21.8.13

Rodzic na pół etatu - Zenkai Girl.

Zenkai Girl
全開ガール

              
          Ayukawa Wakaba (Aragaki Yui "Smile") to dwudziestoczteroletnia początkująca prawniczka, która ma jedno wielkie marzenie - odnieść wielki sukces w Nowym Jorku! Jest bardzo ambitną młodą kobietą, której nic, a już szczególnie nikt nie może stanąć na drodze. W życiu kieruje się rozumem, odrzucając na bok własne uczucia, których nawiasem mówiąc, dawno się wyzbyła. Ayukawa ma jedną zasadę: wszystko zrobić do końca, nie poddając się w połowie drogi. Poznajemy ją w trakcie wywiadu, który okazuje się być niemiłą niespodzianką dla wszystkich zgromadzonych, bowiem firma, w której pracowała - splajtowała. Dziewczyna wybiega więc w połowie przemówienia, w pięknym, czerwonym kimonie i trafia do pociągu, w którym to poznajemy drugiego bohatera, Yamadę Sotę (Nishikido Ryo "1 litre no namida"). Niestety nie wywierają na sobie najlepszego pierwszego wrażenia. Wakaba cytuje mu prawne artykuły dotyczące molestowania w miejscu publicznym. Przerażony chłopak niechcący opuszcza swoją torbę, z której wypadają pieluszki, butelka do mleka oraz... sztuczne piersi. Uważając go za zboczeńca, wylewa na niego zimny kubeł wody w postaci kolejnych aktów, a następnie wychodzi, zostawiając chłopaka w niezręcznej sytuacji pośród rozjuszonych pasażerów. Słodziutka...

art. 219 - kto nie zaznał miłości ni razu, ten...

  Wakaba udaje się do szefowej wielkiej i znaczącej w świecie korporacji, Sakuragawy Shoko (Yakushimaru Hiroko "1 litre no namida") aby ta ją zatrudniła. Sakuragawa zgadza się przyjąć ją na okres próbny, na którym to daje jej pod opiekę swoją pięcioletnią córkę Hinatę (Tani Kanon). Ayukawa niechętnie zgadza się zająć dziewczynką, która charakterkiem dobrze przypomina swoją nową opiekunkę.
Pewnego dnia, gdy zaprowadza swoją podopieczną do przedszkola, na drodze staje jej nie kto inny jak pociągowy zboczeniec, którego zgrabnie przezwała "stonogą". Okazuje się, że jest rozwodnikiem, który opiekuje się pięcioletnim Emitaro (Takagi Serai), ponieważ jego matka go zostawiła. Pitaro (przezwisko chłopca) traktuje Sotę jak własnego ojca, chociaż nie łączą ich żadne więzy krwi.
Wakaba dołącza do systemu opieki nad dziećmi, do którego należy Yamada oraz jego trzech znajomych, również samotnych ojców. System ten polega na tym, że każdy z członków grupy co jakiś czas ma opiekować się gromadką dzieciaków, aby inni rodzice w tym momencie mieli spokojną głowę. Jak się później okazuje, okiełznać grupkę pięciolatków to nie lada wyzwanie, z którym trzeba dać jakoś sobie radę. Ale co, kiedy opiekę ma sprawować osoba, która nienawidzi dzieci?

art. 220 - bo do opieki nad dziećmi trzeba dwojga...

Zachowanie Wakaby początkowo jest dla nas bardzo kontrowersyjne, bowiem nie robi najlepszego wrażenia. Jest egoistyczna, nie obchodzi ją nic poza sobą, ma totalnie wszystko gdzieś. Na pierwszym miejscu stawia siebie, dopiero później każdego innego. Jednak z czasem staje się dla nas całkowicie zrozumiałe. Ayukawa pochodzi z bardzo biednej rodziny. Szybko straciła matkę, więc zajmował się nią tylko ojciec. Mieszkali bardzo skromnie w czymś, co bardziej przypomina szopę niźli domek. Ojciec wpakował się w wielkie długi, które odbiły się na całej jego rodzinie, w tym także dla młodziutkiej Wakaby. Mężczyźni, od których pożyczył pieniądze, nie dawali jej spokoju i za każdym razem wyłudzali spłatę. Pewnego dnia, dziewczynka przeciwstawiła się im i zacytowała prawa, którymi oni dysponują. To właśnie od tej pory tak zainteresowała się tą dziedziną. Była pilną uczennicą, zdawała na najlepszej uczelni, z której wyszła z najwyższym wynikiem. Postawiła sobie cel, do którego bezwzględnie dążyła.

Z drugiej strony mamy postać Soty, także pochodzi z biednej rodziny, stracił wcześnie obojga rodziców, a zajmowała się nim tylko babcia, jednak on wybrał zupełnie inne wartości. To miły, uczynny i bardzo łatwowierny mężczyzna. Można tu też dodać kochliwy, bo był też nawet żonaty, ale żaden z jego związków nie należał do udanych. To właśnie z jednego z tych nieudanych związków pozostał mu Pitaro, którym opiekował się jak synem. Historia opowiadająca o matce chłopca jest co najmniej dziwna, ponieważ jaka matka zostawiłaby obcemu facetowi swojego syna, aby ta mogła robić karierę za granicą? No cóż, to już pozostawię bez komentarza. Sota, dla wychowania Pitaro, porzuca pracę w bardzo prestiżowej, francuskiej restauracji, która mogła mu otworzyć drzwi na wielki świat i biznes. W zamian za to, zatrudnia się w skromnej restauracyjce w wyjątkowo paskudnej okolicy. A dodać trzeba, że dania wychodzące spod jego noża są niesamowicie smaczne! Ma bardzo dobry kontakt z dziećmi, które go po prostu uwielbiają. Zresztą gdybym ja była pięciolatką też bym nie mogła go nie uwielbiać ( z drugiej strony mam osiemnaście, a i tak nie mogę się nań napatrzeć ^^).


Wydało się! "Zenkai girl" postanowiłam obejrzeć widząc w obsadzie pana Ryo. Tak, tak... tak samo jak w przypadku "Yamato Nadeshiko" mam słabość do przystojnych Japończyków, którzy wyglądają jak nieco brzydka kobieta. Stokroć lepiej spodobał mi się jako niewinny Sota, niźli Asou w znanym "1 litre no namida". To pewnie dlatego, że był tu wyjątkowo uroczy i łamał damskie serduszka swoim uśmiechem czy wzrokiem a'la spaniel. Uwierzcie mi, ale miałam ochotę wejść w ten komputer i mocno go przytulić (ja to napisałam?!). Złamał mnie swoją grą, na tyle, że mogłabym zacząć należeć do jego fanclubu. Ale, że samym chlebem człowiek nie żyje, mamy tu też arogancką Ayukawę, której nie jeden marzyłby aby walnąć jej w łeb. 
Muszę powiedzieć, że wyjątkowo nie przyczepię się do gry aktorskiej! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jak na serial made in Japan, jest to naprawdę dobrze zrobione. I nawet gra młodych jest ciekawa, np. z początku postać Hinaty jest nieco naciągana, to jednak z czasem zachowuje się jak na zwykłą pięciolatkę przystało. Natomiast jestem mocno zachwycona grą Takagiego. Możecie być ze mnie dumni, ale jakbym miała mieć takiego synka jak Pitaro, to nie mam nic przeciwko temu. 

Drama ta głównie dotyczy uczucia pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów. Jednakże mamy tu wiele wątków pobocznych jak wychowanie dzieci, praca w wielkiej korporacji, a także skutki popełnionych błędów rodziców, bo przecież Wakaba stała się okropną dorosłą przez niezbyt udane dzieciństwo. A, no i jak na romans przystało, nie zabraknie tu intryg miłosnych. Do akcji wejdą dwie osoby z kancelarii prawnej Samejima Sakuragawy. 


Ciekawą bohaterką jest Hinata. Jak się okazuje, wśród wszystkich zabawek, pięknych ubrań, dziewczynka czuje się bardzo samotna. W sumie jest to zrozumiałe, bo matka nie poświęca jej uwagi a spędzany razem czas jest mocno okrojony. Sakuragawa praktycznie nie zauważa problemu i dalej zajmuje się firmą, która jest dla niej najważniejsza. Dziewczynka akceptuje taki stan rzeczy, jednakże głęboko w sercu jest temu przeciwna i chciałaby mieć matkę na wyłączność. To właśnie to powoduje, że otwiera się dla Ayukawy, z którą początkowo nie miała łatwo. Jak już wspomniałam wcześniej, Hinata zachowuje się jak księżniczka, co chwilę odgarnia swoje długie włosy, marudzi i wymądrza się. Jednak z czasem rozkleja się i wypływają na wierzch wszystkie jej uczucia. Głębokim uczuciem darzy Pitaro, z którym uwielbia spędzać czas. To początek pięknej miłości, która może stać się czymś naprawdę pięknym. 

Piosenką przewodnią dramy jest "Every little thing" w wykonaniu Ai ga Aru. Wprawdzie to nie moje klimaty, ale utwór jest bardzo pogodny i niezwykle ciepły. Fanom jpopu zapewne się spodoba. Warto sobie ją przesłuchać, humor od razu się człowiekowi poprawia. Natomiast dla fanów muzycznej twórczości Nishikido odsyłam do przesłuchania endingu "Tsubasa ni koi" boysbanu Kanjani8. Również piosenka miła dla ucha, z jeszcze milszymi panami w tle (a Budyń znów o jednym ^^). 


Kilka słów na koniec. Jestem doprawdy oczarowana tą dramką. Jeśli znalazłabym chwilę wolnego czasu to z miłą chęcią obejrzałabym ponownie. Jest wiele komedii romantycznych, jednakże "Zenkai girl" ma w sobie to coś, czego nie mają inne i w moim odczuciu jest to bardzo ciekawa pozycja na długie wieczory. Myślę, że spodoba się niemalże każdej dziewczynie. I choć po obejrzeniu można mieć mieszane zdanie, to jednak każdy znajdzie jakieś ciepłe słowa na jej temat. Byłabym skłonna do dania dziesiątki, ale tego nie zrobię ze względu na koszmarne zakończenie, które zamiast rozładować końcowe napięcie, stawia widza w jeszcze większym oszołomieniu i dezorientacji. No i czuję niewielki niedosyt...

13 komentarzy:

  1. Z chęcią obejrzę. ^^ (już nawet sobie włączyłam ^^)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, jak czytam te recenzje to czuję się jakaś wadliwa, bo nie lubię dram :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhyh, początkowo też ich nie lubiłam (:
      Nie oglądam ich w hurtowych ilościach, ale od czasu do czasu rzucę okiem na coś. A czasem są bardzo fajne (:

      Usuń
  3. Najbardziej na świecie nienawidzę niedosytu na koniec dram. Oh, jak ja tego nienawidzę! A Nishikado ... Nigdy nie robił na mnie super wrażenia, jego gra w Namida była trochę bardziej niż wątpliwa, ale ogółem nic do niego nie mam, bo za mało obejrzałam produkcji z jego udziałem, do których z resztą mnie nie ciągnie.

    Z Aragaki Yui mam mieszane uczucia. Jedne z jej bohaterek są takie, a drugie takie. Raz gra tak, raz inaczej. Niby nie mam się do czego przyczepić, ale do mojej ulubionej japońskiej aktorki to jej jeszcze dość daleko.

    Ciekawa jestem dziecięcych aktorów. O ile w koreańskich produkcjach zwykle dają radę i grają zaskakująco lepiej od dorosłych o tyle w japońskich ... sama nie wiem.

    Pierwsze poznanie widzę bardzo fajnie się zapowiada ^^ Lubię takie okrutne zderzenia z rzeczywistością, później przynajmniej wiadomo na czym się stoi. Głowna bohaterka wydaje się być ciekawą postacią i chyba to jedyne przekonuje mnie do obejrzenia Zenkai Girl, którą miałam obejrzeć już chyba z trzy lata temu.

    Mam tylko nadzieję, ze Nishikado nie gra żadnej mimozy bo od takich ról uciekam z głośnym krzykiem gdzie z drzewa cytrynowego spadają brzoskwinie! Ach, te koreańskie przysłowia ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja jak zawsze widzę konkretny komentarz xD

      Usuń
    2. I bardzo dobrze, bo takie konstruktywne są najlepsze :D
      Niestety z mimozy coś ma, ale z czasem nieco się zmienia. Chociaż taka lepka dupa z niego jest - ciepłe kluchy :D Mnie w Namidzie również nie zachwycił. Jedynie (szczerze) lubiłam się na niego pogapić.

      Możesz sobie obejrzeć chociażby pierwszy odcinek, by uświadczyć się, czy się spodoba (:

      Usuń
  4. Słyszałam o tej dramie, ale jakoś nigdy się za nią zabrałam. Jednak po Twojej recenzji z chęcią ją sobie obejrzę ^-^

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, raczej za szybko tego nie ruszę.. Fabuła mnie nie porwała ;/ Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehhh, zakończenia. Zawsze je spierdzielą C: jest naprawdę mało dram i anime z super zakończeniami. Mnie tam opis porwał *____* chcę to obejrzeć~!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapewne nie obejrzę. Długo próbowałam jakoś oswoić się z dramami, ostatecznie nic z tego nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od jakiegoś czasu chciałam to obejrzeć, a po tej recenzji pragnienie wzrosło. No ale póki co nie ma szans, brak czasu ;_;

    OdpowiedzUsuń

slider