20.8.13

Brzoskwinia - Peach Girl.



Peach Girl
"Długie włosy dotykające mojej twarzy/ Dźwięk fali w moich uszach/ Wspomnienie gorącego lata"



Momo Adachi, zwana Brzoskwinią, ma tendencje do szybkiego opalania się. U europejskich nastolatek byłby to powód do dumy, niźli utrapienie. Wśród japońskiego kultu bladolicych, nie ma miejsca dla niej, a szczególnie u niejakiego Toujigamori'ego, który ponoć nie znosi 'łatwych' opalonych dziewcząt. Z tego oto powodu, nasza Momo, zakochana w nim po uszy, codziennie smaruje się kremami wybielającymi, z bardzo wysokim filtrem, aby przypadkiem nie opalić się jeszcze bardziej. Obiecała sobie, że gdy już zniknie jej opalenizna, wyzna mu miłość. Jak się dalej okazuje, o zgrozo, to nie koniec jej, ekhem, problemów...

Kashiwagi Sae, pseudo przyjaciółka Adachi, która usiłuje ją pogrążyć. Można śmiało stwierdzić, że wszystko zawsze idzie po jej myśli. Jednak Momo, widząc jawne zagrożenie z jej strony, stara się ukryć fakt, w kim tak naprawdę jak zakochana i wskazuje na niejakiego Kairi Okayasu, największego podrywacza w szkole. Cały plan byłby świetny, gdyby nie fakt, że chłopak najwidoczniej czuje coś do Momo!

Aaach, po jakże mojej 'sympatycznej' przygodzie z anime, przez jakiś miesiąc miałam wstręt do jakiejkolwiek produkcji shoujo. Trauma, że tak się wyrażę. Kilka lat temu nadarzyła się okazja  do kupna mangi za grosze. Tak więc, po otrzymaniu wcześniejszych kondolencji od Kisiela, sięgnęłam po zaskórniaki i kupiłam... wszystkie 18 tomy. 


O dziwo muszę przyznać, że choć fabuła w dalszym ciągu idiotyczna i kiczowata, to postacie zyskały u mnie kilka plusów. Rzecz jasna - nie każda. Główną bohaterkę najchętniej bym zostawiła na słońcu, aby się już całkowicie skopciła, a Toujiego wysłała na dłuuugi, dłuuugi rejs dokoła świata... Bohaterami, głównie dla których przeczytałam ten koszmarek do końca, były Kashiwagi i Okayasu. Damy mają pierwszeństwo, więc zacznę od niej. 



Jest to jedna z najpaskudniejszych postaci, jaką miałam okazję poznać. Zazdrosna, uparta,...inteligentna, egocentryczna. Innymi słowy, zupełne przeciwieństwo głównej bohaterki. Sae ma piękną, mleczną cerę, ciemne włosy i oczy - ideał! Dzięki swojemu parszywemu charakterku, jak i umiejętnościach aktorskich, potrafi sobie zrzeszyć ludzi, a jednocześnie porządnie zaleźć im za skórę. U mnie, paradoksalnie, dostała pozytywną ocenę. Jest zdolna do wykorzystania nawet zakochanego w niej mężczyznę przeciwko Momo, a wszystko po to, aby odbić jej chłopaka, do którego i tak nic nie czuła. Chociaż to jeszcze nic...
Kashiwagi jest główną prowodyrką skandali z Adachi w roli głównej. Jest bardzo przebiegła i zrobi wszystko aby stanęło na jej. Jednak nie była świadoma jednego faktu, a mianowicie Okayasu. Sam jest dość do niej podobny, przez co nawzajem się nie cierpią. Kairi, w pewnym momencie zakochuje się w Adachi ( jakby tego było mało ), jednak nie próbuje zniszczyć jej związku z Toujim. Jego postać jest szlachetna i po prostu dobra. Godzi się z faktem, że Momo nie kocha jego i choć w głębi czuje żal, nie okazuje tego na zewnątrz. Broni ją przed oszczerstwami ze strony uczniów, zawsze usiłuje dowieść prawdy. Chłopak na tip-top...

Co do samej głównej bohaterki: jest po prostu denerwująca. Co chwile zmienia zdanie, jak i chłopaka - jest niezdecydowana. Swoim wyglądem mogłaby się spokojnie wtopić w szeregi ganguro. Ot taki pospolity przykład pustej lali nie grzeszącej inteligencją. 

Niewiele wiemy o rodzinie i przyjaciołach bohaterów. Szkoła czy dom jest tylko i wyłącznie tłem, a fabuła obraca się cały czas wokół miłosnych intryg. Koleżanki Momo pojawiają się sporadycznie, głównie po to, aby wypytać o związki Adachi czy obgadać wielkość przyrodzenia swoich kolegów tudzież 'przyrąbać' dobrą radą. W między czasie pojawi się szkolna pielęgniarka, Misao, starszy brat Okayasu oraz sławny top-model. Jednak na większe rozwinięcie akcji nie macie co liczyć. 

Za polskie wydawnictwo tejże pokręconej mangi odpowiada Egmont. Tłumaczenie jest wyjątkowo bardzo dobre. Początkowo mieli niewielkie problemy z zapisaniem imienia Touji'ego, ale w dalszych tomach rozwikłali ten kłopot. 

Kreska, która w anime wręcz odstraszała na wstępie, w mandze prezentuje się wyjątkowo ładnie. Postacie są bardzo dopracowane, widać to chociażby przy narysowaniu wymyślnych fryzur czy też ubrań dziewcząt. To chyba największa zaleta tej pozycji - solidna ręczna robota. Projekt postaci cieszy oko, są miłe, subtelne, delikatne, po prostu ładne. Na szczególną uwagę zasługują oczy. Duże, błyszczące, gęsto otoczone długimi rzęsami...

Peach girl to całkiem przyzwoite romansidło, które czyta się lekko i... o dziwo wciąga. Czasami   aż ma się ochotę puknąć w czoło za głupotę tudzież naiwność bohaterów, ale jednocześnie sprawia, że chcesz wiedzieć, co będzie dalej. Mimo iż większość ich problemów jest przesadnie wyolbrzymiona (dajcie spokój) to właśnie to sprawia, że nie możemy się nadziwić nad poziomem debilizmu (szczególnie) głównych bohaterów. Komu polecić? Przede wszystkim zagorzałym fankom shoujo - nie będą narzekać. Pozostałym, jak kto woli. Na 100% nie będzie to ich ulubiona seria, ale... przynajmniej będą mieć całkiem sympatyczną lekturę na upalne dni :)



11 komentarzy:

  1. Pamiętam, że Brzoskwinia była moją pierwszą mangą jaką dostałam w moje rączki. Wybierała ją moja mama i byłam niesamowicie zawiedziona tytułem i okładką, ale jak przeczytałam... To w sumie nie była taka zła. Masz racje. Czasami idzie się puknąć w głowę za ludzką głupotę, ale na ogół to rzeczywiście lekki romans, może nie jakiś ponad przeciętny, ale znośny i fajny. Anime też niczego sobie, ale manga lepsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga na pierwszy rzut oka robi złe wrażenie, nawet ten pierwszy tom pozostawia niesmak, ale po przeczytaniu dalszych losów bohaterów, staje się ona znośna.
      Hyhy, po anime miałam wstręt do romansideł :D Chociaż w gruncie rzeczy złe także nie jest. Kuleje cała oprawa audiowizualna i wykonanie techniczne. A fee..

      Usuń
  2. Oglądałam anime i mi się szczerze podobało ^ ^ Uwielbiałam Okayasu, a Sae nienawidziłam. Niedługo obejrzę jeszcze raz, bo trzeba napisać jakąś recenzję ;p Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. To szczerze powiedziawszy - odłóż je :D

      Usuń
  4. Mnie już odstrasza sam fakt, że to jest shoujo, czyli gatunek, który czytam/ oglądam bardzo rzadko, więc raczej nie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powiem Ci szczerze, że niewiele stracisz (;
      Dawno Cię tu nie było (: Cieszę się, że zajrzałaś (:

      Usuń
  5. Ja osobiście nie mam nic do romansideł póki nie są to romansidła o romansidłach. Prawdopodobnie dałabym radę przebrnąć przez wszystkie tomy, ale jak tylko przeczytałam o niezdecydowaniu naszej bohaterki to już na wieki skreśliłam ten tytuł z mojej listy "może kiedyś kupię". Nie przepadam za niezdecydowanymi, głupiutkimi panienkami. >.<

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wytrzymałabym tak długiego romansidła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele razy o tym słyszałam, ale jakoś nie ciągnie mnie do zapoznania się z tą serią. No ale może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń

slider