisu i zabawy :D
      A te kolory sobie zmieniasz w 'zaawansowane'.

      Usuń
    2. Kurcze, czemu ja tego nie mogę znaleźć???? D: Znaczy oczywiście wiem jak dostosować szablon, ale tego tła nie no i karty wyglądają u mnie jakoś zupełnie inaczej.

      Usuń
    3. Hmmm... http://imageshack.us/a/img713/8421/qhty.png <- takie coś powinno się wyświetlić.

      Usuń
  2. Nie oszukujesz mnie?! Naprawdę naprawdę jest wokal na youtube?! Oczywiście, że BECK oglądałam - ba! Oglądałam 3 razy i co jakiś czas wracam do tego filmu, ale brak glosu Sato ... no to naprawdę boli. Chociaż sama muzyka to prawdziwy majstersztyk! Wyprzedziłaś mnie z tą recenzją ;] Piszę ją od kilku dobrych miesięcy i dalej jestem na wstępie. Czasami są po prostu takie produkcje, o których nie wiadomo co powiedzieć, są takie świetne. Bardzo dobra gra aktorska. Wspaniali bohaterowie - Matko jak ja pokochałam Chibę ^^ Taki fajny świr z niego jest.

    A Mizushima naprawdę engliszem mnie zaskoczył nie mało xD Szczególnie na samym początku kiedy był moment z Beck'iem i tą drabiną ^^. Byłam z niego taaaka dumna! Sato początkowo był bez wyrazu, ale taką miał postać. potem to już cód miód i orzeszki. Sato niesamowicie dobrze pasuje do takich ról, głównie ze względu na swój spokojny i cichy głos kiedy mówi. Mogłabym go słuchać godzinami, tak jak Takahashi Yu.

    Dziwię się, że nie wspomniałaś o Mukai Osamu! Również zaskakująco dobry aktor który z każdą produkcją zaskakuje i wyrabia się jeszcze lepiej. Tutaj miał małą dość rolę, ale ramionka pokazał ^^

    Kurczę, zrecenzowałaś jeden z moich najlepszych japońskich filmów muzycznych i słowotoku dostałam. Kończę, bo nie wyrobię ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BECK również oglądałam x>3 razy. Bardzo bardzo udany film, jeden z najlepszych. Od pierwszych sekund wciąga na maksa. Pierwszorzędna muzyka, niegorsza obsada, a w dodatku podciągnięty angielski. Kocham :D
      Chiba był osom!

      W ogóle teraz się zorientowałam, że opublikowałam wybrakowaną recenzję.. ta dobra jest w moim komputerze. Ale trudno. Najważniejsze jest (:

      Usuń
  3. Anime chyba zawsze będzie lepsze od live action z tego co wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anime może i być lepsze, ale nie zastąpi świetnej obsady ;]

      Usuń
    2. Anime jest prawie bezbłędne, ale drama to jego godny odpowiednik (:

      Usuń
  4. Dosłuchałam OST na youtubie i jestem mile zaskoczona. Ostatecznie zaczęłam rozumieć czemu scenarzyści tak nas skrzywdzili nie pokazując głosu Sato. Jak pisałam wcześniej Sato ma śliczny głos, ale delikatny i czysty. Nie pokazując jego faktycznego głosu, wykazali tajemniczość. Ostatecznie kto z widzów nie zastanawiał się jaki ten gościu miał głos że wszystki wokół tak zszokował? Musiał być niasmowity, szokujący. A okazuje się, że Sato miał zwyczajny ładny głos, nie na miarę super-wow. Więc ostatecznie owładnięto wszystko tajemnicą xD Trochę lepiej czuję się z tym wyjaśnieniem. Mniej oszukana ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, tak miało być, coś w rodzaju niesamowitego/nie do opisania/wyjątkowego/magicznego głosu, który każdy sobie stwarzał w swoim umyśle.
      Mnie to na tyle nie przeszkadzało, że sama muzyka była świetna! Cudne partie gitarowe i przewodnie "Evolution" miażdży! Genialny utwór (:

      Usuń
  5. Niezły film, oglądałam :) Za to anime i manga są dopiero przede mną. A jeszcze co do filmu, to trochę przeszkadzał mi ten brak wokalu Koyukiego ^^' No ale najwidoczniej nie można mieć wszystkiego :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam, choć strasznie denerwowało mnie to zanikanie wokalu -.- Przez cały film liczyłam, że wreszcie usłyszę Koyukiego śpiewającego tym swoim zapierającym dech w widowni wokalu, a tu co? Nic, a kiedy postanowiłam poszukać oryginału w internecie okazało się, że to wcale nic specjalnego, przez co moje zdanie o BECK trochę się pogorszyło.. Ale spokojnie, nadrabia wszystko Mizushima, którego uwielbiam ^ ^ Mukai Osamu i Kiritani Kenta wykonali kawał dobrej roboty ^ ^ Ech, recenzujesz przede mną wszystkie tytuły, które sama mam zamiar recenzować >,< Haha, nic nie szkodzi, fajnie że mogę poznać zdanie innych na ten temat ^ ^ Osobiście mangi ani anime jeszcze nie czytałam ani oglądałam, więc wszystko przede mną ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń

slider