15.8.13

O kocie, który jeździ koleją - Szept Serca.

Uwaga - recenzja zawiera spoilery
Shizuku to czternastoletnia dziewczynka, której największą pasją są książki. Cały swój czas poświęca na pisaniu, tłumaczeniu obcojęzycznych tekstów piosenek i czytaniu, czytaniu, czytaniu! Niestety staję się to coraz bardziej trudne do wykonania, mieszkając z matką studentką, siostrą, która myśli o wyprowadzce oraz małomównym ojcem bibliotekarzem. Coraz więcej obowiązków domowych spływa na dziewczynkę, lecz mimo to nie próżnuje i zagląda do biblioteki. Jej pasja pogłębia się jeszcze bardziej, gdy odnajduje na kartach tajemnicze imię Seiji, które ją niezmiernie intryguje. Kim jest chłopiec, który czyta te same książki co ona? Czy jest jej pokrewną duszą?

Pewnego słonecznego dnia Shizuku dostaje zadanie by zanieś ojcu jedzenie do pracy. Jadąc pociągiem, ku jej zdziwieniu na sąsiednie siedzenie wskakuje mocno okrągły kocur, który wysiada dokładnie na tym samym przystanku! Czy to zwykły zbieg okoliczności? Dziewczynka wcielając się w Alicję, która podążyła za Białym Królikiem postanawia iść za kotem i zobaczyć, dokąd ją doprowadzi. Tym samym droga doprowadziła ją do starego antykwariatu pełnego niesamowitych antyków. Shizuku oczarowana tym miejscem zauważa dostojnego kota Barona, którego zielone oczy lśnią milionem diamencików, gdy tylko zwróci się w stronę słońca. Tu spotyka przesympatycznego staruszka, a zarazem właściciela, ale także dziwnie znajomego chłopca. Odtąd zaczyna się prawdziwie czarująca przygoda! 

Shizuku początkowo przypomina znaną i uwielbianą Anię Shirley z Zielonego Wzgórza, która zatapia się w swoich marzeniach, poddając rzeczywistość swojej fantazji. Ma również podobny stosunek do chłopców, a szczególnie jednego chłopaczyska, który wyśmiał jej ukochaną piosenkę. Dlatego też jest ogromnie zaskoczona, gdy spotyka go w antykwariacie, w dodatku ma na imię tak samo jak jej tajemniczy jegomość z kart bibliotecznych. Seiji okazuje się być początkującym lutnikiem, zajmującym się produkcją skrzypiec, na których zresztą gra. Shizuku jest nieco zawstydzona tym faktem i czuję złość, że sama nie posiada żadnych marzeń, które będą wpływać na jej przyszłość. Zainspirowana chłopcem i pod opieką jego dziadka postanawia pisać książkę, i nie powiem Wam za wiele, gdyż zdradzę, że film Narzeczona dla Kota jest tą właśnie rzekomą powieścią (:


Powinnam zakończyć na tym, gdyż jeszcze trochę i opowiem Wam cały film, ale nie sposób poprzestać na powyższych słowach, gdyż mam niezwykłą ochotę opowiedzieć Wam wszystko! Szept Serca jest jednym z moich ulubionych filmów anime, zresztą obejrzałam je jako jedno z pierwszych najpopularniejszego studia. Studio Ghibli znane jest z świetnych filmów, czasem mniej udanych, ale Szept Serca stanowczo można zaliczyć do pięknego i ogromnie urodziwego kina. Jest to jedyny film wyreżyserowany przez Yoshifumiego Kondōktóry zmarł w wieku zaledwie 47-u lat w 1998 roku. Co ciekawe, oryginalny japoński tytuł Mimi o sumaseba, który dosłownie znaczy - Słuchaj uważnie - studio zmieniło na Whisper of the heart w celu promowania amerykańskiej wersji.

Film płynie spokojnie, bez żadnych gwałtownych zwrotów akcji, ale każda minuta jest w nim niezwykle cenna. Historia jest prosta, ciepła, opowiadająca o marzeniach czy odkrywaniu w sobie talentu. Każdy bohater jest tu bardzo ważny, zarówno jak ten ludzki, jak i ten zwierzęcy. Wszystko tu bowiem ma jakąś tajemnicę oraz niesie ze sobą ważną lekcję życiową. 

Grafika jest piękna, a szczególnie to tła powalają na kolana by bić im pokłony. Niesamowicie namalowane panoramy, cudowne widoki z antykwariatu i niezwykle przedstawiona podróż Shizuku przy boku kota Barona. Mistrzostwo na miarę tego studia. Również muzyka trzyma poziom. Motywem przewodnim jest piosenka Country Roads w wykonaniu Olivii Newton-John, a w filmie przez samą główną bohaterkę.


Podsumowując. Zachęcam do obejrzenia kolejnej perełki pod przewodnictwem Studia Ghibli. Można wrócić do swoich dziecięcych marzeń, poddać się melancholii, a może i przemyśleć kilka spraw w swoim życiu..


6 komentarzy:

  1. Uwielbiam to! Zresztą nic dziwnego, wszystko od studia Ghibil jest genialne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po studiu Ghibil można było się spodziewać samych dobrych produkcji. Tą również do takich zaliczam c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Od Ghibli oglądałam tylko Mononoke, Spirited away, Totoro i Ruchomy zamek Hauru. Chyba czas zabrać się za oglądanie kolejnej produkcji ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam, dla mnie to najsłabszy film od Ghibli jaki do tej pory widziałam, jakoś tak nie przekonała mnie do siebie miłość tej dwójki.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no, zaciekawiło mnie to. Lubię filmy od Ghibli, więc na pewno zabiorę się i za ten <3. Chociaż ten człowieko-kot mnie przeraża.... XDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam tylko opis fabuły, bo jak mówisz, że są spoilery to nie chciałabym sobie popsuć zabawy, kiedy będę to oglądać w najbliższej przyszłości ;)Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń

slider